<?xml version='1.0' encoding='UTF-8'?><?xml-stylesheet href="http://www.blogger.com/styles/atom.css" type="text/css"?><feed xmlns='http://www.w3.org/2005/Atom' xmlns:openSearch='http://a9.com/-/spec/opensearchrss/1.0/' xmlns:georss='http://www.georss.org/georss' xmlns:gd='http://schemas.google.com/g/2005' xmlns:thr='http://purl.org/syndication/thread/1.0'><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893</id><updated>2012-02-06T23:41:17.354+01:00</updated><title type='text'>Niebieska Godzina</title><subtitle type='html'>Prawdziwie Muzyczna Audycja w Radiu Egida nadawana w latach 2008- 2010 w środy od 21.00</subtitle><link rel='http://schemas.google.com/g/2005#feed' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/posts/default'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default?max-results=100'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/'/><link rel='hub' href='http://pubsubhubbub.appspot.com/'/><link rel='next' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default?start-index=101&amp;max-results=100'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><generator version='7.00' uri='http://www.blogger.com'>Blogger</generator><openSearch:totalResults>218</openSearch:totalResults><openSearch:startIndex>1</openSearch:startIndex><openSearch:itemsPerPage>100</openSearch:itemsPerPage><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-1309223874548508704</id><published>2012-02-06T23:29:00.004+01:00</published><updated>2012-02-06T23:41:17.360+01:00</updated><title type='text'>Kazik na Żywo, Mega Club, 3.02.2012r.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-6HKoYhguTY4/TzBUxOMeAUI/AAAAAAAACEM/R8RoEq4Dnx0/s1600/KN%25C5%25BB.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 224px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-6HKoYhguTY4/TzBUxOMeAUI/AAAAAAAACEM/R8RoEq4Dnx0/s320/KN%25C5%25BB.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5706153932479136066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W piątek 3 lutego miałem okazję uczestniczyć w koncercie promującym nowe wydawnictwo Kazika na Żywo - "Bar La Curva / Plamy na Słońcu" (Katowice, Mega Club). Relację + parę zdjęć mojego autorstwa znajdziecie w Portalu Katowickim. Tekst do przeczytania &lt;a href="http://www.portalkatowicki.pl/rozrywka/koncerty/1655-slask-uber-alles"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. Z muzycznymi pozdrowieniami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sławomir Kruk&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-1309223874548508704?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/1309223874548508704/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2012/02/kazik-na-zywo-mega-club-3022012r.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1309223874548508704'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1309223874548508704'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2012/02/kazik-na-zywo-mega-club-3022012r.html' title='Kazik na Żywo, Mega Club, 3.02.2012r.'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-6HKoYhguTY4/TzBUxOMeAUI/AAAAAAAACEM/R8RoEq4Dnx0/s72-c/KN%25C5%25BB.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-1943249159366988112</id><published>2012-01-24T17:33:00.007+01:00</published><updated>2012-01-24T17:58:11.786+01:00</updated><title type='text'>The Australian Pink Floyd Show, Katowice - Spodek, 22.01.2012r.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-vkJ14JrVZEg/Tx7dn13DJXI/AAAAAAAACEA/dSBNQ1HSnM8/s1600/TAPFS2012_plakat_Katowice.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 224px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-vkJ14JrVZEg/Tx7dn13DJXI/AAAAAAAACEA/dSBNQ1HSnM8/s320/TAPFS2012_plakat_Katowice.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5701237854840235378" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W niedzielę 22 stycznia miałem okazję być na The Australian Pink Floyd Show w katowickim Spodku. O swoich wrażeniach z koncertu napisałem w relacji opublikowanej w Portalu Katowickim! Zachęcam do przeczytania &lt;a href="http://www.portalkatowicki.pl/rozrywka/koncerty/1605-kopia-czy-oryginal"&gt;tutaj&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sławomir Kruk&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-1943249159366988112?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/1943249159366988112/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2012/01/australian-pink-floyd-show-katowice.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1943249159366988112'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1943249159366988112'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2012/01/australian-pink-floyd-show-katowice.html' title='The Australian Pink Floyd Show, Katowice - Spodek, 22.01.2012r.'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-vkJ14JrVZEg/Tx7dn13DJXI/AAAAAAAACEA/dSBNQ1HSnM8/s72-c/TAPFS2012_plakat_Katowice.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5473448307350468833</id><published>2012-01-03T18:49:00.005+01:00</published><updated>2012-01-03T20:46:14.846+01:00</updated><title type='text'>Top wszechczasów</title><content type='html'>Za nami kolejna odsłona Topu Wszechczasów Trójki. Lubię Top, chociaż razi mnie straszna przewidywalność, zwłaszcza pierwszej dziesiątki. Wiem, że trudno się uwolnić od kawałków typu Starway To Heaven czy Brothers In Arms, ale nieobecność już nie tyle w pierwszej dziesiątce, ale w ogóle w zestawieniu poniższych piosenek, jest co najmniej zastanawiające. W Topie zdecydowanie brakuje:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;I Don't Like Mondays - The Boomtown Rats&lt;/span&gt;.&lt;br /&gt;Bob Geldoff napisał tę piosenkę pod wpływem tragedii, jaka wydarzyła się obok Szkoły Podstawowej w Kalifornii, w 1979. 16 - letnia Brenda Ann Spencer zastrzeliła tam 2 osoby i raniła kolejnych 9. Jako powód wskazała, że chciała "ożywić sobie dzień, bo nie lubiła poniedziałków". Geldoff przeczytał to potem w gazecie i miesiąc później piosenka była gotowa. Co ciekawe, pieśń była dużym sukcesem w Anglii, ale bez większego echa pozostała w USA. Moment przejścia po klawiaturze pianina, który pojawia się na początku Trojka wykorzystała, jako motyw Listy Przebojów, tym bardziej dziwi nieobecność utworu w TOPIE...&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/-Kobdb37Cwc" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Paranoid Android - Radiohead&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Thom Yorke powiedział kiedyś, że gdy słyszy Paranoid Android w radiu, widzi "pracowników fabryki, którzy pracując w przemysłowych obrabiarkach, i odnoszących rany w wyniku ekspozycji na nie". Słuchając Paranoid Android można natomiast ogłuchnąć, w momencie po dwóch i pół minutach, kiedy włącza się wściekła i zniekształcona gitara Jonny Greenwooda. Punktem odniesienia dla tej zbitki kilku pomysłów, z których każdy pochodzi od innego członka zespołu i jakoś idealnie pasuje, były Bohemian Rapsody Queen, i Happiness Is A Warm Gun The Beatles. Animowane wideo stworzył Magnus Carlsson.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/T9zWLrpkTAo" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Eternal Flame - Bangles&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Chyba jedno z milszych wspomnień z dzieciństwa (przynajmniej wydaje mi się, że wtedy częściej odtwarzali w radio ten utwór). Napisana wspólnie przez Susannę Hoffs, Billy Steinberga i Toma Kellego, był to drugi numer jeden, po Walk Like An Egyptian na Billboardzie. Wcześniej takiej sztuki dokonały tylko dwa żeńskie zespoły: The Supremes i The Shirelles. Eternal Flame jest chyba jedną z piękniejszych piosenek o seksie, jaką stworzono, chociaż oficjalnie twórcy inspirowali się wiecznie palącymi się pochodniami, m.inn. przy grobie Elvisa Presleya, gdzie swojego czasu zawitały dziewczyny z Bangles. Warto obejrzeć to wykonanie na żywo z roku bodaj 2000. Zwróćcie uwagę, jak wygląda Susanna Hoffs, mimo upływu tylu lat!&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/XwajTekSAcM" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;This Is Not America - Pat Metheny/David Bowie&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Piosenka pochodzi ze ścieżki dźwiękowej filmu Sokół i Koka Johna Schlesingera. Metheny napisał muzykę, Bowie dostarczył teksty i zaśpiewał. Efekt jest porywający, a klimat towarzyszący piosence jest wręcz nieziemski, dzięki użyciu nakładce znakomitych podkładów syntezatorowych. Chyba najlepsza piosenka lat 80 - 85. &lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/xhJUdgCc0kg" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sympathy For The Devil - The Rolling Stones&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Z albumu Beggars Banquet, rok 1968. Absolutna doskonałość pod każdym względem: stopniowania napięcia, instrumentalnego wykonania, improwizacji i muzycznego luzu. Pianino Nicky Hopkinsa, znakomitego angielskiego pianisty (mimo, że tylko sesyjnego, ale za to z jakimi zespołami) rozwija się w tym utworze i przeistacza z wystukiwania prostych akordów, aż do kompletnej wariacji na klawiszach, akordów uderzanych pulsacyjne i falami. Znakomicie brzmi także partia gitary basowej Keitha Richardsa, a jamajski klimat wprawiają bębny Billy Wymana. Charlie Watts powiedział, że w tej piosence Stonesi próbowali właściwie wszystkiego, a Mick Jagger, który napisał większą część piosenki, porównywał utwór do hipnotycznej, wciągającej samby. Jak wielką spuściznę ta piosenka zostawiła, możemy posłuchać choćby w piosence Primal Scream Loaded, ale i wielu innych.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/Ia1UjNBK_3Y" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sunny Afternoon - The Kinks&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;To zazwyczaj The Beatles byli pierwsi i to oni w latach 60. wyznaczali trendy. Jednak The Kinks wyprzedzili The Beatles, tworząc humorystyczne, krótkie prześmiewcze groteski, jak ta poniżej. Później Paul McCartney wykorzysta motyw Sunny Afternoon, tworząc Maxwell Silver Hammer. Tutaj podobieństwo z Beatlesami się nie kończy: Podobnie jak Taxman Harrisona, pieśń opowiada o wysokich podatkach, które były ściągane w Wielkiej Brytanii za rządów Harolda Wilsona. &lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/1h1oRP7FfBw" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Everlastig Love - Love Affair&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Napisana oryginalnie przez Buzza Casona i Maca Gaydena, jednak to wersja Love Affair, zespołu, który wypłynął na fali "brytyjskiej inwazji", opatrzył całość najbardziej rozpoznawalną ścieżką dźwiękową. Triumfalne trąbki, znakomity i znakomicie ukryty chórek i piękny tekst. W piosence erę miłości słychać po prostu na odległość. Dawno nie słyszałem w radiu. Piosenka miała wpływ także na naszych rodzimych artystów, między innymi Skaldów, co wprawnemu uchu umknąć nie mogło.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/V8Le8bH3Y8U" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;A Day In The Life - The Beatles&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;Jeśli już Beatlesi, to na pewno nie Yesterday, jak w Topie, która jest na pewno ładną piosenką, ale przepraszam bardzo panie Paul, nijak się to ma do A Day In The Life. Hipnotyczna opowieść, napisana w większości przez Lennona, który czytał różne artykuły w gazetach a potem pisał na podstawie owych piosenki, robi do dziś niebotyczne wrażenie a poziomem artyzmu i rozmachem wykonania, porównuje się ją do największych dzieł klasyków muzyki poważnej. Nawet wstawka McCartneya w środku nie jest zła, jednak końcówka utworu, na którą składa się najdoskonalszy akord fortepianowy, jaki powstał w muzyce popularnej kładzie na plecy jak po uderzeniu młota. Lennon, McCartney, Starr, i Mal Evans uderzają jednocześnie akord E w trzy osobne pianina. Aby dźwięk trwał ponad 40 sekund, dźwiękowcy stopniowo zwiększali głośność suwakiem aż do maksimum. W ten sposób pod koniec wybrzmiewania akordu możemy usłyszeć szelest krzeseł w studiu Abbey Road. Właściwie to co się dzieje w tej piosence trudno opisać słowami. Spuścizna ogromna. Coś wspaniałego&lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/4xljFT44Y1Y" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na razie w małym skrócie tyle, chociaż znalazł bym jeszcze trochę takich topowych pozycji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5473448307350468833?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5473448307350468833/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2012/01/top-wszechczasow.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5473448307350468833'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5473448307350468833'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2012/01/top-wszechczasow.html' title='Top wszechczasów'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/-Kobdb37Cwc/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-853100787291159246</id><published>2011-12-26T20:44:00.037+01:00</published><updated>2011-12-28T10:07:56.047+01:00</updated><title type='text'>Podsumowanie roku 2011 - muzyka polska</title><content type='html'>Zgodnie z obietnicą przedstawiamy wam drugą część naszego podsumowania. Tym razem wyłącznie polskie płyty. W naszym odczuciu mijający rok był bardzo udany dla polskiej muzyki, co mamy nadzieje widać i słychać w poszczególnych wyborach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podsumowanie roku, Marcin Bareła: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-gtg2U_GOWHY/TvjU8S9ruYI/AAAAAAAACB8/gh6qV8fN1ao/s1600/395_1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-gtg2U_GOWHY/TvjU8S9ruYI/AAAAAAAACB8/gh6qV8fN1ao/s320/395_1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690532261530417538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;1: Katarzyna Nosowska - 8.&lt;/span&gt; Pod czułą opieką dwóch Marcinów: Macuka i Borsa, powstała bez cienia wątpliwości z mojej strony najlepsza polska płyta tego roku. Kasia Nosowska po raz kolejny potwierdza klasę, jako autorka tekstów. Tym razem jednak, obok bólu i cierpienia, który zadają sobie ludzie, tekstowo płyta koi skojarzeniami korzenno - przyrodniczymi, co także słychać - w końcówce utworu "Tętent" słyszymy noc i "śpiewające" świerszcze. Muzycznie jest bardzo folkowo, ale mamy także proste ballady, trochę elektroniki i rocka. Wszystko jest bardzo eteryczne, płyta balansuje wręcz na granicy mistycyzmu a Kasia Nosowska momentami swoim śpiewem jakby wypowiada czary. Wspaniale wyprodukowany i niezwykle klimatyczny album.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/6kfbNnvKhxQ" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Sinusoidal - Out Of The Wall. &lt;br /&gt;&lt;/span&gt; Doskonały przykład, jak należy robić ambitną elektronikę. Adrianna Styrcz, znakomita głosowo wokalistka, której lekkość śpiewu aż zachęca do ponownego włączenia płyty, oraz Michał Siwak, który zajął się stroną elektroniczną, stworzyli świetną płytę. Ada Styrcz określiła brzmienie zespołu jako "dwa całe serca, ocean ciszy, szczypta smutku i odrzucenie lęku przed nieprzeniknioną przestrzenią". Doskonale oddaje ten cytat klimat całej płyty - wyciszonej, ambientowej i dającej słuchaczowi, zmęczonemu najazdem dźwięków wytchnienie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/8j9HORahflc" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;3: Old Time Radio - Stare Radyjko Gra Dla Dzieci&lt;/span&gt;. Nareszcie w całości po Polsku. Okazuje się, że można - piosenki nic a nic nie straciły na swym, charakterystycznym dla OTR uroku, a polskie teksty są niezwykle pomysłowe i pasują do muzyki jak ulał. Szkoda, że płyta praktycznie nie zaistniała w mediach, gdyż muzycznie niczemu nie ustępuje doskonałej "Just Because We Were Wrong". Trójmiejskie trio pozostaje w swoim świecie avant-popu, tworząc piosenki, które wzruszają i pobudzają wyobraźnię. Płyta zarówno dla dzieci, jak i dorosłych, a może bardziej dla tych drugich...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/30SRm-gII6g" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;4: Nos Retros - Listen To Your Leader&lt;/span&gt;. Zespół tworzą: Skyboy, Q, Junior i Mr S. Próbowałem doszukać w internecie prawdziwych nazwisk, ale mi się jakoś nie udało póki co. Ale czy to ważne. Przecież ci dziwni kolesie (odsyłam na oficjalną stronę zespołu) stworzyli fajną, energetyczną płytę, pełną radiowych, ale dobrych piosenek. Postpunk Franca Ferdinanda, trochę Blur i Pogodno - oto ich mieszanina, złożona z melodii i gitarowej energii. Jedna z bardziej letnich płyt tego roku i idealny kandydat na duże, plenerowe imprezy muzyczne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/wQszR7pqI54" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;5: Muzykoterapia - Piosenki Izy&lt;/span&gt;. Trzeba było czekać aż pięć lat na kolejną płytę znakomitego tria, a obecnie septetu w składzie: Iza Kowalewska, Dominik Trębski, Wojtek Traczyk, Kuba Galiński, Marcin Gańko, Wojtek Sobura, Jurek Zagórski. Słuchanie Izy to po prostu rozkosz, balsam na zmęczone ucho. Jakby lekko zachrypnięty, niski, ale jakże czysty, piękny wokal, do tego z nienaganną dykcją. Po prostu coś pięknego. Ale nie odejmujmy nic z muzyki, która co chwila przenosi w przeszłość, by za chwile powrócić do teraźniejszości. Piosenki z pogranicza twista i big beatu, a za chwilę współczesny lounge. Coś wspaniałego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/0r0MyepfbTQ" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;6: Leszek Możdżer - Komeda&lt;/span&gt;. Znakomity pianista jazzowy sięgnął po pioniera polskiego jazzu i autora muzyki filmowej (między innymi wczesne filmy Polańskiego). Dla Możdżera, okazuje się nie ma nic trudnego. Płyta, po której przesłuchaniu mam ochotę sięgnąć po wszystkie nagrania Krzysztofa Komedy, co pozostaje jednym z moich przyszłorocznych postanowień muzycznych.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/iTTfyQOqThM" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;7: Muariolanza - Muafrika&lt;/span&gt;. Marcin Babko, wraz z kolegami nie próżnuje. Tym razem ambient - jazzowy zespół ze Śląska serwuje porcje jazzu, inspirowanego afrykańskimi brzmieniami. Ale, po uważnym przesłuchaniu zawartości znajdziemy także odniesienia jamajskie, amerykańskie. Więc wszystko jest właściwie po staremu, wliczając jakość muzyki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/zl42CIAumLM" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;8: Snowman - The Best Is Yet To Come. &lt;/span&gt; Druga płyta poznańskiego kolektywu jest o wiele mocniejsza, niż debiut. Więcej tutaj zdartych gitar i popisów perkusyjnych, w porównaniu z saksofonowym i pianinowym debiutem. Utwory są bardziej rozbudowane, dłuższe, oscylują na granicy rocka progresywnego. Płyta nie bierze od razu, jednak po kilku przesłuchaniach nie mam wątpliwości, co do jej jakości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/uU6VsKYszM0" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9: Julia Marcell - June.&lt;/span&gt; Dziewczyna, która tworzyła jeszcze niedawno proste, fortepianowe ballady, zmieniła się muzycznie nie do poznania. Duża porcja elektroniki, wymieszanej z fortepianem tworzy wybuchową mieszankę. Może trochę drażnić przesadne upodobnianie się wokalnie do Bjork, jednak ogólnie trzeba całość wyróżnić za oryginalność i nieprzewidywalność.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/4_QjUQyihHc" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;10: The Lollipops - Hold!.&lt;/span&gt; Jacek Ruczko - gitara, Romek Bałtuszka - gitara, Katarzyna Staszko - wokal, Jakub Roszkiewicz - gitara basowa, Wojciech Zamaro - perkusja. Ci ludzie dają potężną dawkę prostego punk - rocka na swojej debiutanckiej płycie. Całość robi jednak piorunujące wrażenie, a energia, wyzwolona przez zespół pobudza do działania. Wpływy przeszłości i klasycznego rockandrolla wypełniają akcenty współczesnego indie rocka. Mogę sobie tylko wyobrazić jak to brzmi na żywo! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/K_HLJE3Y0eU" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podsumowanie roku, Sławomir Kruk: &lt;br /&gt;&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-78StF3wpIWI/TvpmGgjFoXI/AAAAAAAACCI/LttM2nsNAkc/s1600/nosowska.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 289px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-78StF3wpIWI/TvpmGgjFoXI/AAAAAAAACCI/LttM2nsNAkc/s320/nosowska.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690973341138395506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nosowska – 8&lt;/span&gt;. Co do wyboru najlepszej polskiej płyty tego roku nie miałem najmniejszych wątpliwości. Szósty studyjny album Kasi Nosowskiej może nie porywa od razu, ale nie sposób odmówić mu odwagi. „8” to rzecz bezkompromisowa – zapewne najtrudniejsza w odbiorze z dotychczasowych produkcji wokalistki Heya. Zachwyca przede wszystkim intymnym klimatem oraz surrealistycznymi tekstami – chyba najlepszymi w dorobku Nosowskiej. Kompozytorem większości muzyki jak zwykle jest Marcin Macuk. Nosowska jako współkompozytorka podpisała się pod czterema utworami. Ich wspólne fascynacje krążą wokół współczesnych minimalistów, delikatnego jazzu oraz muzyki filmowej. Płyta do wielokrotnego słuchania i przeżywania tych intymnych dźwięków w samotności. Razi co najwyżej brzydka okładka. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-EqiYtD0zJ3k/Tvpm2u60AFI/AAAAAAAACCU/GE3nPBntjWw/s1600/Quiet-Giant_Twilite.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 303px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-EqiYtD0zJ3k/Tvpm2u60AFI/AAAAAAAACCU/GE3nPBntjWw/s320/Quiet-Giant_Twilite.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690974169629720658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Twilite – Quiet Giant&lt;/span&gt;. Gdyby ta płyta ukazała się rok wcześniej – miałbym poważny dylemat. „Blanik” Indigo Tree, czy „Quiet Giant” duetu Twilite? Na szczęście (bądź nieszczęście dla polskiej sceny niezależnego folku) panowie Paweł Milewski i Rafał Bawirsz nie mieli w tym roku żadnej konkurencji. „Quiet Giant” jest doskonałe pod każdym względem. Czaruje pięknymi melodiami, wzrusza jak trzeba i na dodatek jest świetnie wyprodukowane. To akurat zasługa Piotra Maciejewskiego (Drivealone, ex-Muchy). Jestem pewien, że takie piosenki, jak „Out of Control” zmiękczą każde serce. José González pewnie puchnie z zazdrości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/PSs63FrfNWU" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-4GK2I27f618/TvpnVD7aUII/AAAAAAAACCg/UeJm9VMhrws/s1600/muzykoterapia.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-4GK2I27f618/TvpnVD7aUII/AAAAAAAACCg/UeJm9VMhrws/s320/muzykoterapia.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690974690665451650" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Muzykoterapia – Piosenki Izy&lt;/span&gt;. Wracają w wielkim stylu. Skład się rozrósł, ale kluczową postacią nadal pozostaje Iza Kowalewska, której ciepła barwa głosu jest znakiem rozpoznawczym Muzykoterapii. „Piosenki Izy” nie rozczarują dotychczasowych fanów, a nowych z pewnością przybędzie, bo kto raz usłyszy „Komedię” (moja piosenka roku) nie oderwie się od płyty przez długi czas. Chociaż akurat ten numer może trochę zmylić. Więcej tu bowiem jazzu niż elektroniki. Pochwalić należy mądre teksty i co ważne większość z nich napisana jest po polsku. Muzykoterapia przywraca wartość polskiej muzyce. Ich piosenki powinny lecieć w każdej szanującej się stacji radiowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-xpdChTKO-D4/TvpntliMdTI/AAAAAAAACCs/lle7badSdcI/s1600/fonetyka.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 290px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-xpdChTKO-D4/TvpntliMdTI/AAAAAAAACCs/lle7badSdcI/s320/fonetyka.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690975112003351858" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fonetyka – Requiem dla Wojaczka&lt;/span&gt;. Porywający debiut. Warszawskie trio na przekór panującemu trendowi (rok Miłosza) wzięło na warsztat poezję nieco zapomnianego Rafała Wojaczka i wyszło z tej próby zwycięsko. Muzycznie Przemysław Wałczuk, Daniel Zaklikowski i Piotr Jabłoński z nostalgią przywołują lata 80-te, gdy Depeche Mode i Roxy Music kolejnymi piosenkami wdzierali się na listy przebojów. Fonetyka dostała niejako prezent od losu w postaci znakomitych tekstów nieżyjącego poety, więc o przyszłości zespołu zapewne zdecyduje dopiero druga płyta. Trzymam za nich kciuki! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/-a8TwbE_r8M" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-HzfeDdNpwo0/TvpoETUZGqI/AAAAAAAACC4/ufkyE0mAYW0/s1600/Nerwowe-Wakacje.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-HzfeDdNpwo0/TvpoETUZGqI/AAAAAAAACC4/ufkyE0mAYW0/s320/Nerwowe-Wakacje.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690975502250613410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nerwowe Wakacje – Polish Rock&lt;/span&gt;. Najgłośniejszy debiut ostatnich dwunastu miesięcy. Choć w przypadku Nerwowych Wakacji trudno mówić o debiucie. Wokalistę i tekściarza grupy – Jacka Szabrańskiego znamy z The Car is on Fire, a gitarzystę Michała Szturomskiego z Afro Kolektywu. „Polish Rock” jest jedną z wielu tegorocznych płyt wpisujących się w tendencje powrotu do korzeni polskiej piosenki (Skaldowie, Niebiesko-Czarni, Czerwone Gitary). Nerwowe Wakacje nie są, więc zapatrzone na brytyjską i amerykańską scenę - inspiracji szukają w polskim bigbicie lat sześćdziesiątych oraz w muzyce harcerskiej. Wyróżniają się ładne melodie, które wchodzą do głowy bardzo szybko. Większość piosenek zgromadzonych na „Polish Rock” ma bezpretensjonalne, choć nieco naiwne teksty. Do perfekcji brakuje tylko lepszej produkcji. Szkoda, że muzycy Nerwowych Wakacji zdecydowali się na samodzielną produkcję płyty. Efekt końcowy byłby z pewnością lepszy, choć i tak jest nieźle. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-NapzDKQLtdc/TvpofPQJj_I/AAAAAAAACDE/bdUQxYpM4qY/s1600/the-best-is-yet-to-come.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 274px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-NapzDKQLtdc/TvpofPQJj_I/AAAAAAAACDE/bdUQxYpM4qY/s320/the-best-is-yet-to-come.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690975965015543794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;6. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Snowman – The Best is Yet to Come&lt;/span&gt;. Na drugiej płycie poznańskiego Snowmana znacznie więcej jest przesteru i hałaśliwych gitar, aniżeli na debiucie. Furiacki początek wręcz zaskakuje, a potem wcale nie jest lżej. Za sprawą wyważonej produkcji Marcina Borsa zarówno te hałaśliwe, jak i bardziej liryczne fragmenty (bo takie też są np. „Cold Love”) są odpowiednio wyeksponowane. Dobrze wypadają dwie polskojęzyczne piosenki. Jedna z nich „Niezmiennie” z tekstem Michała Wiraszki (wokalisty Much) promuje płytę. Całość uzupełnia cover Talk Talk „It’s My Life”, który przez swoje spowolnienie jest mało podobny do oryginału. Poznałem go dopiero po tekście. Trzeba mieć tupet, aby tak to zagrać. Nie mam wątpliwości, że stać ich na wielkie rzeczy. Z utęsknieniem czekać będę na kolejny album – może do tego czasu bałwan się nie roztopi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-dQG8iklYLOM/TvppFAA3UAI/AAAAAAAACDQ/F2d0Rw7Qchk/s1600/cool%2Bkids%2Bof%2Bdeath.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-dQG8iklYLOM/TvppFAA3UAI/AAAAAAAACDQ/F2d0Rw7Qchk/s320/cool%2Bkids%2Bof%2Bdeath.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690976613759930370" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;7. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Cool Kids of Death – Plan Ewakuacji&lt;/span&gt;. Butelki z benzyną i kamienie odłożone na bok. Cool Kids of Death wracają z „Planem Ewakuacji” – najbardziej popowym materiałem w swojej dyskografii. Gitarowe riffy ustąpiły miejsca syntezatorom. Podobną woltę stylistyczną z lepszym bądź gorszym rezultatem przechodzili ostatnio Franz Ferdinand, Yeah Yeah Yeahs czy Editors. W przypadku Łodzian nie ma jednak mowy o kryzysie – tak chwytliwych, wręcz przebojowych piosenek nie słyszałem u nich od dawna. Zaskakuje zmiana wizerunku, ale wyszło im to na dobre. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-WiK1pkF_HdY/TvppZnPBH6I/AAAAAAAACDc/bnCFd6iM8cM/s1600/marcin%2Bnowakowski.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-WiK1pkF_HdY/TvppZnPBH6I/AAAAAAAACDc/bnCFd6iM8cM/s320/marcin%2Bnowakowski.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690976967885660066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;8. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Marcin Nowakowski – Shine&lt;/span&gt;. Polski saksofonista pod czujnym uchem dwukrotnego laureata nagrody Grammy – Paula Browna oraz światowej klasy pianisty Jeffa Lorbera nagrał swoją trzecią solową płytę. „Shine” to wyśmienita dawka smooth jazzu tak lekka, że bezwstydnie ocierająca się o pop. Materiał nagrywano w słonecznej Kalifornii, co wyraźnie czuć w poszczególnych kompozycjach.  Grzeją, aż miło! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/U9Y2Tz7zgpU" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-KX5M7piJwJM/TvppxJj0YGI/AAAAAAAACDo/Gp2S1jpzI6A/s1600/jacaszek%2Bglimmer.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-KX5M7piJwJM/TvppxJj0YGI/AAAAAAAACDo/Gp2S1jpzI6A/s320/jacaszek%2Bglimmer.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690977372236701794" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;9. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Jacaszek – Glimmer&lt;/span&gt;. Debiut Michała Jacaszka w barwach amerykańskiej wytwórni Ghostly International to nie lada wydarzenie. „Glimmer” stanowi udaną kontynuacje jego dotychczasowych poszukiwań w obrębie ambientowej poetyki. Jacaszek umiejętnie wyważa proporcje między szumiącą elektroniką, a partiami starych instrumentów (szpinet, klawesyn, klarnet). Gdyby do Polski w końcu dotarła zima, byłby to z pewnością idealny soundtrack do błądzenia przez zaspy śniegu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/GZbfAENlyos" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-72vjpMYD28k/TvpqMI_rOmI/AAAAAAAACD0/IJ7YwSDUj8E/s1600/miloopa%2Boptica.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-72vjpMYD28k/TvpqMI_rOmI/AAAAAAAACD0/IJ7YwSDUj8E/s320/miloopa%2Boptica.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5690977835941575266" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;10. &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Miloopa – Optica&lt;/span&gt;. Jeśli napiszę, że Wrocław jest stolicą polskiej muzyki elektronicznej to nie będzie to jakieś nadużycie. Wystarczy popatrzeć na tegoroczne premiery: Oszibarack, Sinusoidal, Bipolar Bears, Miloopa. A w obwodzie są jeszcze Skalpel, Digit All Love i Igor Boxx. Nadmiar bogactwa. „Optica” na tle konkurencji wyróżnia się świetną produkcją oraz doskonałym brzmieniem. Album wyprodukował Roni Mosimann – kiedyś perkusista Swans. Obecnie wzięty producent. Rozrzut stylistyczny na trzeciej płycie Miloopy jest dosyć spory. Punkt wyjścia stanowi taneczna elektronika, nad którą góruje „soulowa” barwa głosu Natalii Lubrano. Uwagę zwracają goście. W jednym z utworów rapują Anti Pop Consortium („Back in a Zone”). W „Folk Devils” słyszymy norweskiego gitarzystę Eivinda Aarseta. Warto posłuchać nie tylko dla tych dwóch nagrań - całość robi wrażenie. Jedna z ostatnich polskich płyt, przy której mocniej zabiło mi serce w tym roku. Materiał do odsłuchu &lt;a href="http://miloopa.bandcamp.com/album/optica"&gt;tutaj&lt;/a&gt;.   &lt;br /&gt;   &lt;br /&gt;Piosenki: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Muzykoterapia – Komedia&lt;br /&gt;2. Twilite – Out of Control&lt;br /&gt;3. Julia Marcell – Matrioszka&lt;br /&gt;4. Nosowska – Nomada&lt;br /&gt;5. Żywiołak – Mój miły rolniku&lt;br /&gt;6. Ms. No One – Skoroszyt&lt;br /&gt;7. Neurasja – Idę&lt;br /&gt;8. Zakręt – Będziesz moim dopalaczem&lt;br /&gt;9. Neo Retros – The High-Rise in the Sunshine&lt;br /&gt;10. Marcin Nowakowski – Shine Shoes&lt;br /&gt;11. Myslovitz – Efekt Motyla&lt;br /&gt;12. Julia Marcell – CTRL&lt;br /&gt;13. Fonetyka – Dla Ciebie piszę miłość&lt;br /&gt;14. Dagadana – Czasem&lt;br /&gt;15. George Dorn Screams – Alpha Coma&lt;br /&gt;16. Kamp! – Cairo&lt;br /&gt;17. Nerwowe Wakacje – Gigi chce pójść tam gdzie ja &lt;br /&gt;18. R.U.T.A. – Z batogami&lt;br /&gt;19. Cool Kids of Death – Wiemy wszystko&lt;br /&gt;20. Wojtek Mazolewski Quintet – Newcomer (Sunny Take)&lt;br /&gt;21. Myslovitz – Ukryte&lt;br /&gt;22. SWNY – Deers&lt;br /&gt;23. Travellers – Dreaming &lt;br /&gt;24. Julia Marcell – Echo&lt;br /&gt;25. Snowman – Niezmiennie&lt;br /&gt;26. Muzyka Końca Lata – Dokąd &lt;br /&gt;27. Yugopolis feat. Maciej Maleńczuk – Ostatnia Nocka&lt;br /&gt;28. Pati Yang – Near to God&lt;br /&gt;29. Niwea – Tańcz &lt;br /&gt;30. Jelonek – Romantic Revenge&lt;br /&gt;31. Hetane – Golden Snakes (Desert)&lt;br /&gt;32. Wojtek Mazolewski Quintet – Nionio&lt;br /&gt;33. Grabek – Matters Not&lt;br /&gt;34. Neo Retros – Billy and his Gun&lt;br /&gt;35. Krojc – Idź Stąd&lt;br /&gt;36. Skinny Patrini – Lie with Me&lt;br /&gt;37. Black Glass – Resistance&lt;br /&gt;38. Czarne Korki – Telewizor&lt;br /&gt;39. The Lollipops – Girls’ Night Out&lt;br /&gt;40. Olivia Anna Livki – Tel Aviv&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-853100787291159246?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/853100787291159246/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/podsumowanie-roku-2011-muzyka-polska.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/853100787291159246'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/853100787291159246'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/podsumowanie-roku-2011-muzyka-polska.html' title='Podsumowanie roku 2011 - muzyka polska'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-gtg2U_GOWHY/TvjU8S9ruYI/AAAAAAAACB8/gh6qV8fN1ao/s72-c/395_1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-478149628025660858</id><published>2011-12-21T22:19:00.032+01:00</published><updated>2012-01-10T14:52:00.236+01:00</updated><title type='text'>Podsumowanie roku 2011 - muzyka zagraniczna</title><content type='html'>Od dziś będziemy publikować zestawienia naszych ulubionych płyt i piosenek z Polski i zagranicy z ostatnich 12 miesięcy. Ponieważ nasze gusta różnią się, zestawienia będą na pewno różne, a co niektóre pozycje mogą okazać się zaskakujące. Proszę traktować poniższe jako tylko i wyłącznie zabawę. Zaczynamy!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Podsumowanie Roku, Marcin Bareła: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-fit5xCFqWcM/TvNzoSHxIeI/AAAAAAAAB-A/fd6G8-xOIVI/s1600/11069.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 317px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-fit5xCFqWcM/TvNzoSHxIeI/AAAAAAAAB-A/fd6G8-xOIVI/s320/11069.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689017890195448290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Embassy - Life In The Trenches&lt;/span&gt;. Mimo, że nie można nazwać tej płyty tak oficjalnie studyjnym albumem, gdyż obok nowych piosenek znajdują się na niej także znane wcześniej, ale nie wydanie na pełnowymiarowej płycie utwory, nie mam wątpliwości, która z nich podoba mi się najbardziej w całym roku. Duet nie dość, że fałszujących Szwedów, którzy grają tylko poprawnie na instrumentach, tworzy zaskakująco świeżą, radosną muzykę. Dowód na to, że wcale nie trzeba wirtuozerii i kunsztu wokalnego. Liczy się pomysł na piosenkę, a tego ostatniego duetowi Lindson/Hakansson odmówić nie można. Inspiracja do sięgnięcia po gitarę i spróbowania własnych sił w muzyce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4nyDH7LE3Jf&amp;login=w702&amp;width=450&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Iron&amp;Wine - Kiss Each Other Clean&lt;/span&gt;. Ta płyta pojawiła się w styczniu i od razu stała się moim faworytem na album roku. Niewiele się, jak widać od tego czasu zmieniło. Brodaty jak Święty Mikołaj Sam Beam, stworzył płytę, która moim zdaniem biję na głowę faworyzowane, ale słabsze propozycję kolegów, folkowców z Fleet Foxes, czy Bon Ivera (zwłaszcza tych pierwszych). Oprócz niezwykle ciepłych, pop - folkowych propozycji, mamy tutaj trochę bluesa i jazzu. Słychać co chwila Beatlesów (np. w Half Moon), jednak siłą płyty jest umiarkowanie. Piękne harmonie wokalne, sporadycznie wycieczki gitarowe wymieszane są z wyraźnie słyszalnym basem i okazjonalnymi akordami pianina a nawet harfą. Piękna płyta, która nie nudzi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="250" src="http://www.youtube.com/embed/BCidj_JKKcM" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Destroyer - Kaputt&lt;/span&gt;. Trochę żałuję, że nie mogłem zobaczyć Dana Bejara na żywo, podczas Off Festiwalu w tym roku. Kolejna płyta ze stycznia, który po prostu wybuchł wspaniałymi płytami. Kaputt przenosi w senny klimat disco lat 80., aczkolwiek jest to bardziej chill-disco, aniżeli muzyka rzeczywiście do potańczenia. Bardzo tu przestrzennie - spokojnie zmieściło by się tu i tam więcej instrumentów, ale to największa zaleta albumu, który rozluźnia i wciąga jak odkurzacz. Dużo tutaj rozmytej trąbki, a całość sugeruje, że Bejar dużo słucha Briana Ferry. Płyta świetna - daje odpocząć, ale i zanurza w swój specyficzny świat.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="250" src="http://www.youtube.com/embed/F3hkPtQqk08" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Young Galaxy - Shapeshifting&lt;/span&gt;. Kanadyjski duet wrócił z 3 pełną płytą i podobno najlepszą (niestety nie znam dwóch poprzednich). Ta niewiedza jednak nie przeszkadza mi kontemplować się nad jakością piosenek. Producentem albumu jest muzyk szwedzkiego zespołu Studio, Dan Lissvik, a jako orientujący się w klimatach skandynawskich, nie dziwię się, dlaczego ta płyta akurat tak brzmi. W tym przypadku elektronika raczej wygrywa z żywymi instrumentami, jednak to tu to tam mamy parę fajnych, gitarowych riffów lub pasaży. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="250" src="http://www.youtube.com/embed/dvgWyQ0Xwd4" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wilco - The Whole Love&lt;/span&gt;. Zawsze blisko folku. Każda ich płyta to swoiste wydarzenie, wszak w Stanach zespół ma status niemal kultowego. Co ciekawe, utwór otwierający całość - przeszyty niepokojem jak żołnierz kulami Art of Almost może zmylić czujność i zniechęcić spragnionych starego Wilco, jednak wszystko wyjaśnia się wraz z następnymi kawałkami, które są bardziej standardowe. Kanadyjczycy z Arcade Fire, a bardziej z Broken Social Scene mogli by spokojnie wpisać płytę w swój kanon. Czasem jest jednak bardzo country, kabaretowo, czasem punkowo. Ale takiej doskonałości, jak Yankee Hotel Foxtrot już chyba nie będzie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="250" src="http://www.youtube.com/embed/wTqEB0MyGdY" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Streets - Computer and Blues&lt;/span&gt;. Zapowiadana, jako ostatnia płyta Streetsów. Ja jednak jakoś nie wierzę w te deklaracje Mike'a Skinnera. Zespół, który zrewolucjonizował światowy Hip Hop, tym razem stworzył dość przebojowy i zadziwiająco gitarowy album. Jest tutaj mnóstwo radiowych piosenek oscylujących na całej palecie stylów, które spaja charakterystyczny rap Skinnera. Można powiedzieć, że piękna płyta.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="250" src="http://www.youtube.com/embed/oW2LobtTmyI" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Radiohead - King Of Limbs&lt;/span&gt;. Oprócz tego, że głos Thoma Yorka jest z każdym rokiem bardziej epicki, po raz pierwszy RH się cofnęli. Nie było kolejnego zwrotu, albo był - w tył, w kierunku Chłopca A i Amnesiaca. Ale chwileczkę - toż to znakomite płyty. King Of Limbs niektórymi kompozycjami niebezpiecznie zbliżyła się do poziomu, zaprezentowanego na Kid A i Amnesiac, jednak ogólnie nie brakuje tutaj wariacji - podkreślmy to &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;jak na zespół&lt;/span&gt; - przeciętnych. Płyta przeszła bez większego echa, ale wyobraźcie sobie nowicjusza z takimi piosenkami. Debiut roku!  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="250" src="http://www.youtube.com/embed/cfOa1a8hYP8" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gem Club - Breakers&lt;/span&gt;. Kwintesencja muzycznej medytacji. Nie da się inaczej słuchać tej płyty, aniżeli w samotności, wyłączając bodźce zewnętrze. Wypełnione fortepianem piosenki przenoszą w zupełnie inny świat. Co niektórzy zarzucą płycie monotonność i ściąganie z Kate Bush. Nie zgadzam się z tym. Jakkolwiek utwory są średnio długie, tak zmiany rytmu, przejścia i wszelkiego rodzaju wstawki dają płycie żywe tchnienie. Jest jeden warunek: trzeba się wsłuchać i dać płycie szanse. Cierpliwość się zwróci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="250" src="http://www.youtube.com/embed/11-Tp_xWNvo" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Drums - Portamento&lt;/span&gt;. Mogę dostać opieprz, ponieważ wcześniej dałem im tylko 5/10. Tak rzeczywiście było, ale chyba jednak, z perspektywy trochę skrzywdziłem nowojorczyków. Zgoda - nie jest to album równy; tekstowo momentami zajeżdża konwersacją nastolatków na internetowym czacie, a muzycznie wręcz kładzie się na łóżku i mówi - pie..., nie robię. Ale co ja zrobię, że połowa płyty podoba mi się tak bardzo, że słucham tych kawałków z konsekwencją osła? Co ja zrobię, że Jonathan Pierce potrafi być romantyczny, a z jego niektórych piosenek bije dziecięca radość, że gęba się uśmiecha? Nie skreślajcie The Drums, którzy, jak chcą, to potrafią zrobić świetny kawałek - jak dęciakowy What You Were czy radioheadowy Searching for Heaven. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="250" src="http://www.youtube.com/embed/A3Fi8kDGyo0" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bon Iver - Bon Iver&lt;/span&gt;. Druga płyta Justina Vernona nie zachwyca może tak, jak debiut, jednak ciągle czaruje. Są tutaj bardziej mroczne kompozycje, a całość oscyluje wokół falsetowego i czasem nawet lekko drażniącego wokalu Vernona. Człowiek lasu jednak chyba trochę opuścił drzewa, podróżując po świecie, co sugerują tytuły poszczególnych piosenek (Lisbon, Calgary, Minnesota). W przeciwieństwie do Fleet Foxes, Bon Iver dał radę udźwignąć na barkach ciężar i skalę debiutu, proponując piosenki słabsze, ale ciągle dobre. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="250" src="http://www.youtube.com/embed/TWcyIpul8OE" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS: Obok wymienionej dziesiątki, w tym roku podobały mi się mniej lub bardziej również płyty: PJ Harvey "Let England Shake", Washed Out "Within Without", R.E.M. "Collapse Into Now", Min Julep "Save Your Seazon", Kate Bush "50 Words For Snow", Coldplay "Mylo Xyloto", Toro Y Moi "Underneath The Pine", Deerhoof "Deerhoof vs. Evil", Cut Copy "Zonoscope", Bjork "Biophilia". &lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;&lt;br /&gt;Podsumowanie Roku, Sławomir Kruk: &lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-2EJvXYXTmTA/TvWR7dKhTaI/AAAAAAAAB-M/NIzoaUxQh00/s1600/Let-England-Shake_PJ-Harvey.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-2EJvXYXTmTA/TvWR7dKhTaI/AAAAAAAAB-M/NIzoaUxQh00/s320/Let-England-Shake_PJ-Harvey.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689614154879552930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;1: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PJ Harvey – Let England Shake&lt;/span&gt;. PJ Harvey zatrzęsła nie tylko Anglią, ale i całym światem. Kto by się spodziewał, że jedna z najbardziej wpływowych i oryginalnych artystek swojego pokolenia porzuci śpiewanie introwertycznych opowieści o nieszczęśliwych miłościach na rzecz mocnego, antywojennego przekazu. Pewnie niewielu.. A jednak z Bitwy o Anglię wyszła zwycięsko otrzymując po raz drugi w karierze Mercury Prize (nikomu wcześniej nie udała się taka sztuka). Muzycznie „Let England Shake” zaskakuje przede wszystkim dużą ilością męskich wokali oraz wykorzystaniem sampli z mniej lub bardziej odległych gatunkowo (np. reggae) utworów. Niezwykle wymowna płyta, której miejsce w historii muzyki rozrywkowej już w chwili wydania było niepodważalne.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-uodm0vG-rHo/TvWS-TcXqcI/AAAAAAAAB-Y/EgwI2rWOr34/s1600/fleet%2Bfoxes.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-uodm0vG-rHo/TvWS-TcXqcI/AAAAAAAAB-Y/EgwI2rWOr34/s320/fleet%2Bfoxes.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689615303321299394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fleet Foxes – Helplessness Blues &lt;/span&gt;. Większość światowej krytyki drugi album Fleet Foxes ocenia znacznie niżej od znakomitego debiutu sprzed trzech lat. W moim odczuciu nie ma aż tak wielkiej różnicy. „Helplessness Blues” przynosi sowitą dawkę tego co u nich najlepsze - pięknych folkowych piosenek opartych na akustycznych gitarach oraz pieczołowicie dopracowanych harmonii wokalnych. Brzmienie za sprawą dodatkowych instrumentów (mandolina, cymbałki, cytra, klarnet, flet, wibrafon) jest bogatsze. Jedyne do czego można się przyczepić to produkcja – na żywo te nagrania wypadają po prostu lepiej. Miałem okazje się o tym przekonać podczas pewnego lipcowego wieczoru w Poznaniu. Zachód słońca nad Jeziorem Maltańskim z muzyką Fleet Foxes na pierwszym planie to było coś przepięknego!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-VsVfVvjugPY/TvWTukHRwvI/AAAAAAAAB-k/Bwj4QiMMe78/s1600/Within-And-Without_Washed-Out.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-VsVfVvjugPY/TvWTukHRwvI/AAAAAAAAB-k/Bwj4QiMMe78/s320/Within-And-Without_Washed-Out.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689616132429955826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Washed Out – Within and Without &lt;/span&gt;. Chillwave w natarciu. Debiutancki album (wcześniej nagrał dwie EP-ki) Kanadyjczyka Ernesta Greene’a aka Washed Out to muzyka niezwykle intymna, wręcz pościelowa. „Within and Without” nawiązuje do elektroniki lat 80-tych, a przyjemnie rozmyte wokale działają wprost na zmysły. Wyróżnia się świetna produkcja. Album wyprodukował Ben H. Allen odpowiedzialny m.in. za brzmienie „Merriweather Post Pavilion” Animal Collective. Obok Toro Y Moi najciekawszy głos na scenie. Brawa dla projektanta okładki za trafne oddanie nastroju płyty (wewnętrzny design też robi wrażenie). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-3oR1Z9-3n2Y/TvWUH7n-7DI/AAAAAAAAB-w/HR-qMEd6BEg/s1600/tom%2Bwaits.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-3oR1Z9-3n2Y/TvWUH7n-7DI/AAAAAAAAB-w/HR-qMEd6BEg/s320/tom%2Bwaits.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689616568237878322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;4: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tom Waits – Bad As Me&lt;/span&gt;. Nieziemsko zachrypnięty głos Toma Waitsa można lubić lub nie – ale przejść obojętnie nie sposób. „Bad As Me” to jego pierwsza od 7 lat płyta z premierowym materiałem. Od razu zaznaczę bardzo piękna płyta. Czarująca słuchacza różnymi barwami (od nieprzyzwoicie sentymentalnego „Kiss Me” po żywe napakowane energią i udziwnione aranżacjami „Raised Right Men”). Parafrazując tytuł jednej z kompozycji – „Satisfied” (z gościnnym udziałem Lesa Claypool’a z Primusa i Keitha Richardsa z The Rolling Stones) nagrywając taki album też mógłbym się czuć w pełni usatysfakcjonowany. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-YlG44-evdnk/TvWUoDYuggI/AAAAAAAAB-8/cthlw9xPIqU/s1600/wilco.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-YlG44-evdnk/TvWUoDYuggI/AAAAAAAAB-8/cthlw9xPIqU/s320/wilco.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689617120077185538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;5: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wilco – The Whole Love&lt;/span&gt;. Stare porzekadło “w prostocie tkwi siła” w przypadku Wilco sprawdza się znakomicie. Większość materiału z „The Whole Love” stanowią proste około czterominutowe piosenki tkwiące po uszy w beatlesowskiej tradycji. Wyłamali się tylko w przypadku dwóch kompozycji spinających całość. Wieńcząca album 12-minutowa mruczanka – „One Sunday Morning” oparta na zapętleniu jakby w nieskończoność tego samego motywu to jedna z moich ulubionych piosenek tego roku. Bez wątpienia najlepsza płyta Wilco od czasu „Yankee Hotel Foxtrot” z 2002r. Artur – proszę o koncert Wilco na przyszłorocznym Off Festivalu!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-H4PyYiW9-zE/TvWVdGZ-BQI/AAAAAAAAB_I/sKMC_p3gGPU/s1600/low.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-H4PyYiW9-zE/TvWVdGZ-BQI/AAAAAAAAB_I/sKMC_p3gGPU/s320/low.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689618031420769538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;6: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Low – C’Mon&lt;/span&gt;. Asceza oraz kapitalne brzmienie to znaki rozpoznawcze Low. Dziewiąty w ich dorobku studyjny album nie przynosi radykalnych zmian. Nadal dominują proste akordy grane przez muzyków jakby na spowolnionych obrotach oraz zniewalające duety wokalne mormońskiego małżeństwa: Alana Sparhawka i Mimi Parker. Jednakże chwytliwych melodii jest tu znacznie więcej niż kiedyś. Warto posłuchać chociażby dla „Try to Sleep” oraz „Nothing But Heart”. Gdyby Robert Plant nagrywał kontynuacje albumu „Band of Joy” nie wątpię, że sięgnąłby po to drugie nagranie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-uZmTd5O0FnU/TvWV08kWwHI/AAAAAAAAB_U/VAbOSVxMngA/s1600/the%2Bdecemberists.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-uZmTd5O0FnU/TvWV08kWwHI/AAAAAAAAB_U/VAbOSVxMngA/s320/the%2Bdecemberists.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689618441096839282" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;7: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Decemberists – The King is Dead&lt;/span&gt;. Za sprawą „The King is Dead” grupa Colina Meloya osiągnęła jednoczesny sukces artystyczny oraz komercyjny (debiutowali na 1 miejscu zestawienia amerykańskiego „Billboardu”, w skali całego roku – 107 pozycja). Płyta – hołd, jaki złożyli amerykańskiej kulturze z którą nie zawsze było im dotąd po drodze. Inspiracje wyraźne, ale czy R.E.M. gdyby jeszcze istniało byłoby w stanie nagrać taki przebój jak „Down By the Water”? Wątpię. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-a7HVALVtZfo/TvWWNi0RWoI/AAAAAAAAB_g/qNp-q6AmoGo/s1600/Anna-Calvi.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-a7HVALVtZfo/TvWWNi0RWoI/AAAAAAAAB_g/qNp-q6AmoGo/s320/Anna-Calvi.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689618863681002114" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;8: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Anna Calvi – Anna Calvi&lt;/span&gt;. Debiutancka płyta Anny Calvi była dla mnie największym zaskoczeniem początku roku. Młoda Angielka o włoskich korzeniach nagrała przepiękny album łączący zadziorność PJ Harvey z niepokojem Nicka Cave’a. Jej niezła gra na gitarze hiszpańskiej w połączeniu z hipnotyzującą barwą głosu okazała się receptą na sukces. Od czasu pojawienia się Florance Welch na brytyjskim rynku nie było tak wyrazistego głosu wśród debiutujących wokalistek. Jeśli będzie się rozwijać to przyszłość może należeć do niej. Na tegorocznym Off Festivalu pokazała na co ją stać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-jF54sB4ys-g/TvWXDD-ULZI/AAAAAAAAB_s/3_mv_e0DZok/s1600/iron%2Band%2Bwine.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-jF54sB4ys-g/TvWXDD-ULZI/AAAAAAAAB_s/3_mv_e0DZok/s320/iron%2Band%2Bwine.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689619783114567058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;9: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Iron &amp; Wine – Kiss Each Other Clean&lt;/span&gt;. Smutne, że jedna z najciekawszych płyt tego roku została zupełnie pominięta przez światową krytykę podczas sporządzania list z podsumowaniami. Debiut płytowy Sama Beama w barwach dużej wytwórni (Warner Bros.) bije moim zdaniem na głowę najnowsze „dzieło” Justina Vernona (on dla odmiany jest w prawie każdym podsumowaniu). Otwierające całość „Walking Far From Home” urzeka chwytliwą melodią oraz chórkiem gospel. A dalej nie jest gorzej – pojawiają się m.in. saksofony i dęciaki. Momentami jest dużo lukru, ale gra to tak, że słucha się samo, aż do powalającego finału (funkowe „Your Fake Name Is Good Enough For Me”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-2l_QVJYuYiU/TvWXkHeMqTI/AAAAAAAAB_4/meOmgYJuM_g/s1600/lykke%2Bli.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-2l_QVJYuYiU/TvWXkHeMqTI/AAAAAAAAB_4/meOmgYJuM_g/s320/lykke%2Bli.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689620350989281586" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;10: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lykke Li – Wounded Rhymes&lt;/span&gt;. Niesamowicie utalentowana Szwedka powróciła z nową płytą – zdecydowanie mroczniejszą od przebojowego debiutu. Co tym bardziej zaskakujące, bo materiał nagrywany był w słonecznej Kalifornii. W pamięci zostają przede wszystkim przejmujące ballady jak np. „Sadness is a Blessing”, czy „I Know Places”. Nie brakuje też i bardziej tanecznych utworów jak choćby nawiązującego do twórczości amerykańskiej grupy The Zombies „Youth Knows No Pain”. Wszystkie one jednak za sprawą zimnej, elektronicznej perkusji nabierają bardziej melancholijnego odcienia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-WvR0CYZUQgE/TvWX8HClHqI/AAAAAAAACAE/7APhmgmuQBI/s1600/kate%2Bbush.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-WvR0CYZUQgE/TvWX8HClHqI/AAAAAAAACAE/7APhmgmuQBI/s320/kate%2Bbush.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689620763190304418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;11: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Kate Bush – 50 Words For Snow&lt;/span&gt;. Wielki powrót Kate Bush. „50 Words For Snow” to z pewnością najmniej przystępna płyta w dorobku Brytyjki. Nagrała ją po swojemu nie bacząc na obowiązujące standardy radiowe. Trudno, więc będzie usłyszeć w radiu ośmiominutowy znakomity duet z Eltonem Johnem – „Snowed In at Wheeler Street” – gdzie ich głosy się idealnie uzupełniają. Umieściłbym w swoim podsumowaniu wyżej, gdyby nie fakt, że nie zdążyłem się z zawartością „50 Words For Snow” w należyty sposób osłuchać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-WX6tPBOEB64/TvWYUdpTljI/AAAAAAAACAQ/2IB364uwAEE/s1600/the%2Broots.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-WX6tPBOEB64/TvWYUdpTljI/AAAAAAAACAQ/2IB364uwAEE/s320/the%2Broots.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689621181575173682" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;12: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Roots – Undun &lt;/span&gt;. Jedyny w zestawie koncept album. Egzystencjalna opowieść o Redfordzie Stephensie – młodym chłopaku, który musiał dokonać wyboru między byciem uczciwym obywatelem, a gangsterem. Jego historię poznajemy od tragicznego finału. Muzycznie to miszmasz różnych gatunków, co z pewnością może zaskoczyć ortodoksyjnych fanów hip-hopu. The Roots na poprzednim albumie  (ubiegłorocznym „How I Got Over”) nie bali się sięgnąć po folk. Tym razem zahaczają o muzykę klasyczną i free jazz. Wyszło jak zwykle świetnie. Zaledwie dwa lata potrzebowali na nagranie trzech doskonałych albumów (w międzyczasie ukazało się jeszcze „Wake Up!”). Chylę czoło.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-YqHMRd_X8JY/TvWZIdrsX9I/AAAAAAAACAc/-iQ7jIH9MDs/s1600/Bon_iver.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-YqHMRd_X8JY/TvWZIdrsX9I/AAAAAAAACAc/-iQ7jIH9MDs/s320/Bon_iver.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689622074938384338" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;13: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Bon Iver – Bon Iver &lt;/span&gt;. Ten rok był niezwykle udany dla muzyki folkowej – świetne płyty nagrali Fleet Foxes, Iron &amp; Wine i The Decemberists. W tym gronie nie mogło zabraknąć i ukrywającego się pod pseudonimem Bon Iver – Justina Vernona. Dla niektórych to płyta roku – u mnie tylko trzynasta pozycja. Czemu tak? Odpowiedź jest dosyć prosta. „Magii” (wiem brzmi to dosyć górnolotnie) jakby trochę mniej niż na debiucie. Co nie zmienia faktu, że to bardzo równy album i często po niego sięgałem w ciągu roku. Chętnie posłuchałbym „Calgary” i „Beth/Rest” na żywo. Off Festival? Open’er?  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-mN51tVnE4zM/TvWZfOW-VUI/AAAAAAAACAo/1_1FL0vtJuk/s1600/Decasia_Metamorfozy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 318px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-mN51tVnE4zM/TvWZfOW-VUI/AAAAAAAACAo/1_1FL0vtJuk/s320/Decasia_Metamorfozy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689622465961940290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;14: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Metamorfózy – Decasia &lt;/span&gt;. Z muzyki około ambientowej wybieram norweski duet Metamorfozy – jedno z moich tegorocznych odkryć. Panowie Rune Lindbeak oraz Oyvind Blikstad nagrali ścieżkę dźwiękową do filmu, który istnieje tylko w ich wyobraźni. Nazwa zespołu ma polskie konotacje – będąc kiedyś w naszym kraju spodobało im się brzmienie słowa metamorfozy i postanowili, że jeśli kiedyś będą zakładać nowy projekt to nazwą go właśnie tak. „Decasia” to doskonały przykład na to jak wiele wartościowej muzyki znajduje się poza głównym obiegiem. Płyta dostępna w Polsce za sprawą sklepów internetowych merlin.pl. oraz serpent.pl.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="250" src="http://www.youtube.com/embed/J3cr9VqBgNA" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-un0GOoy56zA/TvWaIlLL0VI/AAAAAAAACA0/oFGMotr5D44/s1600/Lockerbie%252Blgusjr.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-un0GOoy56zA/TvWaIlLL0VI/AAAAAAAACA0/oFGMotr5D44/s320/Lockerbie%252Blgusjr.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689623176461144402" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;15: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lockerbie – Olgusjór&lt;/span&gt;. Porywający debiut z Islandii. Lockerbie grają melodyjnego post-rocka z epickim rozmachem. Nośne melodie to nie tylko efekt zapadających w pamięć partii gitar, ale również rozmarzonych harmonii wokalnych i orkiestrowego tła. Ponoć wyróżniają się także poetyckie teksty – niestety nie znam islandzkiego, aby to zweryfikować. Jednego za to jestem pewien. Piosenki zgromadzone na „Olgusjór” kipią młodzieńczą energią i chce się ich słuchać, aż do znudzenia. Stan ten jednak trudno osiągnąć. Sigur Ros rośnie poważna konkurencja. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-pMzB6StzoKg/TvWadbr50RI/AAAAAAAACBA/UH5VDNEmy-Q/s1600/destroyer.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-pMzB6StzoKg/TvWadbr50RI/AAAAAAAACBA/UH5VDNEmy-Q/s320/destroyer.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689623534691275026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;16: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Destroyer - Kaputt&lt;/span&gt;. Dziewiąta płyta projektu Dana Bejara (znanego chyba bardziej z kolektywu The New Pornographers) urzeka rozkoszną dawką smooth jazzu. Nie jest to płyta, o której łatwo pisać – najlepiej zanurzyć się samemu w przyjemnie kołyszących dźwiękach, gdzie wszechobecna trąbka staje się przewodnikiem po onirycznych kompozycjach Destroyera. Zarazem jeden z piękniejszych koncertów tegorocznego Off-a. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-DP-9YDlYkBs/TvWa1O0q8uI/AAAAAAAACBM/DSVVItxxIoE/s1600/Avenging-Angel_Craig-Taborn.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 316px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-DP-9YDlYkBs/TvWa1O0q8uI/AAAAAAAACBM/DSVVItxxIoE/s320/Avenging-Angel_Craig-Taborn.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689623943555248866" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;17: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Craig Taborn – Avenging Angel&lt;/span&gt;. Amerykański pianista Craig Taborn do tej pory znany był głównie jako rzetelny i kreatywny współpracownik Tima Berne'a, Lotte Anker, Drew Gressa i Jamesa Cartera. Czy wydanie tegorocznej, kolejnej autorskiej płyty „Avenging Angel” zmieni stan rzeczy trudno powiedzieć. Jedno jest pewne - jeśli tacy ludzie jak ja nie słuchający jazzu na co dzień są pod wrażeniem kunsztu Taborna to szanse są spore. Warto posłuchać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-CB_XiMMCA2Q/TvWbTEILdyI/AAAAAAAACBY/QgLdt6tNBDc/s1600/gang%2Bgang%2Bdance.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-CB_XiMMCA2Q/TvWbTEILdyI/AAAAAAAACBY/QgLdt6tNBDc/s320/gang%2Bgang%2Bdance.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689624456080357154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;18: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Gang Gang Dance – Eye Contact &lt;/span&gt;. Gang Gang Dance nagrał “Merriweather Post Pavilion” 2011 roku. Piąta w dorobku nowojorczyków płyta to rzecz świetnie wyprodukowana i zarazem nieklasyfikowalna gatunkowo. Wszystkiego tu po trochu: tanecznej elektroniki, melodyjnego popu, elementów world music. Całość spina „szamański” głos Lizzi Bougatsos. Wstyd się przyznać, ale nie znam poprzednich czterech albumów tego zespołu. Trzeba będzie to koniecznie nadrobić..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-S5t8ILrJNhY/TvWbqnx4G0I/AAAAAAAACBk/UO0eFuAc-e0/s1600/lamb%2B5.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-S5t8ILrJNhY/TvWbqnx4G0I/AAAAAAAACBk/UO0eFuAc-e0/s320/lamb%2B5.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689624860787481410" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;19: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Lamb – 5  &lt;/span&gt;. Wydawało się, że Lamb już nigdy nie zobaczymy na scenie, a tu proszę niespodzianka. Po 7 latach od zakończenia działalności nie tylko wracają z nową płytą, ale i intensywnie koncertują. „5” to kolejna udana płyta w dorobku manchesterskiego duetu. Utrzymana w dotychczasowym stylu – melancholijnego trip-hopu nie przynosi co prawda większego zaskoczenia, ale radość z nowych piosenek ogromna. Udany come back! &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Lt9thkTeMxU/TvWb9ZWeJwI/AAAAAAAACBw/9uXhwWG0EAk/s1600/metronomy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Lt9thkTeMxU/TvWb9ZWeJwI/AAAAAAAACBw/9uXhwWG0EAk/s320/metronomy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5689625183331952386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;20: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Metronomy – The English Riviera &lt;/span&gt;. Pop w najczystszej postaci. Co piosenka to potencjalny przebój – większość nadaje się do nucenia pod nosem. Długo się broniłem przed umieszczeniem tej płyty w swoim zestawieniu, ale ostatecznie poddałem się jej urokowi. Wykorzystują co prawda patenty Fleetwood Mac, ale robią to z wdziękiem. Obok Washed Out moja ścieżka dźwiękowa minionego lata.&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-478149628025660858?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/478149628025660858/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/podusmowanie-roku-2011.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/478149628025660858'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/478149628025660858'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/podusmowanie-roku-2011.html' title='Podsumowanie roku 2011 - muzyka zagraniczna'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-fit5xCFqWcM/TvNzoSHxIeI/AAAAAAAAB-A/fd6G8-xOIVI/s72-c/11069.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-3489839491058012231</id><published>2011-12-11T16:33:00.019+01:00</published><updated>2011-12-16T21:23:23.533+01:00</updated><title type='text'>How Many Have You Heard? Najlepsze płyty 2011r. zdaniem prasy muzycznej!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-E6_pe-igwec/TuTNcy9IooI/AAAAAAAAB9o/BIjuQk4HJmA/s1600/NMECoverBestAlbums051211.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-E6_pe-igwec/TuTNcy9IooI/AAAAAAAAB9o/BIjuQk4HJmA/s320/NMECoverBestAlbums051211.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684894524246631042" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kolejny rok dobiega końca. Jak zapamiętamy ostatnie 12-cie miesięcy w muzyce? Odpowiedź częściowo przynoszą publikowane na łamach prasy muzycznej zestawienia najlepszych płyt. Ich analiza bywa fascynująca, bo nie ma zdecydowanego faworyta. Większość redakcji chce się wyróżnić swoimi typami, ale tak naprawdę pozycje nie mają znaczenia. Liczy się powtarzalność poszczególnych wydawnictw w podsumowaniach. To one tworzą obraz danego roku i zostaną w pamięci słuchaczy na dłużej. My także spróbujemy utworzyć własne zestawienia - spodziewajcie się ich w okolicy Bożego Narodzenia. Kolekcja czołówek dotychczas ujawnionych podsumowań poniżej. Kolejne będę sukcesywnie dopisywał. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;NME: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. PJ Harvey - Let England Shake&lt;br /&gt;2. Metronomy - The English Riviera &lt;br /&gt;3. The Horrors - Skying &lt;br /&gt;4. Wild Beasts - Smother &lt;br /&gt;5. Kurt Vile - Smoke Ring For My Halo &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rolling Stone: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Adele - 21&lt;br /&gt;2. Jay-Z &amp; Kanye West - Watch The Throne &lt;br /&gt;3. Paul Simon - So Beautiful Or So What&lt;br /&gt;4. Fleet Foxes - Helplessness Blues&lt;br /&gt;5. Radiohead - The King of Limbs &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Q Magazine: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Florence &amp; The Machine – Ceremonials&lt;br /&gt;2. PJ Harvey – Let England Shake&lt;br /&gt;3. Adele – 21&lt;br /&gt;4. Bon Iver – Bon Iver&lt;br /&gt;5. Coldplay – Mylo Xyloto&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pitchfork:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Bon Iver - Bon Iver&lt;br /&gt;2. Destroyer - Kaputt&lt;br /&gt;3. M83 - Hurry Up, We're Dreaming&lt;br /&gt;4. PJ Harvey - Let England Shake&lt;br /&gt;5. Girls – Father, Son, Holy Ghost&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Wire: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. James Ferraro – Far Side Virtual&lt;br /&gt;2. Rustie – Glass Swords&lt;br /&gt;3. Eliane Radigue – Transamorem – Transmortem&lt;br /&gt;4. Hype Williams – One Nation&lt;br /&gt;5. The Beach Boys – The SMiLE Sessions&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uncut: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. PJ Harvey – Let England Shake&lt;br /&gt;2. Gillian Welch – The Harrow &amp; The Harvest&lt;br /&gt;3. Metronomy – The English Riviera&lt;br /&gt;4. White Denim – D&lt;br /&gt;5. Josh T. Pearson – Last Of The Country Gentlemen&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Guardian: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. PJ Harvey – Let England Shake&lt;br /&gt;2. Katy B - On a Mission&lt;br /&gt;3. Frank Ocean - Nostalgia, Ultra.&lt;br /&gt;4. Beyonce - 4&lt;br /&gt;5. Bon Iver - Bon Iver&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drowned in Sound: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Antlers - Burst Apart&lt;br /&gt;2. Tim Hecker - Ravedeath 1972&lt;br /&gt;3. PJ Harvey – Let England Shake&lt;br /&gt;4. SBTRKT - sbtrkt&lt;br /&gt;5. Kate Bush - 50 Words For Snow&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Billboard: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Adele - 21&lt;br /&gt;2. Bon Iver - Bon Iver&lt;br /&gt;3. Jay-Z &amp; Kanye West - Watch The Throne&lt;br /&gt;4. Frank Ocean - Nostalgia, Ultra.&lt;br /&gt;5. Drake - Take Care&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Quietus: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. PJ Harvey - Let England Shake&lt;br /&gt;2. Azari &amp; III – Azari &amp; III&lt;br /&gt;3. Tim Hecker - Ravedeath 1972&lt;br /&gt;4. The Haxan Cloak - The Haxan Cloak&lt;br /&gt;5. Perc - Wicker&amp; Steel &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rough Trade:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Josh T. Pearson – Last Of The Country Gentlemen&lt;br /&gt;2. Nicolas Jaar - Space is Only Noise&lt;br /&gt;3. Kurt Vile - Smoke Ring For My Halo &lt;br /&gt;4. Gillian Welch – The Harrow &amp; The Harvest&lt;br /&gt;5. PJ Harvey - Let England Shake &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paste Magazine: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Bon Iver - Bon Iver&lt;br /&gt;2. Fleet Foxes - Helplessness Blues &lt;br /&gt;3. My Morning Jacket - Circuital &lt;br /&gt;4. tUnE-yArDs - whokill&lt;br /&gt;5. Middle Brother - Middle Brother&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Clash Magazine: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Modeselektor - Monkeytown &lt;br /&gt;2. The Horrors - Skying &lt;br /&gt;3. PJ Harvey – Let England Shake&lt;br /&gt;4. Battles - Gloss Drop&lt;br /&gt;5. Radiohead - The King Of Limbs&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fact Magazine: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. The Weeknd - House Of Balloons&lt;br /&gt;2. Rustie - Glass Swords&lt;br /&gt;3. Clams Casino - Instrumentals &lt;br /&gt;4. Prurient - Bermuda Drain&lt;br /&gt;5. Araabmuzik - Electronic Dream&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stereogum: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Girls – Father, Son, Holy Ghost&lt;br /&gt;2. Drake – Take Care&lt;br /&gt;3. Bon Iver – Bon Iver&lt;br /&gt;4. Fucked Up – David Comes To Life&lt;br /&gt;5. The Weeknd – House Of Balloons&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PopMatters:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Fleet Foxes - Helplessness Blues&lt;br /&gt;2. Bon Iver – Bon Iver&lt;br /&gt;3. Fucked Up – David Comes To Life&lt;br /&gt;4. tUnE-yArDs - whokill&lt;br /&gt;5. M83 - Hurry Up, We're Dreaming&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dummy Magazine: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Hype Williams - One Nation&lt;br /&gt;2. PJ Harvey – Let England Shake&lt;br /&gt;3. Nicolas Jaar - Space Is Only Noise &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zebrał: Sławomir Kruk&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-3489839491058012231?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/3489839491058012231/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/najlepsze-pyty-roku-2011-zdaniem-prasy.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3489839491058012231'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3489839491058012231'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/najlepsze-pyty-roku-2011-zdaniem-prasy.html' title='How Many Have You Heard? Najlepsze płyty 2011r. zdaniem prasy muzycznej!'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-E6_pe-igwec/TuTNcy9IooI/AAAAAAAAB9o/BIjuQk4HJmA/s72-c/NMECoverBestAlbums051211.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5046158118790338859</id><published>2011-12-09T10:13:00.008+01:00</published><updated>2011-12-09T12:46:24.340+01:00</updated><title type='text'>Drekoty - Trafostacja</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-hhLmdkxKxNg/TuHU9zsboWI/AAAAAAAAB9c/zNE04nNvYD8/s1600/1726137230-1.jpg.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 350px; height: 350px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-hhLmdkxKxNg/TuHU9zsboWI/AAAAAAAAB9c/zNE04nNvYD8/s400/1726137230-1.jpg.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5684058363031953762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drekoty to zespół założony przez Olę Rzepkę - perkusistkę znaną ze współpracy m.in. z Budyniem, A.Gralakiem, W.Kucharczykiem czy R.Rogińskim. W marcu 2011 ukazała się debiutancka EPka Trafostacja, od tego momentu trwały prace nad materiałem koncertowym, a także ukształtował się aktualny skład zespołu, w którym obok Oli Rzepki, znalazła się Magda Turłaj oraz Zosz Chabiera. Zespół wystąpił dotychczas m.in. podczas Inauguracji Polskiej Prezydencji w UE w Warszawie oraz zdobył nagrodę za najlepszy utwór wykonany w języku polskim na Festiwalu Gramy 2011 w Szczecinie. Drekoty  dzieliły scenę m.in. z Pustkami, a już w listopadzie na specjalną prośbę Carli Bozulich będą otwierały dwa polskie koncerty zespołu Evangelista. Także w listopadzie utwór Masłem znajdzie się na czwartej edycji składanki Offensywa firmowanej przez radiową Trójkę. Prezentujemy drugą, rozszerzoną wersję debiutanckiej EPki &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Trafostacja&lt;/span&gt;. Wokale do utworów Masłem oraz Poddania zostały nagrane ponownie oraz dodano bonus w postaci koncertowej wersji piosenki Powrót.&lt;br /&gt;Mózgiem Drekotów jest Ola Rzepka, która pisze muzykę i większość tekstów. Dodatkowo, gra na klawiszach i perkusji i to całkiem nieźle. Olę wspierają: Magda Turłaj - wokal, klawisze, Zosz Chabiera: wokal, skrzypce i Marysia Dąbrowska: wokal. Produkcją epki zajął się Wojciech Kucharczyk aka The Complainer, mastering to robota Gavina M.Weissa i Michaela Kunza. Muszę stwierdzić że Trafostacja brzmi na pierwszy rzut ucha jak jakiś manifest feministyczny, jednak po kilkukrotnym przesłuchaniu zawartości odkrywam także inne, aniżeli tylko punkowe akcenty. Całość łączą ironiczne, czasem wręcz sarkastyczne teksty. Może to trochę brzmieć zbyt surowo, ale Ola Rzepka zaprasza na koncerty zespołu, twierdząc, że na żywo Drekoty brzmią zupełnie inaczej: - &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Podobno dajemy radę na żywo, po koncertach wiele osób mówi, że nagrania ich nie przekonały, ale występ na żywo już tak. To chyba dobrze :). Co do "dziewczęcych" zespołów to jest temat na bardzo długą dyskusję. Generalnie nie odżegnujemy się od faktu, że zespół składa się z trzech dziewczyn i na pewno ma to spory wpływ na to co i w jaki sposób gramy &lt;/span&gt;- mówi, nawiązując do faktu, że w zespole są same dziewczyny Ola Rzepka. Niebieska Godzina poleca i zaprasza! Adres internetowy zespołu: &lt;a href="http://www.drekoty.bandcamp.com"&gt;drekoty&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/dsJa7Uv9gnY" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="560" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/GkOufif21FA" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5046158118790338859?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5046158118790338859/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/drekoty-trafostacja.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5046158118790338859'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5046158118790338859'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/drekoty-trafostacja.html' title='Drekoty - Trafostacja'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-hhLmdkxKxNg/TuHU9zsboWI/AAAAAAAAB9c/zNE04nNvYD8/s72-c/1726137230-1.jpg.png' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-865143330506459204</id><published>2011-12-08T13:48:00.010+01:00</published><updated>2011-12-08T21:52:41.529+01:00</updated><title type='text'>31 rocznica śmierci Johna Lennona</title><content type='html'>&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/r968N9AZB2U" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;31 lat temu, 8 grudnia 1980 roku, późnym wieczorem John Lennon został zastrzelony przez „fana”, który wystrzelił z pistoletu 5 naboi, z czego 4 dosięgnęły artystę. „Było zimno, trochę wiało. Wiedziałem, że to czas najwyższy, że to musi się stać dzisiaj. Nagle zobaczyłem limuzynę. Wiedziałem, że to on. Miałem to nieodparte uczucie. Usłyszałem głos w głowie: zrób to, zrób to! Wziąłem pistolet, jak mniej mijał, wymierzyłem w kręgosłup 5 razy” - mówił szaleniec. 4 kule dosięgły go w plecy, 5 chybiła. Lennon został natychmiast przewieziony radiowozem policyjnym do nowojorskiego szpitala Roosvelta. „Nie wiedzieliśmy, kto jest pacjentem, aż nie wyjęliśmy jego portfela z kieszeni celem identyfikacji. Pielęgniarki nie wierzyły, że to on, aż nie zobaczyły 10 000 dolarów w gotówce, i Yoko Ono, wbiegającej do sali operacyjnej” - wspominał Stephan Lynn, lekarz nowojorskiego szpitala im. Roosvelta, który reanimował Johna. Wspominał dość drastycznie szczegóły stanu zdrowia Johna: - "Otworzyliśmy jego klatkę piersiową, okazało się, że wszystkie naczynia krwionośne, biegnące od serca, łącznie z aortą zostały zniszczone. Nie było mowy o ich rekonstrukcji i tym samym uratowaniu Johna. Trzymałem jego serce w rękach, próbując przywrócić go do bicia" – mówił S. Lynn. Yoko Ono zareagowała kładąc się na ziemi, uderzając głową w podłogę i krzycząc: nie, nie, nie. Poprosiła także lekarzy, żeby nie informowali mediów o śmierci Lennona, aż nie upewni się, że ich syn, Sean już nie ogląda telewizji. Lekarze zgodzili się. Przytoczyłem te dramatyczne wydarzenia sprzed 31 lat. Yoko Ono zastanawiała się później: „A gdybyśmy wtedy nie pojechali do domu, tylko do restauracji, taki był plan. Ale nie sądzę, żeby to cokolwiek zmieniło. To była kwestia czasu”... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="420" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/njG7p6CSbCU" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10 lat później, Mark Chapman, zabójca Lennona zgodził się opowiedzieć o sobie dziennikarzowi, Jackowi Jonesowi. Przytoczę tutaj tylko najważniejsze głębiny szalonej osobowości, jaką miał zabójca Lennona. Był osobowością narcystyczną, o obniżonej samoocenie, który całe życie czuł że jest nikim. Miał długie okresy depresji, przeplatane przelotnymi fazami euforii. Pragnął jednocześnie sławy i splendoru, chciał być wręcz czczony. Dodatkowo uważał się za największego chrześcijanina świata. Był wielkim fanem The Beatles i przede wszystkim Lennona. Jednak początkowa fascynacja przerodziła się w obsesję. Chapman w niegroźnego jeszcze maniaka Lennona przeobrażał się stopniowo w demona. Już w 1971 roku śpiewał, słuchając Imagine, że „John Lennon jest martwy”. Jego pragnienie sławy obróciło się przeciwko własnemu idolowi. Słyszał w głowie głosy, które coraz mocniej skłaniały go do zbrodni. Być może wyobrażał sobie, że sam jest Lennonem i musi zabić tego drugiego, który jest sławny a on nie. On chciał sławy. Kiedy opuścił Hawaje po raz ostatni, by zastrzelić Lennona...nawet podpisał się jako John Lennon. Tymczasem, gdy był w miarę przy zdrowych zmysłach (rzadko) i nie atakowały go demony, jego oficjalna „miłość” do artysty była coraz bardziej niejednoznaczna: uwielbiał jego piosenki i dowcip, jednocześnie był rozczarowany, że muzyk nie żyje własnymi poglądami – że jest bogaty, prowadzi wygodne życie etc. Rozczarowany był nim najbardziej pod koniec lat 70. Był także zazdrosny o to, kim Lennon jest, i co osiągnął, ale wszystko to składa się na jego niezrównoważoną, depresyjną osobowość. Miał same kompleksy, uważał się dosłownie za niespełnionego nadczłowieka. W nocy, 8 grudnia, walczył ze sobą. Jeden głos, głos dziecka mówił mu: zabij go, głos dorosłego zaś mówił – nie rób tego... Który głos zwyciężył, wszyscy wiemy. Pytania można mnożyć: wobec powyższych zachowań, czyż nikt nie podejrzewał, nikt nie wyczuł, co Champan kombinuje? Dlaczego żona, którą poślubił na Hawajach nie pomogła mu wyleczyć się z depresji? Dlaczego nikt nie wysłał go do psychiatryka? Dlaczego ochroniarze budynku Dakota nie zwrócili uwagi na stojącego trzy dni pod rząd człowieka, który potrafi czekać cały dzień? Czy do cholery nie było jednej osoby, która stwierdziła by: &lt;span style="font-weight:bold;"&gt;TEN CZŁOWIEK KOMUŚ ZROBI KRZYWDĘ&lt;/span&gt;? Ale te pytania przecież nic nie zmienią... &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS: Jestem egoistą, bo kiedy myślę o tej bezsensownej śmierci, nie widzę małego Seana, czy zapłakanej Yoko, tylko widzę ten stos być może wybitnych płyt, które nigdy nie powstaną...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-865143330506459204?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/865143330506459204/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/31-rocznica-smierci-johna-lennona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/865143330506459204'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/865143330506459204'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/31-rocznica-smierci-johna-lennona.html' title='31 rocznica śmierci Johna Lennona'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/r968N9AZB2U/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5141428070270167651</id><published>2011-12-06T17:03:00.029+01:00</published><updated>2011-12-11T21:07:52.611+01:00</updated><title type='text'>Songs of 2011 vol. 8</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-4G4zewc0SRI/Tt5gm1dA68I/AAAAAAAAB9Q/j00OAoDeEOI/s1600/Tom_Waits.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 178px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-4G4zewc0SRI/Tt5gm1dA68I/AAAAAAAAB9Q/j00OAoDeEOI/s320/Tom_Waits.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5683086000088214466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Od poprzedniego zestawu minęło sporo czasu (ponad dwa miesiące), więc tym razem znacznie więcej piosenek na raz. Jest to zarazem ostatni tego rodzaju wpis w tym roku. Jeśli coś interesującego jeszcze się pojawi - umieszczę w swoim podsumowaniu rocznym. Z jesiennych nowości polecam szczególnie nowe albumy Toma Waitsa (na zdjęciu) i Wilco. Fajnie byłoby, gdyby Wilco w końcu zagrało koncert w Polsce. Pod Off Festival 2012 pasowaliby idealnie, więc kto wie.. Z premierowych teledysków warto zobaczyć animacje Seana Pecknolda do utworu "A Shrine/An Argument" grupy Fleet Foxes. Cudo! Miłego słuchania i oglądania;) Kolejność jak zwykle alfabetyczna.    &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://vimeo.com/33311419"&gt;13&amp;God - Armored Scarves&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://soundcloud.com/fuse-group-australia/bombino-tar-hani-my-love-from"&gt;Bombino - Tar Hani&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://vimeo.com/20806545"&gt;Bart Constant - Do Better&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=br2s0xJyFEM"&gt;Bjórk - Moon&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wpkDFdLXLWM"&gt;Coma - Los Cebula i Krokodyle Łzy&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;6. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=mSgL5gzZhb0"&gt;Cool Kids of Death - Wiemy Wszystko&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;7. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=tphHIgez5ko"&gt;Craig Taborn - Diamond Turning Dream&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;8. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=YiRfbn5V4Uc"&gt;Dagadana - Czasem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;9. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=a4ai5GEsdt8"&gt;David Lynch feat. Karen O - Pinky's Dream&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;10. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=LlS6Uy4-Re8&amp;ob=av2e"&gt;Emika - Double Edge&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;11. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=h65YIvjIV7E"&gt;Feist - How Come You Never Go There&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;12. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=-a8TwbE_r8M"&gt;Fonetyka - Dla Ciebie Piszę Miłość&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;13. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=_vI_kx4J8Vc"&gt;Future Islands - Balance&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;14. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=nIRMFEvS2_8"&gt;George Dorn Screams - Alpha Coma&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;15. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ZHbrStzzLaA"&gt;Hetane - Golden Snakes (Desert)&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;16. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=gn91xcicPeg"&gt;Jelonek - Romantic Revenge&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;17. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=84jMJMB-NHw"&gt;Julia Marcell - CTRL&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;18. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vK7xIrg-VIg"&gt;Kari Amirian - The Winter is Back&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;19. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=gjsrH_cnK7g&amp;ob=av2e"&gt;Kasabian - Re-Wired&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;20. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=am78PQI-fH0"&gt;Kate Bush - Snowed in at Wheeler Street&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;21. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=7zpzg6bj9GI"&gt;Lockerbie - Í Draumi&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;22. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ShyjhPXQiXg&amp;ob=av2n"&gt;Loney Dear - My Heart&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;23. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=U9Y2Tz7zgpU"&gt;Marcin Nowakowski feat. Dax Reynosa - Shine Shoes&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;24. &lt;a href="http://wytworniakrajowa.pl/organizm.html"&gt;Organizm - Lato&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;25. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=EF7PLT5ftsM"&gt;Oszibarack - Restless Legs&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;26. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=xqrN8peo1a8"&gt;Pallers - Wicked&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;27. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=kpwd1YLgDaM&amp;ob=av2e"&gt;R.E.M. - We All Go Back To Where We Belong&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;28. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=fARw_bVhRfs"&gt;Rustie - All Nite&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;29. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=2HHhXxXi6dU"&gt;Samantha Fish - Runaway&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;30. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=P8OpuxB3RH0"&gt;Skinny Patrini - Lie with Me&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;31. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vWVlueaqc9I&amp;ob=av2n"&gt;Snowman - Niezmiennie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;32. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=o54ec2dYJlw"&gt;Stirwater - Water Water&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;33. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Qu0-uQLMba8"&gt;The Amazing - Gone&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;34. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=a_426RiwST8"&gt;The Black Keys - Lonely Boy&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;35. &lt;a href="http://stereogum.com/857531/the-decemberists-foregone/mp3s/"&gt;The Decemberists - Foregone&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;36. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=zQGhUnFnvS4"&gt;The Roots - Make My&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;37. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=NRUKozmkPPY"&gt;The Weeknd - The Morning&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;38. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Cob_YNooSd0"&gt;The Weeknd - Wicked Games&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;39. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=xHn_Kb4Dz40&amp;ob=av2e"&gt;Tom Waits - Satisfied&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;40. &lt;a href="http://pthm.wrzuta.pl/audio/1bmxl4pzoVK/tori_amos_-_job_s_coffin"&gt;Tori Amos - Job's Coffin&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;41. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=_eeZnLX_XBM&amp;ob=av2e"&gt;Twin Sister - Bad Street&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;42. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=t1_KJxqAhn4"&gt;Whitesnake - Forevermore&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;43. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=wTqEB0MyGdY"&gt;Wilco - Born Alone&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;44. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=afU0GEL9sB8"&gt;Wojtek Mazolewski Quintet - Nionio&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;45. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=zpr7U0LzB9U"&gt;Yes - Into the Storm&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrał: Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="550" height="330" src="http://www.youtube.com/embed/ysQykyxqtlQ" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5141428070270167651?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5141428070270167651/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/songs-of-2011-vol-8.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5141428070270167651'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5141428070270167651'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/songs-of-2011-vol-8.html' title='Songs of 2011 vol. 8'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-4G4zewc0SRI/Tt5gm1dA68I/AAAAAAAAB9Q/j00OAoDeEOI/s72-c/Tom_Waits.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-4841951457480850884</id><published>2011-12-05T09:20:00.010+01:00</published><updated>2011-12-08T22:06:14.394+01:00</updated><title type='text'>R.E.M. Trzydzieści piosenek na 30 lat</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-rOoExvx-gY0/Ttx_Y5wPH9I/AAAAAAAAB84/fJabQIiQj18/s1600/rem-500x373.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 298px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-rOoExvx-gY0/Ttx_Y5wPH9I/AAAAAAAAB84/fJabQIiQj18/s400/rem-500x373.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5682556895631450066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To już koniec. Nie będzie kolejnego albumu R.E.M. Zespół dokonał samorozwiązania jesienią tego roku. Biorąc pod uwagę, że oficjalnie nigdy wcześniej nie ogłaszał końca działalności, myślę że są małe szanse, że jednak Amerykanie zmienią zdanie. Prędzej usłyszymy członków zespołu gościnnie, w repertuarze innych wykonawców tudzież któryś z trójki Michael Stipe, Mike Mills, Peter Buck pokusi się na indywidualną działalność. Całkiem niedawno ukazała się retrospektywna płyta z przeglądem wybranych przez sam zespół utworów: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;Part Lies, Part Heart, Part Truth, Part Garbage 1982–2011&lt;/span&gt;, prezentująca kompletny katalog wydawniczy R.E.M. Płyty grupy typu best of ukazywały się wcześniej (trochę  dużo ich było), ale nigdy dotąd nie prezentowały twórczości z całego okresu działalności, zarówno gry zespołem opiekowała się wytwórnia I.R.S (1983 - 1988), jak i Warner Bros. (1988 - 2011). Czy taka kompilacja była w ogóle potrzebna? Sceptyków może przekona fakt, że utwory były wybierane osobiście przez muzyków grupy, niezdecydowanych może przekonać ilość - ogółem 40 piosenek na dwóch płytach, a szalę zaufania być może przechyli obecność 3 nowych piosenek, w tym zaprezentowanej niżej &lt;span style="font-style:italic;"&gt;We all back to where we belong&lt;/span&gt;. &lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=5TT2CIxNXY6&amp;login=w367&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt; &lt;br /&gt;Ta wzruszająca orkiestrowa ballada to chyba najlepszy komentarz do końca działalności zespołu. Z piosenki aż bije dziecięca niewinność i jednak pewien rodzaj ulgi - "to już koniec, wracamy, skąd przyszliśmy"... Niemniej jednak moim zdaniem ta płyta nie była potrzebna. Nie w tej formie - można było raczej złożyć te same piosenki, w alternatywnych wykonaniach - live, acoustic, etc, połączyć z tymi 3 nowymi utworami i byłaby jakaś nowość. A tak, mamy po raz kolejny kolekcję znanych na pamięć przez fanów piosenek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyta Part Lies, Part Heart, Part Truth, Part Garbage 1982–2011 zawiera: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CD 1:&lt;br /&gt;    "Gardening at Night" – 3:29 ( Chronic Town, 1982)&lt;br /&gt;    "Radio Free Europe" – 4:06 ( Murmur, 1983)&lt;br /&gt;    "Talk About the Passion" – 3:23 ( Murmur)&lt;br /&gt;    "Sitting Still" – 3:17 ( Murmur)&lt;br /&gt;    "So. Central Rain (I'm Sorry)" – 3:15 ( Reckoning, 1984)&lt;br /&gt;    "(Don't Go Back To) Rockville" (Edit) – 3:55 ( Reckoning)&lt;br /&gt;    "Driver 8" – 3:23 ( Fables of the Reconstruction, 1985)&lt;br /&gt;    "Life and How to Live It" – 4:06 ( Fables of the Reconstruction)&lt;br /&gt;    "Begin the Begin" – 3:28 ( Lifes Rich Pageant, 1986)&lt;br /&gt;    "Fall on Me" – 2:50 ( Lifes Rich Pageant)&lt;br /&gt;    "Finest Worksong" – 3:48 ( Document, 1987)&lt;br /&gt;    "It's the End of the World as We Know It" – 4:05 ( Document)&lt;br /&gt;    "The One I Love" – 3:17 ( Document)&lt;br /&gt;    "Stand" – 3:10 ( Green, 1988)&lt;br /&gt;    "Pop Song 89" – 3:04 ( Green)&lt;br /&gt;    "Get Up" – 2:39 ( Green)&lt;br /&gt;    "Orange Crush" – 3:51 ( Green)&lt;br /&gt;    "Losing My Religion" – 4:26 ( Out of Time, 1991)&lt;br /&gt;    "Country Feedback" – 4:07 ( Out of Time)&lt;br /&gt;    "Shiny Happy People" – 3:44 ( Out of Time)&lt;br /&gt;    "The Sidewinder Sleeps Tonite" – 4:06 ( Automatic for the People, 1992)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CD 2:&lt;br /&gt;    "Everybody Hurts" – 5:17 ( Automatic for the People)&lt;br /&gt;    "Man on the Moon" – 5:13 ( Automatic for the People)&lt;br /&gt;    "Nightswimming" – 4:16 ( Automatic for the People)&lt;br /&gt;    "What's the Frequency, Kenneth?" – 4:00 ( Monster, 1994)&lt;br /&gt;    "New Test Leper" – 5:26 ( New Adventures in Hi-Fi, 1996)&lt;br /&gt;    "Electrolite" – 4:05 ( New Adventures in Hi-Fi)&lt;br /&gt;    "At My Most Beautiful" (Buck, Mills, Stipe) – 3:35 ( Up, 1998)&lt;br /&gt;    "The Great Beyond" (Buck, Mills, Stipe) – 5:06 ( Man on the Moon, 1999)&lt;br /&gt;    "Imitation of Life" (Buck, Mills, Stipe) – 3:57 ( Reveal, 2001)&lt;br /&gt;    "Bad Day" – 4:05 ( In Time: The Best of R.E.M. 1988–2003, 2003)&lt;br /&gt;    "Leaving New York" (Buck, Mills, Stipe) – 4:49 ( Around the Sun, 2004)&lt;br /&gt;    "Living Well Is the Best Revenge" (Buck, Mills, Stipe) – 3:11 (  2008)&lt;br /&gt;    "Supernatural Superserious" (Buck, Mills, Stipe) – 3:23 ( Accelerate)&lt;br /&gt;    "Überlin" (Buck, Mills, Stipe) – 4:15 ( Collapse into Now, 2011)&lt;br /&gt;    "Oh My Heart" (Buck, Mills, Stipe, Scott McCaughey) – 3:21 ( Collapse into Now)&lt;br /&gt;    "Alligator_Aviator_Autopilot_Antimatter" (Buck, Mills, Stipe) – 2:45 (Collapse)&lt;br /&gt;    "A Month of Saturdays" (Buck, Mills, Stipe) – 1:40&lt;br /&gt;    "We All Go Back to Where We Belong" (Buck, Mills, Stipe)  – 3:35&lt;br /&gt;    "Hallelujah" (Buck, Mills, Stipe) – 3:42&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z okazji rozpadu grupy i jednocześnie 30 lecia działalności, pozwoliłem sobie bezczelnie stworzyć własną kompilację najlepszych piosenek R.E.M. Są to piosenki moim zdaniem nie tylko wybitne, ale także wnoszące w twórczość zespołu i muzyki w ogóle nową jakość. Proszę potraktować to jako rodzaj zabawy. Kolejność przypadkowa:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Perfect Circle&lt;/span&gt; - z albumu Murmur, 1983. Pierwszy i co tu dużo mówić - najlepszy album grupy nie ma właściwie słabszych piosenek. Zamiast the best of, równie dobrze można by na zakończenie działalności prze-aranżować i  nagrać Murmur jeszcze raz, tworząc wyśmienity tort urodzinowy i jednocześnie pogrzebowy. Perfect Circle to esencja ładunku emocjonalnego, który grupa poszczególnymi utworami aplikowała dawkami fanom. Charakterystyczny, niski "szmer" Michaela Stipe'a, rozstrojone pianino i niejednoznaczna opowieść, napisana prawie w całości przez perkusistę, Billa Berry. Członkowie zespołu wspominali wyjątkowe znaczenie tej piosenki, szczególnie po odejściu z zespołu Berrego w 1997 roku.&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=1ii8F1FOI0N&amp;login=w200&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;9-9&lt;/span&gt;, Murmur. R.E.M. byli - o czym w mediach rzadko się mówi - pierwszym zespołem współczesnej alternatywy. W czasach, kiedy powoli punk zmieniał oblicze i stawał się tzw. nową falą, a całość była wypierana przez muzykę taneczną, w czasach eksplozji syntezatorów, automatów perkusyjnych, różowych i niebieskich fryzur i obciachowych strojów, R.E.M. odrzucili panujące trendy i poszli we własnym kierunku. Ten kierunek to brzęcząca gitara Petera Bucka, niejasne, niezrozumiałe teksty Michaela Stipa, śpiewane szemranym, niewyraźnym śpiewem, połączone z melodyjnością i umiarkowaniem basu Mike'a Mills'a i wyrachowaną perkusją Berr'ego. Ich alternatywa była początkowo tzw. college rockiem, bo wczesne utwory były bardzo popularne wśród studenckich rozgłośni radiowych Stanów Zjednoczonych, ale niezbyt znane szerszej publiczności. Tę popularność Peter Buck skomentował później tak: "Nie wiem, dlaczego zebraliśmy tylu słuchaczy w radiach studenckich. Być może mają albo więcej czasu wolnego, albo więcej pieniędzy, albo biorą więcej narkotyków..."   &lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/W6h2R0l41hI" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Shaking Through&lt;/span&gt;, Murmur to esencja czystej, twórczej radości, czego przykładem jest ten kawałek. Ciągle nie wiem, czy był to pierwszy utwór, na którym pojawiło się banjo, bowiem na żywo Peter Buck gra partię gitar tylko na Rickenbakerze. To utwór, w którym na szczególną uwagę zasługuje wokal Michaela Stipe'a. Niedoceniany przez całą działalność, bo dziwny, niekonwencjonalny. Ciężko cokolwiek zrozumieć w tym czasem wręcz jęczeniu i zawodzeniu, ale robi to generalnie niesamowite wrażenie i nie jest przypadkowe.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/LgtM-6IT66E" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Radio Free Europe&lt;/span&gt;, Murmur - pierwsza piosenka R.E.M., wydana oficjalnie jako singiel w 1981 roku, zanim jeszcze grupa podpisała kontrakt płytowy. Łagodniejsze wydanie tanecznego bitu i punkowej energii. Mike Mills gra tutaj jedną ze swoich najlepszych partii basu. Piosence towarzyszy dziwny teledysk.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/Ac0oaXhz1u8" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;So. Central Rain&lt;/span&gt;, Reckoning, 1984. R.E.M. wydali kolejny świetny album raptem rok po debiucie. Piosenek było jak czereśni w czerwcu, a Peter Buck stwierdził, że grupa pisze raz w tygodniu dwie dobre piosenki. Reckoning została nagrana w ciągu dwóch tygodni. Raz, że zespół te piosenki miał w większości już ograne na trasach, dwa, że chciał skończyć nagrania, nim do studia zawitają przedstawiciele I.R.S., którzy naciskali na zespół, żeby ten stworzył jakiś przebój. So. Central Rain jest być może jakimś kompromisem między tymi żądaniami, a własnymi ambicjami. Co ciekawe, zespół napisał ten utwór pod wpływem gwałtownych ulew, które spowodowały, że nie działały telefony. Członkowie nie mogli dodzwonić się do własnych rodzin, dlatego w tytule mamy I'm sorry.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/msWi0c4tHV8" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Pretty Persuasion&lt;/span&gt;, Reckoning - idealny przykład wzajemnego uzupełniania się wokalnie Michaela Stipe'a i Mike Millsa. Mills sporadycznie był pierwszoplanowym wokalistą (Stand), jednak w większości tylko wspomagał Stioe'a, czasem śpiewał partie refrenu, zwrotek. Tutaj wspaniale uzupełnia kolegę w zwrotce, którą pozwolę sobie przytoczyć: Here's what I want, hurry and buy, All has been tried, follow reason and buy, gdyż trudno cokolwiek zrozumieć z tego przeciąganego skowytu. To właśnie wyróżniało R.E.M. - raz, niejednoznaczne teksty, dwa - niezrozumiały śpiew, wręcz bełkot.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/TU2uQpCG5dk" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Feeling Gravitys Pull&lt;/span&gt;, Fables of the Reconstruction, 1985 - kolejny rok i kolejna płyta, czyli R.E.M. wtedy w najwyższej formie. Ale kompozycje ewoluują wyraźnie. Słychać coraz bardziej rozbudowane kompozycje. Duża w tym zasługa nowego producenta, Joe Boyda, który zastąpił parę Dixon/Easter, być może także przeprowadzka do Londynu. Z perspektywy muszę stwierdzić, że od tej płyty kończy się era najbardziej awangardowej i radosnej twórczości R.E.M., zespół powoli wkracza w nowe rejony. Feeling Gravitys Pull to pierwsza tak złożona i niecodzienna kompozycja, co zespół potem będzie sporadycznie powtarzał (np. w E-bow the Letter), pozbawiona radości dwóch poprzednich płyt. Pieśń opowiada o zasypianiu podczas czytania. Nastrój trochę horrorowy, ale wyjątkowo klimatyczny, zwłaszcza ze względu na surowe gitary.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/NodXnjUIZ0U" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Can't Get There From Here&lt;/span&gt;, Fables of the Reconstruction - kto by pomyślał, ale twórczość R.E.M. obija się czasem o funk, chociaż inspiracją do piosenki mieli być czarnoskórzy artyści soul, których Stipe słuchał namiętnie. Całość przypomina trochę Fire Hendrixa, a partie saksofonu i funkująca gitara Bucka budują świetny klimat. Co ciekawe, piosenka miała nie trafić na album, ale zespół uwzględnił ją jednak na płytę, gdyż podobała się publiczności na koncertach.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/gD3cYh5Pp1I" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Wendell Gee&lt;/span&gt;, Fables of the Reconstruction - Mike Mills napisał ten utwór po wysłuchaniu jednej z piosenek Fleetwood Mac, a wyróżniłem go dlatego, że chyba dopiero tutaj zespół wykorzystał banjo, które potem zamieni na mandolinę, dwa instrumenty folkowe, rozsławione na cały świat głównie dzięki R.E.M. To także wyznacznik nowego, bardziej akustycznego brzmienia, które zespół obierze za kilka lat. Na wideo niestety banjo nie ma, jest gitara klasyczna.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/aLmbR-QMdCY" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Fall On Me&lt;/span&gt;, Lifes Rich Pageant, 1986 - Kolejna płyta i znowu tylko rok przerwy. Jeśli wziąć pod uwagę, że zespół dużo w tym okresie koncertował, brak pracowitości raczej nie można im zarzucić. Jest to jednak słabsza płyta, porównując z trzema poprzednimi. Fall on me to jeden z dwóch singli na LRP, który porusza kwestie ochrony środowiska, konkretnie zanieczyszczenia powietrza i zjawiska kwaśnych deszczów. W teledysku to pieśni widzimy dużą czcionką napisy - to dość ironiczna odpowiedź zespołu na "oskarżenia" dziennikarzy o niejasny przekaz i praktycznie niemożność zrozumienia, o czym chłopaki śpiewają. &lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/lf6vCjtaV1k" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Flowers of Guatemala&lt;/span&gt;, Lifes Rich Pageant - kolejna z cyklu ekologicznie zaangażowanych pieśni, z utopijnym tekstem. Tytułowe kwiaty, które pokrywają wszystko każą sądzić, że członkowie zespołu inspirowali się więcej, niż tylko pięknem przyrody. Fantastycznie brzmi tu partia delikatnej, jakby smyczkowej gitary.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/IGI0v1Ul7eo" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The One I Love&lt;/span&gt;, Document, 1987 - z płytą Document, przyszła zmiana producenta, którym został Scott Litt, który pozostanie z zespołem we współpracy aż do albumu Up (1997). Obecność Litta wyraźnie wpłynęła na brzmienie całości, płyty która jest wyraźnie surowsza od poprzedniczek. Teksty już nie traktują często o niczym, lecz celują w politykę i polityków (Mccarthy, Reagan). Jest to także niemały przełom komercyjny. Pieśń The One I Love dociera nawet do pierwszej dziesiątki Billboardu, zespół pojawia się na wielkich scenach letnich festiwali. Piosenka, którą wybrałem zawiera jeden z najlepszych riffów R.E.M., a traktuje nie - jakby się zdawało - o miłości, lecz o wykorzystywaniu drugiego człowieka "Simple prop to occupy my time...". Krzyk Stipe'a jest jednym z najlepszych, na jaki się zdobył.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/j7oQEPfe-O8" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;It's The End Of The World As We Know It (And I Feel Fine)&lt;/span&gt;, Document - Chyba pierwsza piosenka, po której zakochałem się w R.E.M., gdzieś w latach 1999 - 2001. Być może moment, w którym zespół najbardziej zbliżył się do punku (którym się inspirował). Pieśń ma być inspirowana jednym z licznych snów Michaela Stipe'a o apokalipsie. Złowieszczy tytuł, ale punkowa energia i pozytywne wibracje, że koniec świata już nie jest taki straszny. Dziwny teledysk nagrany podczas jednej z tras zespołu poniżej. &lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/Z0GFRcFm-aY" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;You Are The Everything&lt;/span&gt;, Green, 1988. Tak, to niewiarygodne, ale R.E.M. nagrali i wydali kolejną płytę w jeden rok. Do tego kompletny zwrot stylistyczny i hołd złożony folkowi. Po raz pierwszy słyszymy mandolinę, którą Peter Buck spopularyzuje na kolejnych albumach. Na Green przeprowadzono kilka ciekawych zabiegów: wydrukowano teksty, ale tylko jednej z 11 piosenek - World Leader Pretend, na tylnej okładce nie ma zaś wyszczególnionej końcowej piosenki, która dodatkowo jest...niezatytułowana. Czy to pierwszy taki manewr - nie wiem, ale nieźle mnie zmieszał przy pierwszym przesłuchaniu. Prezentuję pierwszą piosenkę R.E.M. z mandoliną zamiast gitary. Dodatkowo, wyjątkowo prosty, niepolityczny tekst Stipe'a.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/_Zn2rHPCyTU" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Country Feedback&lt;/span&gt;, Out Of Time, 1991. Chyba te trzy lata przerwy nie poszły na marne, skoro zespół wrócił z albumem, który do dziś jest ich największym komercyjnym sukcesem. Sprzedało się jak dotąd 17 milionów sztuk, w USA i UK album po raz pierwszy osiągnął szczyty list. Daruje sobie singiel, który wszyscy znają na pamięć - Loosing My Religion, prezentując ulubioną piosenkę Michaela Stipe'a z katalogu R.E.M., i jednej z moich faworytów. Stipe mówił, że pieśń traktuje o rozpadzie związku, a Countrey Love - była żona Kurta Cobaina twierdzi do dziś, że jest to utwór o niej samej. Uwielbiam ten country &lt;span style="font-style:italic;"&gt;feel&lt;/span&gt; w tym po prostu doskonałym utworze.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/0CYitiDJPTE" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Low&lt;/span&gt;, Out Of Time. Aranżacyjny majstersztyk. Niepokojące organy Millsa, znakomita sekcja smyczkowa i kontrabas w tle. Do tego klarnet basowy i najniższa z możliwych tonacji głosu Stipe'a. Klimat wyjątkowo niepokojący. To musiało się udać.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/bJlxcFw9mzs" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Nightswimming&lt;/span&gt;, Automatic For The People, 1992. To miał być ostry, rockowy album, ale skończyło się właściwie na kontynuacji Out Of Time i dryfowania w łagodności krainie folku. I dobrze, bo aż roi się tutaj od genialnych utworów. Z przyjemnością prezentuję mój ulubiony kawałek grupy, Nighswimming, nostalgiczne i niewinne wspomnienie z dzieciństwa. R.E.M., oprócz tego, że wymyślili alternatywę, to byli także chyba jednym z bardziej skutecznych wyciskaczy łez. Ten utwór wycisnął w moim przypadku niejedną. Prosta ballada na pianino Millsa i ten łkający śpiew Michaela. To chyba jedyna piosenka remów, gdzie najpierw był tekst, a potem muzyka, ale proszę mnie poprawić, jeśli się mylę. Partię smyków układał za to John Paul Jones.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/ahJ6Kh8klM4" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Sidewinder Sleeps Tonite&lt;/span&gt;, Automatic For The People. Nie ukrywajmy, że jest to nieco bardziej luźny, komercyjny R.E.M., ale to jedna z piosenek, obok It's The End Of The World..., po której zakochałem się w zespole. To kwintesencja zaszyfrowania tekstu R.E.M. Wyobraźcie sobie, że w tekście refrenu, który brzmi "coney jah waker," tak naprawdę Stipe śpiewa: "call me when you try to wake her up"(sic!!!)&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/cU0FCaAoObo" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Tongue&lt;/span&gt;, Monster, 1994. Jedna z moich faworytek na kolejnym albumie, który był kolejnym zwrotem. Dodatki aranżacyjne zostały tu ograniczone do minimum, na pierwszy plan powróciły gitary elektryczne, które tutaj są charakterystycznie zniekształcone. To wyjątkowo obfity w wydarzenia okres dla zespołu: śmierć przyjaciół - Kurta Cobaina i Rivera Phoenix. Zespół powrócił na pierwszą od 1989 roku trasę koncertową, podczas której działy się dziwne rzeczy. Perkusista Bill Berry, właśnie podczas wykonywania Tongue, musiał przerwać występ z powodu bardzo silnego bólu głowy. Okazała się potem, że miał tętniaka mózgu, jednak szybki zabieg zapobiegł tragedii. Nic dziwnego, że Berry przyznał, że na późniejszych występach na żywo dziwnie się czuł grając ten utwór. Stipe zaś otwarcie przyznał, że kawałek traktuje o seksie oralnym. Piosence towarzyszy fajny teledysk:&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/Kd5M17e7Wek" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Undertow&lt;/span&gt;, New Adventures In Hi Fi, 1996. NAIHF jest można powiedzieć kompromisem i spoiwem wszystkiego tego, co zespół do tej pory stworzył. Znajdziemy tu i zdarte gitary i mandolinę. Jest to długi, ponadgodzinny album, ale mimo tego chyba mój ulubiony z całego katalogu grupy (Murmur jest muzycznie najlepszym). Tego samego zdania byli członkowie zespołu, zwłaszcza Peter Buck. Mimo dobrego klimatu wokół płyty, z grupy na dobre odszedł perkusista Bill Berry, by zająć się swoją farmą. Po kłopotach zdrowotnych to całkiem mądre posunięcie.&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=7WpQfj6V5sZ&amp;login=w476&amp;width=450&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;New Test Lepper&lt;/span&gt;, New Adventures In Hi Fi. Jedna z piękniejszych pieśni na płycie. Mimo, że pierwszy wers zaczyna się od słów: "I Can't Say I Love Jesus...", Peter Buck stanowczo odrzucił satanistyczne skłonności Stipe, po raz kolejny bezlitośnie obnażając dosłowność interpretacji tekstów co niektórych krytyków...&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/_c_Yg8azAi0" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;E-Bow The Letter&lt;/span&gt;, NAIHF. Piosenka sławna przez udział Patti Smith, wieloletniej inspiracji zwłaszcza Stipe'a. Peter Buck gra tutaj tzw. gitarą E-Bow, czyli gitarą na smyczek magnetyczny. Polega to na tym, że Buck przesuwa po gryfie taką dużą jakby kostką, która wbudowanym magnesem wprawia struny gitary w drgania. Zabieg daje niesamowite wrażenie podczas słuchania.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/5cnIQHJ169s" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Electrolite&lt;/span&gt;, NAIHF. Nie mogło oczywiście zabraknąć mandolinowego dzieła, którego początkowo nie chciał na albumie uwzględnić sam Stipe. Został jednak przegłosowany, a potem sam przyznawał, że jest to jedna z jego ulubionych piosenek. Piosenką wokalista żegna 20 wiek i wita 21. Tytuł Electrolite przyszedł do Stipe'a podczas przelatywania nad Los Angeles.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/1LewYq40Svw" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Hope&lt;/span&gt;, Up, 1998. Up był kolejnym zwrotem, ale w terytoria wcześniej przez R.E.M. nieplądrowane. Odszedł Berry. Na produkcji zatrudniono Pata McCarthego i Nigela Godricha, na co dzień producenta Radiohead, co wpłynęło bardzo na brzmienie nowej płyty. To jedyna naprawdę elektroniczna płyta grupy, czego zespół już nigdy więcej nie powtórzy. Sesje nagraniowe były ponoć bardzo napięte, o mało nie doszło do rozpadu. Całość jednak się broni i dowodzi nieograniczonych zasobów kompozytorskich zespołu, który spokojnie myślę mógłby zrobić kilka takich Up-ów. Wybrałem Hope nie tyle dlatego, że w splendorze kompozytorskim uhonorowano Leonarda Cohera (ponoć przez podobieństwo do jego Suzanny), lecz ze względu na fajny, transowy nastrój, która narasta NARASTA NARASTA (dotrwajcie do końca). Ej, właściwie przy tej piosence można nawet tańczyć!&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/yiWlSOxm8eY" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Why Not Smile&lt;/span&gt;, Up. Druga, po Nighswimming moja ich ulubiona piosenka, troszkę klon Perfect Circle, co absolutnie nie obniża wartości pieśni. Startujący niewinnymi klawiszami utwór rozkręca się i rozkwita delikatnymi smugami Buckowskiej gitary. Wyjątkowo prosty, JASNY tekst Stipe'a, śpiewany niewinnie, jakby przed chwilą Michael coś przeskrobał. Bardzo wzruszający kawałek. Takich perełek naprawdę współcześnie ze świecą szukać...Podaję z wrzuty, ponieważ na YT nie ma oryginału. Warto.&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=77rAVZUjOfu&amp;login=w112&amp;width=450&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;You're In The Air&lt;/span&gt;, Up. Dziwna atmosfera towarzyszy płycie przez całą długość i to jest tego najlepszy przykład. Partia gitary akustycznej w refrenie brzmi równie dobrze, jak trąbka Milesa Davisa.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/EsCko2G_5_U" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Saturn Return&lt;/span&gt;, Reveal, 1999. Ostatnia, moim zdaniem dobra płyta R.E.M. (niestety, nawet licząc całkiem udaną Collapse Into Now, nijak się to ma do choćby Up). Piosenki są równie, nie ma wyróżniających się hitów, ("Imitation Of Life"? chyba sobie ktoś jaja robi), no nie licząc I'll Take The Rain. Jest to taka Kid A Radiohead w wykonaniu właśnie R.E.M., tyle że ci drudzy byli pierwsi (Kid A - 2001). Wszystko tutaj jest raczej wyciszone, wyrównane, miarowe. Nie ma ostrych gitarowych wycieczek Bucka, ani rozwalających akordów pianina Millsa. Saturn Return to dobitnie potwierdza. Znowu wrzuta:&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=0dobhfOQWjS&amp;login=hypocrite&amp;width=450&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;Leaving New York&lt;/span&gt;, Around The Sun, 2004. Z ATS wyróżniłem jedną piosenkę, tylko dlatego, że mam z nią ścisły emocjonalny związek. Kiedy była grana, byłem akurat w Niemczech na stażu w hotelu. Dla mnie pierwszy dłuższy wyjazd za granicę był dość dużym przeżyciem i momenty tęsknoty za domem "uprzyjemniałem" sobie smutnymi obrazkami zamyślonego Stipe'a, który siedzi w samolocie i śpiewa o swoim ulubionym mieście, który właśnie opuszcza. Obrazki zadumanej i pełnej jakiegoś bólu twarzy Stipe'a utkwiły mi wtedy mocno w pamięci, można powiedzieć, że ból przeżywaliśmy wspólnie. Ta piosenka, wręcz pomogła mi i powinienem postawić ją wyżej w swojej hierarchii R.E.M.&lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/93qDO1vhusw" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;The Great Beyond&lt;/span&gt;, Man On The Moon OST, 1999. Przedostatnim wyróżnionym utworem jest ta pieśń, powstała na potrzeby filmu Man On The Moon Andy'ego Kaufmanna. &lt;br /&gt;&lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/k_JnCWT-_O8" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kończę tym utworem, &lt;iframe width="400" height="300" src="http://www.youtube.com/embed/bDy2KFE2kzI" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;. R.E.M. zakończyli działalność, ale muzyka żyje. Słuchajcie R.E.M.!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-4841951457480850884?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/4841951457480850884/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/rem-trzydziesci-piosenek-na-30-lat.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/4841951457480850884'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/4841951457480850884'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/12/rem-trzydziesci-piosenek-na-30-lat.html' title='R.E.M. Trzydzieści piosenek na 30 lat'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-rOoExvx-gY0/Ttx_Y5wPH9I/AAAAAAAAB84/fJabQIiQj18/s72-c/rem-500x373.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-7971686561238278145</id><published>2011-11-11T11:57:00.001+01:00</published><updated>2011-11-11T11:58:24.152+01:00</updated><title type='text'>R.E.M. pożegnalna piosenka</title><content type='html'>Pożegnalny utwór R.E.M. W październiku zespół ogłosił definitywne rozstanie. Więcej wkrótce...&lt;br /&gt;&lt;iframe width="460" height="315" src="http://www.youtube.com/embed/kpwd1YLgDaM" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-7971686561238278145?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/7971686561238278145/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/11/rem-pozegnalna-piosenka.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7971686561238278145'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7971686561238278145'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/11/rem-pozegnalna-piosenka.html' title='R.E.M. pożegnalna piosenka'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://img.youtube.com/vi/kpwd1YLgDaM/default.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5185437661572251090</id><published>2011-11-09T22:40:00.007+01:00</published><updated>2011-11-21T19:15:49.919+01:00</updated><title type='text'>Coldplay - Mylo Xyloto</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-1Gr4sh5o_rE/TrrzX3_zrBI/AAAAAAAAB8s/YfsPmvHfYI8/s1600/coldplay-mylo-xyloto.jpeg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 396px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-1Gr4sh5o_rE/TrrzX3_zrBI/AAAAAAAAB8s/YfsPmvHfYI8/s400/coldplay-mylo-xyloto.jpeg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5673114272120679442" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Roztrząsanie etymologii tytułu nowej płyty Coldplay jest daremne - Chris Martin sam przyznał, że nazwa piątego dzieła brytyjskiego zespołu - Mylo Xyloto - nie znaczy kompletnie nic. Co ciekawe, w internetowych portalach muzycznych pojawiła się, przy okazji premiery albumu, wiadomość o tyle sensacyjna, że aż śmieszna: &lt;span style="font-style:italic;"&gt;To będzie ostatni album Coldplay&lt;/span&gt;. W wywiadzie dla "Mail On Sunday", Martin przyznał co prawda, że "...To mógłby być nasz ostatni album. To efekt trzech lat pracy i obecnie nie potrafię sobie wyobrazić następnego dzieła... Najważniejsze to pracować tak, jakby obecny materiał był twoim ostatnim...". Sensacyjne wieści rozbawiły mnie nie tyle z dosłownej interpretacji przez portale słów lidera Coldplay, ale głównie dlatego, że Martin lubi czasem publicznie się powygłupiać, jednocześnie niektórzy biorą wszystkie jego słowa za dobrą monetę. Myślę, że postawiłbym miesięczną pensję, gdyby u bukmacherów można było obstawiać, czy Mylo Xyloto będzie ostatnią płytą Coldplay, czy nie. Mówię stanowczo: nie będzie, ponieważ zespół to jedna z najbardziej zgranych paczek współczesnej muzyki pop.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ciągle nie mam stuprocentowej pewności, co do końcowej oceny płyty, którą przesłuchałem kilkadziesiąt razy, znam teksty i okoliczności wydania. 14 utworów, zapisanych na ponad 44 minutach dźwięku. Oficjalnie, nazwany concept albumem, chociaż powiązanie stylistyczne muzyki, i tematyka tekstów są raczej złożone. Kiedy The Beatles nagrywali Biały Album (oficjalnie The Beatles), producent George Martin zasugerował, żeby z puli ponad 30 piosenek, wybrać kilkanaście, które stworzyłyby doskonały album. Beatlesi na szczęście nie zgodzili się, i na całe szczęście, wydano znakomity dwupłytowy album. Taka interwencja przydałaby jednak się nowej płycie Coldplay. Obecność, już po raz drugi producenta Briana Eno, absolutnego wizjonera ambientu, na pewno wniosło w twórczość zespołu absolutnie nową jakość. Tak było w przypadku Viva La Vida or Death and All His Friends, na pewno aranżacyjnym majstersztyku, płycie muzycznie bardzo spójnej. Na Mylo Xyloto słychać już jednak spory kontrast stylistyczny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na chwilę zastąpię więc Briana Eno. Z oficjalnego zestawu wywalam "Paradise" - ograny do znudzenia, dodatkowo słabsza odbitka "A sorta fairytale" Tori Amos, "Charlie Brown" - ni to rock, ni pop, "Princess Of China" - rozumiem fascynację Chrisa Martina hip hopem i R'n'B, i szanuję (na ile mogę) Rihannę, ale do cholery - ta piosenka pasuje tutaj jak rurki z kremem do śledzia w zalewie. Z podstawowego materiału pozbyłbym się także "Every Teardrop Is a Waterfall" - dając ewentualnie osobno jako singiel i może "Up In The Flames" - trochę nudne. Wyrzucając hipotetycznie proponowany zestaw z oryginału, zostaje całkiem niezły moim zdaniem zbiór 9 utworów, wypełniony rarytasami w postaci "Major Minus" - ostrej gitarowej mieszkanki, łączącej wpływy U2, Radiohead z okresu The Bends, i miejscowo Blur. Gitarowa pasja, pełna zniekształceń, schizofreniczne wykrzykiwanie i ogólny zgiełk tworzą potężną, jak na Coldplay kompozycję. Drugim takim momentem jest "Don't Let It Break Your Heart", wpisujący się spokojnie w tradycje post-rocka, tutaj nie uświadczymy solówek gitarowych, jednak z utworu płynie siła i energia, godna Sigura Rosa. Ogólnie takich fragmentów jest mało, a bywają utwory dosyć minimalistyczne, sięgające gdzieś tam do debiutu Coldplay - Parachites z 2000 roku. Takie proste utwory na pianino lub gitarę akustyczną to na przykład "Up in Flames" czy "U.F.O". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wydawałoby się, że na Viva La Vida... zespół na zawsze odszedł od prostych ballad, na rzecz orkiestrowych i głośnych kompozycji, jednak Mylo Xyloto pod tym względem zaskakuje. I na pewno cieszy fanów Parachutes, także autora tego tekstu. Pięknie brzmi zwłaszcza U.F.O., połączenie soczystej akustyki Athlete i uderzającego piękna Sigura Rosa, którego twórczość przewija się co jakiś czas. Album jest z jednej strony kontynuacją, wręcz bratem poprzedniej płyty sprzed 3 lat, Viva La Vida. Zespół postanowił, zapewne za namową i pod kierunkiem Briana Eno, nieco wygładzić wyrazisty, pompatyczny i pełen ozdobników styl. I chyba dobrze, bo bez tych ozdobników możemy docenić kompozytorski talent kwartetu, słyszalny wyraźnie w wieńczącej całość, "Up With The Birds" krótkiej suicie na 4 jakby niedokończone pomysły, złożone w baśniową całość, zakończoną krótką kodą w postaci fortepianowej mini-perełki. Niecałe 4 minuty, w których zawarty jest właściwie cały album, opisujący mroczne kulisy świata, w którym jest jednak nadzieja. Tę nadzieję dosłownie słychać właśnie w "Up With The Birds", esencji geniuszu Coldplay. Angielskim zespole, sprzedającym płyty w średnio kilkumilionowym nakładzie (!), który bardzo umiejętnie połączył bycie lubianym i bycie niezależnym muzycznie. A to raczej niełatwe.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ogólnie nie jestem, mimo pewnych oczywistych zachwytów i westchnień, zachwycony w całości Mylo Xyloto. Gdyby płytę skrócić o kilka niepotrzebnych według mnie piosenek, wyszedłby pewnie inny, zapewne lepszy album. Fakt faktem - zespół jest niewątpliwie w formie życia, a osobista piecza wujka Briana na pewno pozytywnie kształtuje jeden z największych fenomenów obecnego stulecia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 6/10&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=696gV9c8g8V&amp;login=w197&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=afRsaOg1JcU&amp;login=w753&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=aDQgBvW3aoI&amp;login=w753&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5185437661572251090?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5185437661572251090/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/11/coldplay-xylo-myloto.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5185437661572251090'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5185437661572251090'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/11/coldplay-xylo-myloto.html' title='Coldplay - Mylo Xyloto'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-1Gr4sh5o_rE/TrrzX3_zrBI/AAAAAAAAB8s/YfsPmvHfYI8/s72-c/coldplay-mylo-xyloto.jpeg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-3900198857243139904</id><published>2011-10-25T22:04:00.008+02:00</published><updated>2011-10-28T22:27:22.056+02:00</updated><title type='text'>The Drums - Portamento</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-ocGc4lgX3-k/TqsEcq68e4I/AAAAAAAAB8Y/E5B3qVv8TyU/s1600/drums1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-ocGc4lgX3-k/TqsEcq68e4I/AAAAAAAAB8Y/E5B3qVv8TyU/s320/drums1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5668629446580272002" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"I need a doctor" - śpiewa Jonathan Pierce na drugiej regularnej płycie nowojorczyków z The Drums, Portamento. Ta płyta właśnie taka jest - niby nic się nie zmieniło, na pierwszy rzut ucha żywe, wesołe kawałki - jednak druga regularna płyta zespołu pod maską niewinnego uśmiechu kryje sporo rezygnacji i bólu. I to takiego bólu, który nie jest w stanie uśmierzyć żaden lekarz. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jonathan Pierce przeszedł  najwyraźniej jakiś wstrząs, bo nie śpiewa już, że chce iść poserfować, lecz o tym, że nie ma pieniędzy, że szuka nieba (co można rozumieć także w ten sposób, że nie pasuje już mu ziemski padołek) i że właśnie potrzebuje lekarza. Sam zainteresowany wspominał, że jest to płyta o jego własnych fobiach i niepowodzeniach (głównie miłosnych), ale kto by pomyślał, że w tak krótkim czasie zespół pozytywnego surf rocka przekształci się w desperatów, szukających życiowej i muzycznej drogi. Zespół ewoluuje na naszych uszach, pozostając w stylistyce nowofalowej (lata 80.), jednak pozwala sobie na Portamento poeksperymentować. "Searching for heaven" troszkę otwiera usta w niedowierzaniu, że The Drums bawią się na maksa z elektroniką z czasów Amnesiac Radiogłowych. Ten mały klejnocik pokazuje, na co stać wokalnie i tekstowo Pierce'a, jego gniotącym serce skowytem powinien być zachwycony sam Thom Yorke. Przed nagraniem płyty, z zespołu odszedł gitarzysta Adam Kessler, co nie pozostało bez muzycznego echa na Portamento. Surowy bas nadal gra pierwsze skrzypce, jednak elektryka często wspomaga akustyk, syntezator lub...barokowy saksofon. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam kilka refleksji na temat tego albumu, niektóre, ze względu na mało atrakcyjny charakter, zostawiam dla siebie. Ogólnie płyta za pierwszym przesłuchaniem w ogóle mnie nie wzięła. Za drugim także. Dopiero gdzieś za kolejną próbą, kiedy Portamento miałem już dać lwom na pożarcie, zaświtał mi w głowie znakomity, saksofonowy motyw w "What you were". Proste i przewidywalne do bólu "Days", być może pod wpływem dobrego nastroju zakołysało zmęczonym ciałem i poruszało ciężką nóżkę. Bas prościutki, że sam mógłbym grać na koncertach, łopatologiczna perkusja z lat 80. i refleksyjny tekst: "marnowaliśmy czas", "nigdy cię nie potrzebowałem". Pierce dokonuje, przez osobiste teksty chyba jakiejś detoksykacji, próbując pozbyć się klątwy nieudanych związków. Nawet najbardziej radosna muzycznie, "How it ended" (trochę klon "The Future" z pierwszego albumu), jest łzawym wspomnieniem dobrych czasów, kiedy on i ona byli razem. Wydaje się, że Pierce bierze w większości winę na siebie, nie oskarża, nie atakuje - bardziej zastanawia się, dlaczego jest tak jak jest. Chociaż w "I need a doctor" śpiewa: "kocham cię, ale chcę cię zabić".&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Fajnym kawałkiem jest blurowski nieco "In the cold", tutaj mamy wyjącego wokalistę i dwie, wyjątkowo proste gitary. Rarytasem jest refren, chociaż piosenkę trzeba odkrywać długo, podobnie jak cały album. Album dość nierówny, z nieznośnym zwłaszcza otwierającym kawałkiem. Suma summarum, miałem jednak chyba dobre przeczucie, że The Drums to jeden z ciekawszych zespołów, który stać na epickie rzeczy. Bo nawet przy nieco słabszych utworach, Portamento zawiera wspaniałe kawałki (podobno niektóre powstawały w kuchni Pierce'a), które w całej prostocie, lub psychodelii, miło drażnią ucho. Nie jestem zachwycony, ale wybiórczo, jest czego posłuchać i chłopaków stać na więcej.&lt;br /&gt;PS: wybaczcie za rozpisanie się.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 5/10&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=2OjK7Fezhug&amp;login=w909&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=7sIgKvu0ihq&amp;login=w909&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=8ilJcvRoYbS&amp;login=w909&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-3900198857243139904?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/3900198857243139904/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/10/drums-portamento.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3900198857243139904'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3900198857243139904'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/10/drums-portamento.html' title='The Drums - Portamento'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-ocGc4lgX3-k/TqsEcq68e4I/AAAAAAAAB8Y/E5B3qVv8TyU/s72-c/drums1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-7939230321562924473</id><published>2011-10-18T21:50:00.008+02:00</published><updated>2011-10-21T22:45:36.031+02:00</updated><title type='text'>Sinusoidal - Out Of The Wall</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-n-f1pv2-d1M/Tp3ZX9Z7UpI/AAAAAAAABrI/-tdYg0MeZv0/s1600/Out-of-the-wall_Sinusoidal%252Cimages_big%252C27%252C5900672922639.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-n-f1pv2-d1M/Tp3ZX9Z7UpI/AAAAAAAABrI/-tdYg0MeZv0/s320/Out-of-the-wall_Sinusoidal%252Cimages_big%252C27%252C5900672922639.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5664922911945478802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mam zaszczyt przedstawić płytę wyjątkową, prawdziwe objawienie na scenie muzycznej kraju - dwuosobowy projekt Sinusoidal. Michał Siwak i Adrianna Styrcz to osoby odpowiedzialne za całość, wspomagają ich Natalia Lubrano - wokal, Wojciech Orszewski - gitara, Tadeusz Kulas - trąbka i Olga Kończak - ravanatta. Ada Styrcz ma za sobą występ w półfinale X - Faktor, który ogólnie oceniono jako "znakomity". Tam zaśpiewała jednak zupełnie inny repertuar, aniżeli zaserwowany na Out Of The Wall...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sinusoidal stworzyli świetną, klimatyczną płytę. Elektronikę może oczywiście tworzyć obecnie każdy, jednak czym jest siła bez kontroli? Sinusoidal doskonale połączyli klubowe bity, komputerowe sample, okraszając je okazjonalnie żywymi instrumentami. Całość otoczyli czasem mrocznym, a czasem bardzo zmysłowym, sennym klimatem. Są więc piosenki z pogranicza Noviki, Digit All Love i Fisza, ale też Massive Attack czy Lamb. Znakomite i minimalistyczne Hope miesza się z mocnym, hip-hopowym bitem Colours, z towarzyszeniem wybornej partii trąbki Tadka Kulasa. Są piosenki eteryczne, z pogranicza folku - Free, gdzie użyto hinduskiego instrumentu ravanatta. Te dosyć prymitywne skrzypce z orzecha kokosowego, potrafią wydobyć prawdziwie magiczne dźwięki. O Husky Rescue ociera się I'm Nobody, najbardziej osobisty kawałek Ady Styrcz (dzięki Marzena;)), natomiast wieńczące całośc Out Of The Wall to prosta, milcząca ambientowa ballada, z której na pewno dumny byłby Sigur Ros (nie tylko dzięki słodkim dzowneczkom). Delikatne smugi przesterowanej gitary są tutaj niczym kawa z mlekiem po zakrapianej imprezie. Zabieg udany - po tej uroczej piosence pozostaje przyjemny niedosyt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli nie zobaczyłbym, że to Polacy, z trudem przyszłoby mi uwierzyć, że "ziomale", w całym marazmie inflacji, drożejącego paliwa i innych bolączek kryzysu, mogą zdobyć się na tak dobrą, elektronicznie zakręconą płytę z dobrymi, zdystansowanymi tekstami. Naprawdę produkcja, aranżacje i wykonanie są na światowym poziomie i nie jest tak tylko dlatego, że wszystko zaserwowano w języku angielskim. Jak dobrze, że ciągle są wśród nas myślący i kreatywni ludzie, którzy swoją muzyczną otwartość na szczęście nie chowają na półki. Czekam na więcej...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 8/10&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POSŁUCHAJ:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=0f5EJyDNSui&amp;login=w738&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=18xd9p9c2hw&amp;login=w738&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=5CEwR5CRqCy&amp;login=w738&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-7939230321562924473?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/7939230321562924473/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/10/sinusoidal-out-of-wall.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7939230321562924473'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7939230321562924473'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/10/sinusoidal-out-of-wall.html' title='Sinusoidal - Out Of The Wall'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-n-f1pv2-d1M/Tp3ZX9Z7UpI/AAAAAAAABrI/-tdYg0MeZv0/s72-c/Out-of-the-wall_Sinusoidal%252Cimages_big%252C27%252C5900672922639.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-7436496987564181751</id><published>2011-10-10T20:10:00.009+02:00</published><updated>2011-10-11T09:36:09.422+02:00</updated><title type='text'>Old Time Radio - Stare Radyjko Gra Dla Dzieci</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-o2PVFqFkfAM/TpM1kT3-dVI/AAAAAAAABq0/_O37HvHjcoE/s1600/okl_okl_26970.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-o2PVFqFkfAM/TpM1kT3-dVI/AAAAAAAABq0/_O37HvHjcoE/s320/okl_okl_26970.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661928054461461842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Old Time Radio to zespół, któremu kibicuję od niemal pierwszego przesłuchania. To zespół, który nigdy nic nie udowadnia, nie siłuje się z rządzącymi w danej chwili trendami, tworząc i wykonując muzykę według własnego widzimisię. Mimo tego nieskrywanego przez sam zespół muzycznego nieskrępowania, jestem i tak zaskoczony ich najnowszym albumem - Stare radyjko gra dla dzieci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zacznijmy od tego, że to pierwsza w całości nagrana po polsku ich płyta. Po niemal 10latach obecności w branży, i czterech bardzo udanych płytach, z których każda następna była lepsza od poprzedniczki, powrócili z albumem całkowicie po polsku. Kiedy artysta ma 4 płyty po angielsku, jakoś trudno się przyzwyczaić do zmiany języka na ojczysty. Po prostu czuje się dziwnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowe dzieło ma dwa założenia: piosenki skierowane dla najmłodszych, co sugeruje nazwa, oraz podział na piosenki i ballady. Tak też istotnie jest - pulsujące niemal funkową energią "Mrowisko to wszystko" przeplata się z kołysanką spod znaku MUM "Noc zagląda już przez okno". A tuż po tej piosence mamy klasyczne Old Time Radio w postaci pięknej "Piosenki ze starej szafy", z rozbudzającym wyobraźnię, obrazowym tekstem. Piosenka, zawierająca znakomite partie na skrzypce i wiolonczelę, korzeniami i klimatem sięga kilka lat wstecz do znakomitej płyty Just Because We Were Wrong. A zaraz potem największe zaskoczenie - melorecytowana folkowa ballada "Jeż tupu tupu tup", ze znakomitym basem Piotra Salewskiego i ślizgającą się zgrabnie po gryfie gitarą Tomka Garstkowiaka. Piosenki są okazjonalnie uzupełniane instrumentalnymi "wypełniaczami", typu "Spadł pierwszy śnieg". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bardzo ładna jest to płyta. Dla dzieci, poprzez delikatne, ciekawe teksty, na pewno odpowiednia, jednak muzycznie absolutnie uniwersalna. Nie są to absolutnie utwory w rodzaju "A a kotki dwa...", lecz ambitne piosenki, którymi Old Time Radio potwierdza status jednego z ciekawszych niezależnych zespołów w Polsce.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 8/10&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=3Qtfb9Nbisv&amp;login=w222&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=68AG4IB2l83&amp;login=w222&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=6oerWLacRbF&amp;login=w222&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=2MjzRqgZYD7&amp;login=w109&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-7436496987564181751?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/7436496987564181751/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/10/old-time-radio-stare-radyjko-gra-dla.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7436496987564181751'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7436496987564181751'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/10/old-time-radio-stare-radyjko-gra-dla.html' title='Old Time Radio - Stare Radyjko Gra Dla Dzieci'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-o2PVFqFkfAM/TpM1kT3-dVI/AAAAAAAABq0/_O37HvHjcoE/s72-c/okl_okl_26970.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5540363722917139010</id><published>2011-10-09T23:15:00.013+02:00</published><updated>2011-10-10T00:57:51.149+02:00</updated><title type='text'>Songs of 2011 vol. 7</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-eC3RCu4tld4/TpIcQKMDTxI/AAAAAAAABqs/EYChwbZi0cY/s1600/kasia3.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 184px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-eC3RCu4tld4/TpIcQKMDTxI/AAAAAAAABqs/EYChwbZi0cY/s320/kasia3.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661618745496522514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;W siódmym zestawie sporo rodzimych artystów. Na płytę miesiąca bezapelacyjnie wybieram "8" Katarzyny Nosowskiej, która nie po raz pierwszy położyła krajową konkurencje na łopatki. Mocny kandydat do polskiej płyty roku. Z młodych zespołów szczególnie polecam Zakręt i Neurasję. Będę im się przyglądał.. Kolejność nagrań jak zwykle w porządku alfabetycznym. Miłego słuchania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=bs1BNBstU1c&amp;ob=av2e"&gt;Charlotte Gainsbourg - Terrible Angels&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=63TAIaNxBuM"&gt;DRC Music - Hallo&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=BcXX46aUJok"&gt;Faust - Lost the Signal&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=iBmWy4UGQvo"&gt;Gang of Four - I Can See From Far Away&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=8UVNT4wvIGY"&gt;Gotye feat Kimbra - Somebody That I Used to Know&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;6. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=18eSRpnTt1Q"&gt;High Places - Altos Lugares&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;7. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=-Sg7YkPnEYw"&gt;I Break Horses - Winter Beats&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;8. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=AgeEfId6bXE"&gt;Kamp! - Cairo&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;9. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=4H7QxppYPcM"&gt;Krojc - Idź Stąd&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;10. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Y0UBDg4RiKc"&gt;Man Man - Knuckle Down&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;11. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=bHqaOYwY7G4"&gt;Mogwai - Hound of Winter&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;12. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=cBaoKxORJxc"&gt;Muariolanza - Regulator&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;13. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=0r0MyepfbTQ"&gt;Muzykoterapia - Komedia&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;14. &lt;a href="http://www.lastfm.pl/music/Neurasja/_/Id%C4%99"&gt;Neurasja - Idę&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;15. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=bEyQ_SCc6D8"&gt;Nosowska - Nomada&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;16. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Z0XrHfukNx0"&gt;Pearl Jam - Olé&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;17. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Oi1srHgUi6o"&gt;Ray Wilson &amp; Stiltskin - First Day of Change&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;18. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CtvKfcla-EE"&gt;SBTRKT - Hold On&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;19. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=2oD5pBRBIz8&amp;ob=av2e"&gt;Stephen Malkmus &amp; The Jicks - Tigers&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;20. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Itt0rALeHE8&amp;ob=av2e"&gt;St. Vincent - Cruel&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;21. &lt;a href="http://swny.bandcamp.com/"&gt;SWNY - Deers&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;22. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=kqdXPlZeR1s"&gt;Trupa Trupa - Take My Hand&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;23. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=7fYnfE5Cycg"&gt;Washed Out - Amor Fati&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;24. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=O5h974FMsZU"&gt;We Are Augustines - Chapel Song &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;25. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=pqJWXKnEqPM"&gt;Wilco - One Sunday Morning&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;26. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=9MWHjaK_fhQ"&gt;Yugopolis feat Maciek Maleńczuk - Ostatnia Nocka&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;27. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=BrLQc1gmydA"&gt;Zakręt - Będziesz Moim Dopalaczem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrał: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="490" height="310" src="http://www.youtube.com/embed/BrLQc1gmydA" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5540363722917139010?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5540363722917139010/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/10/songs-of-2011-vol-7.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5540363722917139010'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5540363722917139010'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/10/songs-of-2011-vol-7.html' title='Songs of 2011 vol. 7'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-eC3RCu4tld4/TpIcQKMDTxI/AAAAAAAABqs/EYChwbZi0cY/s72-c/kasia3.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-7244834981217770278</id><published>2011-10-08T08:28:00.009+02:00</published><updated>2011-10-11T01:50:04.275+02:00</updated><title type='text'>The Embassy - Life In The Tenches</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Y8IF8crgtKk/To_t67qW5OI/AAAAAAAABqk/Cws61mHCYpY/s1600/The%2BEmbassy%2B-%2BLife%2BIn%2BThe%2BTrenches.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 396px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Y8IF8crgtKk/To_t67qW5OI/AAAAAAAABqk/Cws61mHCYpY/s320/The%2BEmbassy%2B-%2BLife%2BIn%2BThe%2BTrenches.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5661004853331551458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta recenzja będzie tak samo prosta, jak płyta z którą mamy do czynienia. Po 6 latach przerwy powrócili z nowym albumem The Embassy. Wrócili to trochę nagięcie definicji, bowiem duet ze Szwecji (cóż, że ze Szwecji) wydał, można  powiedzieć w formie kompilacji, zbiór piosenek z ostatnich 10 lat, które albo były singlami, albo czekały na półkach na odpowiedni moment. Słuchając zawartość ich najnowszej płyty Life In The Tenches, zastanawiam się, dlaczego czekali tak długo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Embassy to duet w składzie Fredrik Lindson (gitary, śpiew) i Torbjörn Håkansson (sample). FREDRIK LINDSON i TORBJORN HAKANSSON. Warto te dwa nazwiska zapamiętać, ponieważ to po prostu geniusze. Geniusze melodii, o czym przekonuje najnowszy album. Jesteśmy prawdziwymi szczęściarzami, że mamy takich ludzi w branży, bowiem o pomysłową, świeżą muzykę trudno teraz tak samo, jak o rydza w lesie. Dwa poprzednie albumy znokautowały mnie pomysłem i prostotą, i tak samo jest z najnowszą. W czym tkwi esencja - otóż w naturalnym darze Szwedów w tworzeniu nienarzucających się, płynących niczym potok górski piosenek. Pomysłowość duetu wydaje się mieć niekończące się złoża, a każda kolejna piosenka pozostawia dziecięcą ciekawość: co dalej? Czym teraz mnie zachwycą? Mogę być uznany za świra twierdząc, że dwóch kolesi - jeden z gitarą i dość fałszującym śpiewem i jeden przy tanim laptopie - mogą tworzyć muzykę ekstraklasy. Początkowe przesłuchanie może wydać wyrok: powaliło cię? Przysłuchując się uważniej dwóm Szwedom, przychodzi jednak z czasem nieodparte wrażenie, lekkości tworzonej muzyki i kolejnym pomysłom na melodię. Docenił to między innymi Pitchfork, dając Life In The Tenches ocenę 8.0/10. I dotyczy to bez wyjątku każdej piosenki, czy mówimy o synth - popowej E6, czy o prawie freak folkowej Who Put The Ass In Embassy. Z poprzednimi płytami nic się nie zmieniło, oprócz długości i jednak większej niż wcześniej różnorodności. Ale to naturalne w przypadku kompilacji.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam wątpliwości, że The Embassy to prawdziwa muzyczna perła, diament, który jest szerzej nieodkryty i zapewne będzie nadal spokojnie spoczywał w czeluściach Szwecji. Przekonali mnie przy Tacking, przy Futile Crimes i teraz. I już nie mogę doczekać się pełnowymiarowej płyty lekko fałszującego duetu z laptopem, który wywarł wpływ na większość zespołów indie rynku szwedzkiego drugiej połowy nowej dekady.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 10/10&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=aAAKLxCqLpj&amp;login=w242&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4nyDH7LE3Jf&amp;login=w702&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=aG8KeKyl5El&amp;login=w702&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=6VZq0cEfDc5&amp;login=w702&amp;width=400&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-7244834981217770278?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/7244834981217770278/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/10/embassy-life-in-tenches.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7244834981217770278'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7244834981217770278'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/10/embassy-life-in-tenches.html' title='The Embassy - Life In The Tenches'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Y8IF8crgtKk/To_t67qW5OI/AAAAAAAABqk/Cws61mHCYpY/s72-c/The%2BEmbassy%2B-%2BLife%2BIn%2BThe%2BTrenches.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-2292438928575087978</id><published>2011-08-31T20:21:00.013+02:00</published><updated>2011-08-31T23:22:17.724+02:00</updated><title type='text'>Songs of 2011 vol. 6</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-YnGUSW6F-ok/Tl6Nh181aCI/AAAAAAAABno/nqZ9umbnOmg/s1600/washed_out.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 205px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-YnGUSW6F-ok/Tl6Nh181aCI/AAAAAAAABno/nqZ9umbnOmg/s320/washed_out.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5647106595326617634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wakacje za pasem, więc najwyższa pora na kolejny zestaw piosenek pochodzących głównie z ostatnich dwóch miesięcy. Na fotografii powyżej Ernest Greene aka Washed Out. Jego krążek "Within and Without" był najczęściej goszczącym w moim odtwarzaczu CD podczas tego lata. Szczerze polecam ten album oraz poniższy wybór nagrań. Kolejność jak zwykle alfabetyczna.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=w-QIiVS_7Hs"&gt;Beastie Boys - Don't Play No Game That I Can't Win&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=fj1szD7KiJU"&gt;Beirut - East Harlem&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=nLbsEeDpoho"&gt;Black Glass - Resistance&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;4. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=YoendBllLs4"&gt;Chilly Gonzales - Self Portrait&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=VQS2dtJjxVw"&gt;Dagadana - Wszystkie mają po chłopoku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;6. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ppRQEXhNC-o"&gt;Digitalism - 2 Hearts&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;7. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=uheQI03MADU"&gt;Duran Duran - Leave A Light On&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;8. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=am6rArVPip8&amp;ob=av2e"&gt;Florence &amp; the Machine - What the Water Gave Me &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;9. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=8Rec8mBnV-8"&gt;Grabek - Matters Not&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;10. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rVOi5Hdbd7Q&amp;ob=av2n"&gt;Jane's Addiction - Irresistible Force&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;11. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=mfPP6Y1gEic"&gt;John Talabot feat. Glasser - Families&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;12. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=o3V3SIoBw94"&gt;Julia Marcell - Matrioszka&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;13. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=QJTCUs8h3io"&gt;Jono McCleery - Garden&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;14. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CaONrrchmg8"&gt;Lamb - Another Language&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;15. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=FbJn2-8Dp5A"&gt;M83 - Midnight City&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;16. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=9PnOG67flRA&amp;ob=av2e"&gt;Metronomy - The Bay&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;17. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=V7g8zhk5KZM&amp;ob=av2e"&gt;Miles Kane - Come Closer&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;18. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=1EQytoMKC0o"&gt;Morrissey - Action is My Middle Name&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;19. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=bDudIT93m_s&amp;ob=av2e"&gt;Noah And The Whale - Tonight's is Kind of the Night&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;20. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=kFx_IniNjfE&amp;ob=av2e"&gt;Noel Gallagher's High Flying Birds - The Death of You and Me&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;21. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=6DB-sqpFIAM"&gt;Red Hot Chili Peppers - Did I Let You Know&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;22. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Xye1xo6jYqA&amp;ob=av2n"&gt;Retro Stefson - Kimba &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;23. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ZdUINbi4wSY&amp;ob=av2e"&gt;SBTRKT - Wildfire&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;24. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=DevSBj_iF4A"&gt;Steven Wilson - Remainder the Black Dog&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;25. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=0V1iVzaqhD0"&gt;St. Vincent - Surgeon&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;26. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=xxxwMwkUkqM"&gt;The Horrors - Endless Blue&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;27. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=3fO0_8dRSFo"&gt;Tomasz Budzyński - Dziwadełko&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;28. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rIll5QNImdc"&gt;Travellers - Dreaming&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;29. &lt;a href="http://w720.wrzuta.pl/audio/9sAr2tRMNcX/twilite_-_out_of_control"&gt;Twilite - Out of Control&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;30. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=S7REZE6MDdk"&gt;Washed Out - You and I&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;31. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=aEvnsKdP2m0"&gt;When Saints Go Machine -  Church and Law&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;32. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=dQYjEa3FdUo"&gt;WhoCares - Holy Water&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrał: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="490" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/omZvCIPsd-0" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-2292438928575087978?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/2292438928575087978/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/08/songs-of-2011-vol-6.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/2292438928575087978'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/2292438928575087978'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/08/songs-of-2011-vol-6.html' title='Songs of 2011 vol. 6'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-YnGUSW6F-ok/Tl6Nh181aCI/AAAAAAAABno/nqZ9umbnOmg/s72-c/washed_out.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-3282018580203991284</id><published>2011-07-25T19:36:00.018+02:00</published><updated>2011-07-31T18:07:00.404+02:00</updated><title type='text'>Morrissey, Kraków Klub Studio 22.07. 2011r.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-Xy_U5XTTwm0/Ti33jfna_JI/AAAAAAAABnQ/qRXYxMPMg8M/s1600/SDC16416.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-Xy_U5XTTwm0/Ti33jfna_JI/AAAAAAAABnQ/qRXYxMPMg8M/s320/SDC16416.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633430898064686226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dwa lata musieli czekać polscy fani Morrisseya na kolejny (a drugi w ogóle) koncert swego ulubieńca w naszym kraju. Gdyby zapytano mnie w jednym zdaniu jak było odpowiedziałbym: „Pięknie, choć krótko..” Jak bowiem inaczej ocenić 70-minutowy występ ikony brytyjskiej muzyki złożony zarówno z klasycznych kompozycji The Smiths oraz z tego co najlepsze z jego solowej twórczości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim jednak do głosu doszedł Morrissey na scenie pojawiła się młoda garażowa kapela z Wysp Brytyjskich - The Heartbreaks. Z roli supportu wywiązali się nad wyraz dobrze, choć ich muzyka nie jest niczym odkrywczym i świata nie podbiją. Kapela jakich mnóstwo zwłaszcza na brytyjskiej scenie. Życzę im jednak jak najlepiej, bo mają pewny potencjał, choć przydałyby się bardziej nośne melodie. Zagrali ponad pół godziny na niewielkiej przestrzeni ograniczonej od reszty sceny płachtą z nazwą The Heartbreaks. Miłym akcentem dla polskiej publiczności był z pewnością perkusista ubrany w biało – czerwoną koszulkę z polskim orzełkiem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-pRHj_ks56Ds/Ti34euDEHEI/AAAAAAAABnY/vtjuOf8cqwc/s1600/SDC16413.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-pRHj_ks56Ds/Ti34euDEHEI/AAAAAAAABnY/vtjuOf8cqwc/s320/SDC16413.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633431915551005762" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przerwie pomiędzy występami wyświetlono fragmenty archiwalnych programów z brytyjskiej telewizji z lat 70-tych. Teledyski (m.in. Elvis Presley, Sparks, Joe Dolan), wywiady (m.in. Lou Reed ) oraz kiczowate fragmenty telewizyjnych show z tamtego okresu. Jeden z takich fragmentów: Rewiowa historyjka o kobiecie, która chciała stać się wielką gwiazdą piosenki zakończyła okres wyczekiwania na „prawdziwą” gwiazdę tego wieczora – Morrisseya. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jego wejściu na scenę towarzyszył pisk publiczności oraz czerwone punktowe światła wraz z długim intro, z którego wyłonił się klasyczny utwór The Smiths ”I Want The One I Can’t Have”. Następnie przypomniano nam największe przeboje muzyka z ostatnich paru lat m.in.: „Irish Blood, English Heart”, „You Have Killed Me”, „I’m Throwing My Arms Around Paris”. Nagłośnienie w początkowych fragmentach pozostawiało trochę do życzenia, ale na szczęście szybko się z tym uporano. Zgodnie z niepisaną tradycją towarzyszący Morrisseyowi muzycy mieli na sobie koszulki wyrażające jego przekonania. W przypadku Krakowa pojawił się na nich nadruk Fuck Fur („pieprzyć futro”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-fToRhWMRXIw/Ti35bpO6lYI/AAAAAAAABng/8EDrJaSsdfk/s1600/SDC16436.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-fToRhWMRXIw/Ti35bpO6lYI/AAAAAAAABng/8EDrJaSsdfk/s320/SDC16436.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5633432962230556034" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Środkowa część występu to m.in. wspaniale wykonany cover z repertuaru Lou Reeda „Satellite of Love”, kolejne klasyki The Smiths: „There is a Light that Never Goes Out” (w wersji jakby trochę spowolnionej) oraz „I Know It’s Over”. Pojawiła się również premierowa kompozycja „Action is My Middle Name” mająca w sobie singlowy potencjał. Kiedy wyjdzie na płycie na razie nie wiadomo. Ponoć żaden wydawca nie wyraził zainteresowania co do publikacji płyty artysty. Tak przynajmniej donosił parę tygodni temu serwis Pitchfork.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Podstawowy set po niespełna godzinie zakończył pro - wegetariański hymn „Meat is Murder”, w czasie którego klasę pokazali towarzyszący Morrisseyowi muzycy. Psychodeliczna końcówka to przede wszystkim ich popis. Podobnie było w bisowym „First of the Gang to Die”. Mozz nie żałował publiczności uścisków dłoni, a gdy tylko nadarzała się okazja to pozwalał przekomarzać się choćby wtedy, gdy podchwycił skandowanie swojego pseudonimu. Uwielbienie polskich fanów nie zna granic, o czym świadczą również bukiety rzucane na scenę. Zasłużył na nie bez dwóch zdań. Polska czeka na kolejne koncerty, oby jak najprędzej.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst, zdjęcia i wideo: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="425" height="349" src="http://www.youtube.com/embed/Af_jLwVnLmQ" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-3282018580203991284?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/3282018580203991284/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/07/morrissey-krakow-klub-studio-2207-2011r.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3282018580203991284'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3282018580203991284'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/07/morrissey-krakow-klub-studio-2207-2011r.html' title='Morrissey, Kraków Klub Studio 22.07. 2011r.'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-Xy_U5XTTwm0/Ti33jfna_JI/AAAAAAAABnQ/qRXYxMPMg8M/s72-c/SDC16416.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5908756455316867590</id><published>2011-06-30T16:47:00.008+02:00</published><updated>2011-08-09T17:18:11.113+02:00</updated><title type='text'>Songs of 2011 vol. 5</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-brnOGbfGQW4/TgyMvzeoFZI/AAAAAAAABe8/LHuDXD_Jcr4/s1600/Bjork.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 257px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-brnOGbfGQW4/TgyMvzeoFZI/AAAAAAAABe8/LHuDXD_Jcr4/s320/Bjork.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5624024787579311506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Czerwiec minął mi błyskawicznie (za sprawą Ars Independent Film Festival), ale pomimo tego udało mi się przesłuchać garść "świeżych" płyt (choć mniej niż zwykle). Na piosenkę miesiąca wybieram "Crystalline" zapowiadającą nowy album Björk. Premiera "Biophilii" we wrześniu. W zestawie ponadto nowe nagrania Myslovitz, Bon Iver i Coldplay. Miłego słuchania;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=EKVy0EVu2ZI"&gt;Anna Calvi - Desire &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://disconaivete.com/post/6899643048"&gt;Björk - Crystalline&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Be4fkDIUsnQ"&gt;Bohren &amp; Der Club of Gore - Zombies Never Die (Blues)&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;4. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=9UtQe0JOCnM"&gt;Bon Iver - Beth / Rest&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;5. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=SMvyQkwUkWo"&gt;Booker T. Jones - Representing Memphis &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;6. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=fyMhvkC3A84"&gt;Coldplay - Every Teardrop Is a Waterfall&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;7. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=9i1MXHGB8g0"&gt;Cults - Abducted&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;8. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=zLoJBAajW1U"&gt;Czarne Korki - Telewizor&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;9. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=qkk5wViJo-I"&gt;Death Cub For Cutie - You Are a Tourist&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;10. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=km2iAAxb9is"&gt;FM Belfast - Stripes&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;11. &lt;a href="http://www.johannjohannsson.com/"&gt;Jóhann Jóhannsson - Freedom From Want and Fear&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;12. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=U9Neu3etvdY"&gt;Junior Boys - You'll Improve Me &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;13. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=dfXHYjJmLpQ"&gt;Lamb - She Walks&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;14. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=nJFRv9sNaqU"&gt;Myslovitz - Skaza&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;15. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=tFTLxkMmY4M"&gt;Radiohead - Staircase&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;16. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=h2Z_vMh2PkY"&gt;The Car is On Fire - Lazy Boy &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;17. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=73kSVQn2tYs"&gt;WU LYF - Heavy Pop&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;18. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=c53iVBzdBiY"&gt;Yelle - Safari Disco Club&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrał: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="490" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/fyMhvkC3A84" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5908756455316867590?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5908756455316867590/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/06/songs-of-2011-vol-5.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5908756455316867590'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5908756455316867590'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/06/songs-of-2011-vol-5.html' title='Songs of 2011 vol. 5'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-brnOGbfGQW4/TgyMvzeoFZI/AAAAAAAABe8/LHuDXD_Jcr4/s72-c/Bjork.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-994312933611327236</id><published>2011-06-03T11:49:00.011+02:00</published><updated>2011-06-03T11:59:56.750+02:00</updated><title type='text'>Juwenalia Śląskie - Katowice, 21.05</title><content type='html'>Na lotnisku Muchowiec w Katowicach w ramach finału Juwenaliów Śląskich 2011 (21 maja) wystąpili: ST. James’ Hotel, Dash, Czesław Śpiewa, Biff i Myslovitz. Skład raczej typowy dla tego rodzaju imprezy, ale najważniejszy jest przecież studencki klimat.&lt;br /&gt;Nie udało mi się dotrzeć i zobaczyć wszystkich artystów drugiego dnia Juwenaliów na Muchowcu. Powodem był pokrywający się w czasie koncert Crystal Fighters (sprawdź relację). Pocieszam się faktem, że ST. James Hotel są z Katowic, więc złapać ich będzie raczej nietrudno, Czesława Śpiewa zaś widziałem już dwukrotnie i pewnie nie jeden raz zobaczę w niedalekiej przyszłości. Wpadłem w połowie występu Biff, zwariowanego zespołu pod wodzą Ani Brachaczek. Grupa ma na koncie tylko debiutancką płytę „Ano”, ale członkowie powinni być znani szerzej miłośnikom alternatywy z występów w Pogodno. O tym, jak pozytywnie zakręceni i jednocześnie zabawni są członkowie tej kapelki miałem okazję się przekonać na własnej skórze podczas wywiadu. Zwłaszcza Ania Brachaczek, która zagadywała między piosenkami publiczność, sypała anegdotami i historyjkami. Stwierdziła między innymi, że to w Chorzowie będzie mecz otwarcia na Mistrzostwach Europy w piłce nożnej, ponieważ inne miasta się nie wyrobią. Spodobało się to publiczności, chociaż ta przyjęła ich występ ogólnie wręcz chłodno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kiedy Czesław Śpiewa wyszedł wesprzeć Biff na ostatni kawałek, „Moja dziewczyna”, rozległ się ogromy wrzask, zapewne głównie damskiej widowi, ale kiedy Adam Giza, który rozkręcał imprezę zapytał: Chcecie jeszcze Biff?, przeważające było głośnie: Nieeee!. Jeżeli to miał być żart, to chyba niezbyt śmieszny, natomiast jeśli publiczność zrobiła to celowo, to trochę wstyd. Szczerze nie do końca także rozumiem fenomen Czesława Mozila, aczkolwiek tłumaczę to sobie występem w „X-Faktorze”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec zagrali Myslovitz, prezentując w sumie przegląd swojej twórczości, ze szczególnym naciskiem na płyty „Happiness Is Easy” i „Miłość w Czasach Popkultury”. Początek koncertu był dość drętwy, potem było lepiej, chociaż porywający występ na pewno nie był. Byłem w sumie pięć razy na Myslovitz, więc porównanie mam. Bardzo ładnie zabrzmiało „W deszczu maleńkich żółtych kwiatów” i rzadko przez zespół grane „Z twarzą Marylin Monroe”. Improwizacji było jak śniegu w maju, ale zdarzały się – jak nietypowe, gitarowe wariacje tuż przed „Chłopcy”, chóralnie odśpiewana „Długość dźwięku samotności” (Artur Rojek włączył się w trzeciej zwrotce). Niestety, jak dotąd nie miałem szczęścia usłyszeć na żywo „Książki z drogą w tytule”, mojego ulubionego utworu Myslovitz i nie stało się to na Muchowcu. Przeważał repertuar typu the best of, chociaż zespół zagrał dwie premierowe piosenki z nadchodzącej płyty: „Skaza” i „Blog filatelistów polskich”. Nie zrobiły na mnie szczególnego wrażenia, podobnie jak wydany oficjalnie singiel „Ukryte”.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie zrobił także wrażenia ich juwenaliowy koncert, co potwierdza moje sugestie, że Myslovitz jest zespołem stricte klubowym. Raz, że w większości ich piosenki są trudne, dwa, że zespół nie ma absolutnie żadnego kontaktu z publiką. Zdawkowe „dzięki” to wszystko, co możemy usłyszeć od Rojka. W związku z powyższym, nie wszyscy czuli klimat, nie wszyscy się bawili. Oczywiście, były podniosłe momenty, jak chóralne śpiewy w „Długość dźwięku samotności”, ale generalnie koncert, obok muzycznej poprawności, był dość przeciętny. Czasem miałem wrażenie, że zespół odgrywa swoje, byle tylko zagrać. Myslovitz po prostu nie pasują na plenerowe imprezy. Organizatorzy zrobili jednak dobrą robotę, chroniąc publiczność przed dużymi opóźnieniami, wybierając dobrego konferansjera i dbając o sam dźwięk.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dla miłośników większych wrażeń do dyspozycji był żuraw i platforma, z której można było skoczyć na bungee. Następne Juwenalia już za rok. &lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-tiTDd1QLSUw/TeiwSkqKo7I/AAAAAAAABec/gPIqL42gv9A/s1600/IMG_7577.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-tiTDd1QLSUw/TeiwSkqKo7I/AAAAAAAABec/gPIqL42gv9A/s400/IMG_7577.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613930768641991602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DPmtoB-rTTc/TeiwPu49GBI/AAAAAAAABeU/lza3evyVFr0/s1600/IMG_7575.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-DPmtoB-rTTc/TeiwPu49GBI/AAAAAAAABeU/lza3evyVFr0/s400/IMG_7575.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613930719848765458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-w-Sci3lX10A/TeiwMMycyiI/AAAAAAAABeM/iEHjjAueH64/s1600/IMG_7567.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-w-Sci3lX10A/TeiwMMycyiI/AAAAAAAABeM/iEHjjAueH64/s400/IMG_7567.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613930659155069474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-owrOAVZ4uBM/Teiv7er9xRI/AAAAAAAABeE/zLfN6ZGxqAA/s1600/IMG_7564.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-owrOAVZ4uBM/Teiv7er9xRI/AAAAAAAABeE/zLfN6ZGxqAA/s400/IMG_7564.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613930371901932818" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-leFh3jROqcc/Teiv2-LPi7I/AAAAAAAABd8/w6LsaKFD3Ps/s1600/IMG_7563.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-leFh3jROqcc/Teiv2-LPi7I/AAAAAAAABd8/w6LsaKFD3Ps/s400/IMG_7563.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613930294455274418" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-IstiM1oItu0/Teivy58TlWI/AAAAAAAABd0/rf_k0f-swJ4/s1600/IMG_7559.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-IstiM1oItu0/Teivy58TlWI/AAAAAAAABd0/rf_k0f-swJ4/s400/IMG_7559.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613930224599405922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-DI8icL_QrRY/TeivvWSuheI/AAAAAAAABds/5d8mSj0dRiI/s1600/IMG_7558.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-DI8icL_QrRY/TeivvWSuheI/AAAAAAAABds/5d8mSj0dRiI/s400/IMG_7558.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613930163490162146" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-RwqybNLabBQ/TeivsYgWkrI/AAAAAAAABdk/mTM1lRw8QG4/s1600/IMG_7557.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-RwqybNLabBQ/TeivsYgWkrI/AAAAAAAABdk/mTM1lRw8QG4/s400/IMG_7557.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613930112544576178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-n5rn2_f428E/Teivl5ZHkpI/AAAAAAAABdc/KIl8Y7y_cOo/s1600/IMG_7556.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-n5rn2_f428E/Teivl5ZHkpI/AAAAAAAABdc/KIl8Y7y_cOo/s400/IMG_7556.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5613930001113518738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-994312933611327236?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/994312933611327236/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/06/juwenalia-slaskie-katowice-2105.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/994312933611327236'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/994312933611327236'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/06/juwenalia-slaskie-katowice-2105.html' title='Juwenalia Śląskie - Katowice, 21.05'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-tiTDd1QLSUw/TeiwSkqKo7I/AAAAAAAABec/gPIqL42gv9A/s72-c/IMG_7577.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5105415356055043829</id><published>2011-05-25T18:38:00.009+02:00</published><updated>2011-05-25T20:26:16.009+02:00</updated><title type='text'>Songs of 2011 vol. 4</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-60LZJVSNvvk/Td0yexZi9oI/AAAAAAAABdQ/SvdckTjWOIU/s1600/bon-iver-1.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-60LZJVSNvvk/Td0yexZi9oI/AAAAAAAABdQ/SvdckTjWOIU/s320/bon-iver-1.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5610696215011456642" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przed wami kolejna porcja świeżej muzyki. Tym razem zdominowana przez nagrania rodzimych muzyków, bo wysyp polskich płyt trwa w najlepsze.. Na zdjęciu powyżej Bon Iver, a na dole genialny klip francuskiego reżysera i muzyka Yoanna Lemoine'a - ukrywającego się pod pseudonimem Woodkid. To moje odkrycie ostatniego miesiąca..;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=OnVuL3cf8mE"&gt;Amon Tobin - Lost &amp; Found &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=2_ZqOuo8lV0"&gt;Bajzel - Zabawki &lt;br /&gt;&lt;/a&gt;3. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WdgLMslbDuY"&gt;Beastie Boys - Make Some Noise&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=KbJy1zeoDn4"&gt;Bon Iver - Calgary&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vExWDct-hOc"&gt;Cat's Eyes - I Knew It Was Over&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;6. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=4Kem6DvDoqg"&gt;Damon And Naomi - Walking Backwards&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;7. &lt;a href="http://fiordmoss.bandcamp.com/"&gt;Fiordmoss - Cold Night&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;8. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=P0ysfPBqK6Q"&gt;Fonovel - Passion&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;9. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=oaiVgeX2hdQ&amp;feature=related"&gt;Gang Gang Dance - Glass Jar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;10. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=DEO8WQWSR4o"&gt;Gooral - Karczmareczka &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;11. &lt;a href="http://grabek.bandcamp.com/"&gt;Grabek - So Vulgar&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;12. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Ec_x6W0grDo"&gt;Heather Nova - Higher Ground&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;13. &lt;a href="http://honig.bandcamp.com/"&gt;Honig - New Blood&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;14. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=BvsfGhEqnXE"&gt;Jamie Woon - Lady Luck &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;15. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=S9H7B_qORN4"&gt;Neo Retros - The High-Rise in the Sunshine&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;16. &lt;a href="http://soundcloud.com/otr-1-1/piosenka-ze-starej-szafy"&gt;Old Time Radio - Piosenka ze Starej Szafy&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;17. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vY9UmfBDB6o"&gt;Pati Yang - Near to God &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;18. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=B2oDowFw5WM"&gt;Paul Simon - Rewrite&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;19. &lt;a href="http://soundcloud.com/rebeka-music/rebeka-fail"&gt;Rebeka - Fail&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;20. &lt;a href="http://soundcloud.com/riversidepl/forgotten-land-edit"&gt;Riverside - Forgotten Land&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;21. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=oOdGkWD9VzA"&gt;Singing Adams - I Need Your Mind&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;22. &lt;a href="http://soundcloud.com/creative-music-1/shifting-the-night-for"&gt;Ścianka - Shifting The Night For Tomorrow&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;23. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=RNETlb0MFN8"&gt;Tv On the Radio - Keep Your Heart&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;24. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vSkb0kDacjs"&gt;Woodkid - Iron&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;25. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=BcGCmFJVng0"&gt;Żywiołak - Mój miły Rolniku&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrał: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="440" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/vSkb0kDacjs" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5105415356055043829?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5105415356055043829/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/05/songs-of-2011-vol-4.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5105415356055043829'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5105415356055043829'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/05/songs-of-2011-vol-4.html' title='Songs of 2011 vol. 4'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-60LZJVSNvvk/Td0yexZi9oI/AAAAAAAABdQ/SvdckTjWOIU/s72-c/bon-iver-1.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-3859634937068693484</id><published>2011-05-22T22:19:00.011+02:00</published><updated>2011-05-22T22:39:12.205+02:00</updated><title type='text'>TAKK! Tymczasowa Akcja Kulturalna Katowice (21.05)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-F3JlEQdPYU4/TdlyiQtGMzI/AAAAAAAABdI/mE2ym0GMGHc/s1600/crystal%2Bfighters.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 285px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-F3JlEQdPYU4/TdlyiQtGMzI/AAAAAAAABdI/mE2ym0GMGHc/s400/crystal%2Bfighters.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609640743791899442" /&gt;&lt;/a&gt; Crystal Fighters zaczarowali Katowice&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W Katowicach w ramach akcji TAKK! Tymczasowa Akcja Kulturalna Katowice wystąpili Rubber Dots i Crystal Fighters. To kolejna, ważna cegiełka pod coraz solidniejszą konstrukcję, jaką jest kandydatura Katowic do miana europejskiej stolicy kultury 2016.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-9SP2Q9wBmOk/TdlwZRk7uWI/AAAAAAAABcY/e-CGORwUBQw/s1600/Ania%2BIwanek%2Bz%2BRubber%2BDots.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-9SP2Q9wBmOk/TdlwZRk7uWI/AAAAAAAABcY/e-CGORwUBQw/s400/Ania%2BIwanek%2Bz%2BRubber%2BDots.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609638390384015714" /&gt;&lt;/a&gt;       Ania Iwanek z Rubber Dots&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słusznie Mariacka zasłużyła sobie na miano jednego z najważniejszych plenerowych miejsc koncertowych w Katowicach – urzeka urodą, czystością, bogactwem knajp i lokali. To tam odbywają się między innymi koncerty z cyklu „W Oknie KATO”, oraz plenerowe występy gwiazd (rok temu wystąpił choćby Jose Gonzalez). Sobotni koncert Crystal Fighters i Rubber Dots był esencją nowoczesnej, otwartej na nowe brzmienia stolicy Górnego Śląska, która niewtajemniczonym kojarzy się raczej z pyłem zawieszonym i godoniem po Ślunsku. Jako kilkutelni mieszkaniec Katowic, obserwowałem zmiany, jakie zaszły w tym mieście i śmiem twierdzić, że stało się ono (zwłaszcza po przenosinach Off Festivalu) naprawdę mekką nie tyle imprez i studentów, ale przede wszystkim poszukiwaczy sztuki. Dobrej sztuki, przez wielkie S. Ale do rzeczy, bo rozgadałem się na pobocznych kwestiach...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-58MH9xJkS-k/TdlwrGh5uqI/AAAAAAAABcg/zoS09by6h3M/s1600/IMG_7530.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-58MH9xJkS-k/TdlwrGh5uqI/AAAAAAAABcg/zoS09by6h3M/s400/IMG_7530.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609638696656157346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rubber Dots zaczynali ten  koncertowy wieczór na Mariackiej. Jednocześnie, na lotnisku Muchowiec odbywały się imprezy w ramach Juwenaliów Sląskich, więc widać było czekających na autobusy studentów w ogromnych kolejkach. Dla tych, którzy nie wiedzieli, na co się wybrać, decyzja musiała być sporym dylematem. Rubber Dots, to warszawski duet Anna Iwanek (m.inn. 6t’s Club)i Stefana Głowackiego, znanego z formacji Afro kolektyw. Ich muzyka, która na pewno pojawia się w wielu stołecznych klubach i nie tylko jest mieszaniną elektro ze współczesnymi trendami klubowymi. Momentami brzmią jak Loco Star, innym razem ocierają się o techno spod znaku Aphex Twina. Zwrócił moją uwagę zwłaszcza czysty, znakomity wokal Ani Iwanek. Śpiewa nie tylko czysto, ale wydaje się, jakby sprawiało jej to łatwość, niczym kotu wdrapywanie się na drzewa. Bez nadęcia, bez ceremoniału – wokalnie czysto, zgrabnie i lekko. Mimo, że muzycznie ten zespół ma na czym pracować (nie zapadł mi w pamięć żaden utwór), to ogólnie rokują naprawdę dobrze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-QoqsoejA4ME/Tdlw-O3RGwI/AAAAAAAABco/WUw1gG7OlC4/s1600/IMG_7528.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-QoqsoejA4ME/Tdlw-O3RGwI/AAAAAAAABco/WUw1gG7OlC4/s400/IMG_7528.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609639025310767874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Po krótkim ich występie, przyszedł czas na gwiazdę wieczoru – głównie hiszpański Crystal Fighters. W jego skład wchodzą Sebastian Pringle (główny wokal, gitara), Gilbert Vierich (elektronika, gitara, perkusja), Graham Dickson (gitara, txalaparta) oraz wokalistki Mimi Borelli i Laure Stockley. Na scenie zabrakło jednej z nich, ale to nie zmienia faktu, że CF dali świetny koncert. Instrumenty ludowe, dwa zestawy perkusyjne, gitary i energia ze sceny porwała ludzi do zbiorowego szaleństwa. Zaskoczyli mnie swoją energią nie tylko muzycy zespołu, ale także publiczność, której nawet nie trzeba było zachęcać do klaskania, czy nucenia melodii. Sami to robili, w pewnym momencie śpiewając chóralnie: CRYSTAL FIGHTERS, CRYSTAL FIGHTERS. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-lNfSwnYPsj0/Tdlxt9xNETI/AAAAAAAABcw/OwuN59rjMlw/s1600/IMG_7544.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-lNfSwnYPsj0/Tdlxt9xNETI/AAAAAAAABcw/OwuN59rjMlw/s400/IMG_7544.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609639845355655474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Ale trzeba powiedzieć – zasłużenie. Obok ludowych kawałków, w których słychać było ewidentnie flamenco („Plage”),  mnóstwo w ich muzyce akcentów klubowych, w których uderzenia w drewniane kłody wypełnia pulsacyjny rytm („I Love London”). Są też przyjemne dla ucha piosenki z których genialnie wypadła „At Home”, połączenie flamenco z prostą piosenką pop. Znakomity koncert trwał niecałą godzinę, chociaż publiczność domagała się więcej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/-3j-rZd2oXSY/Tdlx8RFNhxI/AAAAAAAABc4/Gbcv5mcg5NQ/s1600/IMG_7543.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-3j-rZd2oXSY/Tdlx8RFNhxI/AAAAAAAABc4/Gbcv5mcg5NQ/s400/IMG_7543.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609640091058013970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Poza marginalnymi akcentami w postaci nie wiedzącego, gdzie się obecnie znajduje pana i co się z nim dzieje – tutaj brawa dla ochrony za szybką reakcję – koncerty na Mariackiej potwierdziły to co napisałem wyżej – Katowice kryją w swoich bramach artystyczne perełki, które trzeba tylko odnaleźć. Oby więcej takich imprez...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-M7nuvgM_wuk/TdlyGq2mN3I/AAAAAAAABdA/wWqEPWMojKg/s1600/IMG_7551.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-M7nuvgM_wuk/TdlyGq2mN3I/AAAAAAAABdA/wWqEPWMojKg/s400/IMG_7551.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5609640269774731122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PS: więcej zdjęć plus relacja z Juwenaliów wkrótce...&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-3859634937068693484?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/3859634937068693484/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/05/crystal-fighters-i-rubber-dots-na.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3859634937068693484'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3859634937068693484'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/05/crystal-fighters-i-rubber-dots-na.html' title='TAKK! Tymczasowa Akcja Kulturalna Katowice (21.05)'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-F3JlEQdPYU4/TdlyiQtGMzI/AAAAAAAABdI/mE2ym0GMGHc/s72-c/crystal%2Bfighters.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-3827438261193627362</id><published>2011-05-06T15:09:00.012+02:00</published><updated>2011-05-07T12:29:24.141+02:00</updated><title type='text'>Medykalia 2011: Pustki, Plagiat 199, Żywiołak</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-2xrEt7lgdXM/TcP59gAkX4I/AAAAAAAABcA/JMs-ePKdGxY/s1600/IMG_6136.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-2xrEt7lgdXM/TcP59gAkX4I/AAAAAAAABcA/JMs-ePKdGxY/s400/IMG_6136.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603597196338683778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Medykalia 2011 w Strasznym Dworze w Katowicach to nieprzypadkowa nazwa. Impreza jest kierowana przede wszystkim do studentów Medycyny, jednakowoż cały świat jest mile widziany (za niewielką opłatą). Na tegorocznej edycji, 5 maja w katowickim klubie na Uniwersyteckiej zagrali (w kolejności): Pustki, Plagiat 199 i Żywiołak. Całe szczęście, że w środku byli znający ludzką anatomię studenci, możliwe że i przyszli laryngologowie, bowiem w czasie koncertu można było momentami ogłuchnąć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-ejaew0Z0uIQ/TcP0L5gp5hI/AAAAAAAABaw/JZiqTjPJ1mo/s1600/plakat.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 226px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-ejaew0Z0uIQ/TcP0L5gp5hI/AAAAAAAABaw/JZiqTjPJ1mo/s320/plakat.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603590846632551954" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pierwotnie zaczynać miał Plagiat 199, po drodze Żywiołak a kończyć miały Pustki, jednak tuż przed koncertem udało nam się porozmawiać z Radosławem Łukasiewiczem, gitarzystą Pustek. Okazało się, że zespołowi wypadł koncert w Brukseli na Place Flagey w ramach Pustki vs Aelita i ze względu na wczesny wylot, zespół musiał przełożyć godzinę występu w Strasznym Dworze na 19.30. A zaczęli po 20.00. Koncert mógł rozczarować fanów Pustek z początków działalności, gdyż usłyszeli piosenki od trzeciej płyty Do Mi No, w górę wydawniczej drabinki, ale to nie żadna tajemnica, że od odejścia Jana Piętki i „przejęciu” głównych wokali przez Barbarę Wrońską, zespół po prostu do starych kawałków nie wraca. Raz, że dziś są zupełnie inną formacją, dwa, że raczej trudno byłoby Basi Wrońskiej skopiować głos Piętki. Pocieszającym jest, że „Słabość Chwilowa”, klasyk z czasów Piętki, jest dziś żelazną pozycją każdego koncertu Pustek. Z Do Mi No usłyszeliśmy oprócz tego także „Slajdy”. Kolejna płyta, Koniec Kryzysu: porywająco wypadły „Senty menty”, utwór Basi, na perkusji poszalał sobie nie mało Grzegorz Śluz, zresztą szalał cały koncert. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-moOxSvJMLNM/TcP5FLkJa9I/AAAAAAAABb4/dINEwa5pUYE/s1600/IMG_6116.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-moOxSvJMLNM/TcP5FLkJa9I/AAAAAAAABb4/dINEwa5pUYE/s400/IMG_6116.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603596228778093522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Usłyszeliśmy „Parzydełko” z kapitalną linią gitary basowej Szymona Tarkowskiego, aczkolwiek bas „gubił się” ciągle w akustycznych sprzężeniach. Z Końca Kryzysu poleciały także „Nie tak miało być”, znakomite, słodkie „Nie zgubie się w tłumie” i moment, w którym na chwilę zapomniałem o świecie, „Niezdrowy rozsądek”, moim zdaniem jeden z najlepszych utworów Pustek, tekstowo i muzycznie, pod względem pomysłu na piosenkę i koncepcji rosnącego napięcia, aż do pełnego pasji wybuchu. Kalambury, czyli ostatnia regularna płyta Pustek była reprezentowana przez „Znój”, „Notes”, „Trawę” i „Wesoły Jestem” (możliwe, że coś pominąłem). Koncert nie był jednocześnie typowym odgrywaniem piosenek, zespół co chwila improwizował, przedłużał grane utwory, bawił się w małe bitwy na bas i perkusję. W pewnym momencie kłopoty ze sprzętem wykorzystali do krótkiej improwizacji na gitarę i bas: na warsztat wzięli „Sweet child of mine” Guns n Roses. Niestety, moje ogólne wrażenie było mieszane. Mało ludzi, bo stosunkowo wcześnie, kiepskie nagłośnienie (momentami ledwo słyszałem Basię) i ogólnie sztywno. Tyle że nie z winy Pustek, oni absolutnie dają radę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5J-Kzn3a73E/TcP0dEcRu0I/AAAAAAAABbA/oTZYcNsuEkk/s1600/IMG_6127.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5J-Kzn3a73E/TcP0dEcRu0I/AAAAAAAABbA/oTZYcNsuEkk/s400/IMG_6127.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603591141624757058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po Pustkach wystąpił Plagiat 199, tutaj nie popisze się specjalnie, ponieważ w tej materii jestem laikiem. Nie wysiliłem się i nie posłuchałem przed koncertem ani jednej ich piosenki, i nie będę się tłumaczył brakiem czasu. Po prostu postanowiłem sprawdzić ich od razu, na żywo. Pochodzą z Czechowic – Dziedzic. Jak sami twierdzą, grają „energetyczną mieszankę muzyki ska, punk i reggae, dodatkowo wzmocnioną niebanalnym żeńskim wokalem oraz charyzmatyczną sekcją dętą”. Ten niebanalny wokal jest zasługą Madziary Czomperlik, która na scenie pojawiła się w stroju, jakby przed chwilą wypuścili ją z pudła. Popatrzyłem na tę szaloną, pozytywną dziewczynę chwilę i nie mogłem się nadziwić punkowych, wręcz „robotowych”, jednocześnie bardzo zgrabnych ruchów jej ciała. Za chwilę wokalistka zdjęła górną część stroju, ku uciesze męskich oczu. Było przede wszystkim bardzo głośno. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-pTGR-p3qngA/TcP1VcttzkI/AAAAAAAABbg/wtXaenWQG3c/s1600/IMG_6151.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 400px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-pTGR-p3qngA/TcP1VcttzkI/AAAAAAAABbg/wtXaenWQG3c/s400/IMG_6151.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603592110213025346" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Plagiat 199 w swoim składzie ma sekcję dętą: trąbkę i puzon, jednak prawie wcale nie było jej słychać. Wokalistka była słyszalna chyba tylko dzięki mocnemu głosowi, jakim dysponuje. Czasem przypominało to spory przester w kosmosie, kiedy załoga próbuje połączyć się z ziemią, ale słychać w głośnikach tylko charakterystyczny szum. Taki rozdarty szum nie przeszkadzał bawić się nakręconym pozytywną energią (i napojami) Plagiatu 199 ludziom, jednak muzycznej wrażliwości z pewnością nie łechtał. Nie zapamiętałem żadnego utworu. Tak zostało do końca.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-ctTprnh_RrE/TcP03tDHMBI/AAAAAAAABbQ/FUtnsO-heD8/s1600/IMG_6149.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 400px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-ctTprnh_RrE/TcP03tDHMBI/AAAAAAAABbQ/FUtnsO-heD8/s400/IMG_6149.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603591599201660946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na koniec (po północy) wyszli na scenę muzycy z folkowego Żywiołaka. Miałem przyjemność widzieć zespół dwa lata temu na żywo w Kinoteatrze Rialto. Z tamtego, znakomitego koncertu pozostało tylko wspomnienie, bowiem występ w popularnym Stracholu nie porwał. Zmieniający się skład zespołu chyba nie wyszedł muzykom na dobre. Brakowało zdecydowanie folkowego ducha, a przecież folk jest podwaliną ich działalności. Nie zostałem do końca, wyszedłem po pół godziny, dość rozczarowany. W Strasznym Dworze w mojej opinii można się bawić, ale stricte muzycznych wrażeń szukać tam raczej próżno.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-s7X_WWi9670/TcP1v554y-I/AAAAAAAABbw/jGL7TBGM6Po/s1600/IMG_6165.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-s7X_WWi9670/TcP1v554y-I/AAAAAAAABbw/jGL7TBGM6Po/s400/IMG_6165.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5603592564725304290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-3827438261193627362?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/3827438261193627362/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/05/medykalia-2011.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3827438261193627362'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3827438261193627362'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/05/medykalia-2011.html' title='Medykalia 2011: Pustki, Plagiat 199, Żywiołak'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-2xrEt7lgdXM/TcP59gAkX4I/AAAAAAAABcA/JMs-ePKdGxY/s72-c/IMG_6136.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-596059614907288654</id><published>2011-05-03T22:03:00.003+02:00</published><updated>2011-05-06T02:56:46.087+02:00</updated><title type='text'>Oceniamy: The Do - Both Ways Open Jaws</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-mytHH3Z1dwM/TcBf0Cs8NzI/AAAAAAAABao/42fqxP2gDZo/s1600/eeuql9tgl0o78ce2fcwj.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-mytHH3Z1dwM/TcBf0Cs8NzI/AAAAAAAABao/42fqxP2gDZo/s320/eeuql9tgl0o78ce2fcwj.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5602583284132099890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Coś jest w tym fińsko-francuskim duecie, że intryguje, przyciąg, choć z początkowe przysłuchiwanie się wywołać może zdziwienie w najlepszym przypadku. Bo The Do są niejako esencją muzycznego eksperymentu, który utrzymany jest w pewnych ramach, pozwalających przeciętnemu słuchaczowi eksperyment ten zrozumieć.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zmysłowy, seksowny głos wokalistki, gitarzystki, kompozytorki muzyki, Finki Olivii Merilahti, na marginesie – bardzo pięknej dziewczyny, i muzyczne efekty Dana Levy, grającego na wielu instrumentach Paryżanina. Oboje, po spotkaniu w 2004 storzyli duet The Do. Ich debiut, „The Mouthful” (2008 rok) zasłużenie zebrał ciepłe recenzje krytyków, 3 lata po tej płycie mamy to, co dla wielu grup z dobrym debiutem na koncie jest zbyt dużym ciężarem do udźwignięcia – stworzyć drugi dobry album. Nie udało się chociażby Starsailor, nie udało się Bloc Party i wielu innym. The Do ciężar ten nie tylko udźwignęli, lecz śmiem twierdzić, że podnieśli ciut wyżej płytą „Both Ways Open Jaws”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Złym podejściem w tym przypadku jest nastawienie się na przebojową, melodyjną zawartość. „Both Ways Open Jaws” jest bardziej i głównie misz-maszem rytmiki i eksperymentu, aniżeli stricte piosenkową płytą. Eksperymetu, który kiedyś, wraz z płytą „Sgt. Pepper’s Lonely Hearts Club Band” zespół The Beatles zmienił muzykę, a właściwie podejście do niej. To własnie echa Sierża Pieprza słychać na BWOJ najwyraźniej. Choćby na „Quake, Mountain, Quake”, gdzie słyszymy w tle orkiestrę, rozbrzmiewają miarowo akordy pianina, a całość strukturą przypomina nieco zwolnione „Getting Better” Beatlesów. Na „Too Insitent” są charakterystyczne trąbki, lekko kabaretowe „The Calendar” zaś bawi smyczkami, perkusją i fleciakami. W wartwie wokalnej, piosenka do złudzenia przypomina (tonacja, brzmienie) przebój Janis Joplin, „Mercedes Benz”. Wokalizę i twórczość Bjork słychać w „Moon Mermaids”, to tu to tam przebrzmiewają Coco Rosie, jednak to duch Beatlesów unosi się w powietrzu (nie dosłownie, ale jednak) przy okazji odwarzania zawartości najbardziej. Czy to w trąbkach, w smyczkach, w warstwie zharmonizowanych, zgrabnych wokali lub przez agresywne akordy pianina, nieoczekiwanych zmianach tonacji, tempa – po prostu to słychać.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jak na swego rodzaju eksperyment muzyczny płyta jest naprawdę udana, a co najważniejsze – jest przystępna.  Powinna być – w przeciwieństwie do większości dzieł Bjork, zrozumiana i w naszym, ciągle jednak muzycznie hermetycznym kraju. O ile, w ogóle do nas dotrze, i ktoś się zainteresuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 7/10&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;iframe width="440" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/kUvUX8RkIfA" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="440" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/OYXUVSC--Fs" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe width="440" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/fc27XXLwk0s" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-596059614907288654?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/596059614907288654/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/05/oceniamy-do-both-ways-open-jaws.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/596059614907288654'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/596059614907288654'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/05/oceniamy-do-both-ways-open-jaws.html' title='Oceniamy: The Do - Both Ways Open Jaws'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-mytHH3Z1dwM/TcBf0Cs8NzI/AAAAAAAABao/42fqxP2gDZo/s72-c/eeuql9tgl0o78ce2fcwj.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-6617388712436447016</id><published>2011-04-24T16:05:00.006+02:00</published><updated>2011-04-24T18:14:10.882+02:00</updated><title type='text'>Songs of 2011 vol. 3</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-Xow5L2WWQIQ/TbQzXn8TFpI/AAAAAAAABag/JfjdKNUE2RU/s1600/Fleet-Foxes-007.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 192px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-Xow5L2WWQIQ/TbQzXn8TFpI/AAAAAAAABag/JfjdKNUE2RU/s320/Fleet-Foxes-007.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5599156717680268946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Minął ponad miesiąc od poprzedniego wpisu z tej serii, więc najwyższa już pora na kolejny zestaw piosenek. Tym razem trochę więcej akustycznego grania.. Kolejność artystów jak zwykle alfabetyczna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=dO6arA7dzwQ"&gt;Beady Eye - Beatles And Stones&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=UECeJzd-G30"&gt;Beth Ditto - I Wrote the Book &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=hDKqF_2zgN0"&gt;Blackfield - Waving &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=0RU49Ujys3c"&gt;Burial, Four Tet &amp; Thom Yorke - Mirror &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=l3yAx2uCoHs"&gt;Danger Mouse and Daniele Luppi feat. Norah Jones - Black&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;6. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=nQ50gdv0Jzc"&gt;Deriglasoff - Noże&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;7. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=GsRN5M4EBBM"&gt;Ethan Gold - Poison&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;8. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=C4AJF0sTcf8"&gt;Fleet Foxes - Bedouin Dress&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;9. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WVe-aQOxRKk"&gt;J Mascis - Several Shades of Why&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;10. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=S_3gkc9oHxY"&gt;Low - $20&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;11. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ugKqOGpohQM&amp;feature=fvwrel"&gt;Marianne Faithfull - Why Did We Have a Part&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;12. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=a8sFPSM0UAE"&gt;Marissa Nadler - Baby, I Will Leave You in The Morning&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;13. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=qNd-jhEF990"&gt;Metamorfozy - Fata Morgana &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;14. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=sFrNsSnk8GM"&gt;Metronomy - The Look&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;15. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=f2YBYn1gueI"&gt;Ms. No One - Skoroszyt&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;16. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CDfdYwXW53E"&gt;Nerwowe Wakacje - Gigi Chce Pójść Tam Gdzie Ja&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;17. &lt;a href="http://soundcloud.com/otr-1-1/old-time-radio-wiosna/s-PfUm2"&gt;Old Time Radio - Wiosna&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;18. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=T3CH00My9-c"&gt;Robin Pecknold - Derwentwater Stones&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;19. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CTFfoc4aeYg"&gt;Sarabeth Tucek - Get Well Soon&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;20. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=LiRE74FnSpo"&gt;Skinny Patrini - Wind&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;21. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=GaRFS8ceKf0"&gt;The Dears - Omega Dog&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;22. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=uVVgOElb4qw"&gt;The Flaming Lips &amp; Neon Indian - Is David Bowie Dying?&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;23. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=xpfNGSU0jYw"&gt;The Music - Ghost Hands&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;24. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rx3PW1mqadA"&gt;The National - Think You Can Wait &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;25. &lt;a href="http://www.timbertimbre.com/creeponcreepinon.php"&gt;Timber Timbre - Black Water&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;26. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=sHzUqgtUWi4"&gt;TV on the Radio - Caffeinated Consciousness&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;27. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=qUJYqhKZrwA"&gt;Wild Beasts - Albatross&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrał: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="490" height="350" src="http://www.youtube.com/embed/f2YBYn1gueI" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-6617388712436447016?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/6617388712436447016/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/04/songs-of-2011-vol-3.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6617388712436447016'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6617388712436447016'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/04/songs-of-2011-vol-3.html' title='Songs of 2011 vol. 3'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-Xow5L2WWQIQ/TbQzXn8TFpI/AAAAAAAABag/JfjdKNUE2RU/s72-c/Fleet-Foxes-007.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-8079088368914070280</id><published>2011-04-15T13:51:00.008+02:00</published><updated>2011-04-15T17:00:14.429+02:00</updated><title type='text'>Indigo Tree, Robert Brylewski i Graftmann w 50x50</title><content type='html'>&lt;strong&gt;50x50 wystartowało:&lt;/strong&gt;&lt;br /&gt;W Katowicach w nowootwartym klubie 50x50 (Plac Sejmu Śląskiego 2), w ramach imprezy „Zderzenia Artystyczne - 50 x Emocje” wystąpili Graftmann, Indigo Tree i Robert Brylewski z Trudną Młodzieżą. Można było się zadumać, ale i przypomnieć sobie czasy PRL.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na początku zaprezentował się Graftmann, jednoosobowy projekt, za którym ukrywa się gitarzysta, tekściach i wokalista - Roman Szczepanek. To była trafna decyzja, aby właśnie on rozpoczynał wieczór. Łagodne, inspirowane amerykańskim folkiem i country granie, połączone z subtelnym głosem pozwoliło odprężyć się w swoich sofach gościom, sączącym różnego typu napoje. Graftmann zasługuje na więcej uwagi, niż rzeczywiście jest mu poświęcone; w całej akustycznej i wokalnej nonszalancji i z pozoru prostych rifów (notabene wzbogaconych o podkłady), artysta potrafi wytworzyć nastrój biwaku gdzieś w górach, w którym najlepsi przyjaciele opowiadają sobie historie z przeszłości. Czy jest to muzyka do samotnej kontemplacji – chyba tak, bo wszelkie próby zagadywania autora tekstu podczas występu artysty kończyły się na zdawkowym: „tak – świetny”. Graftmann rzeczywiście tworzy ten intymny, wyjątkowy klimat swoją muzyką i myślę, że niejeden chciałby się z nim na wyłączność napić wina i pogadać o muzyce. Występ zawierające w większości piosenki z debiutanckiej płyty zatytuowanej „Graftmann”, wzbogaciły dość zaskakujące przeróbki (mówią na to covery): „Boys Outside” Steve’a Masona i „Kids” MGMT. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-SWuwedg0Wao/TagxxQF6d1I/AAAAAAAABZY/pqY5XSaDyV0/s1600/Graftamm2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 266px; height: 400px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-SWuwedg0Wao/TagxxQF6d1I/AAAAAAAABZY/pqY5XSaDyV0/s400/Graftamm2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5595777259210962770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/-9TWTXwg_y64/Tagx4p0tkcI/AAAAAAAABZg/tJ_FSdA3NJk/s1600/Graftmann4.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://2.bp.blogspot.com/-9TWTXwg_y64/Tagx4p0tkcI/AAAAAAAABZg/tJ_FSdA3NJk/s400/Graftmann4.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5595777386377220546" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następni w kolejce byli Indigo Tree, wrocławskie trio (do niedawna duet) w składzie Filip Zawada (bas), Peve Lety (gitara) i Michał Kupicz, który zajmuje się głównie samplami i podkładami. Dla Filipa Zawady koncert był także okazją do zaprezentowania ciągle świeżej książki własnego autorstwa: „Psy pociągowe”, w której artysta podzielił się ze światem spostrzeżeniami częstych podróży koleją. Zawada cytował fragmenty poszczególnych działów, w których jest mowa między innymi o „zakonnicach, kibolach, kiblach, koronkach, babciach…” W trakcie luźnej rozmowy z Filipem, zdradził on nam, że Indigo Tree szykuje kolejną płytę. Czy w tym roku, czy już nie – piosenki nowe powstają. Na koncercie, jak przyznał potem Filip „nieudanym”, usłyszeliśmy po połowie kawałki z debiutu „Lullabies of Love And Death” i drugiej „Blanik”. Było też kilka nowych, nieznanych mi utworów, wszystkie jednak łączy typowy dla IT ból. Ból, który w ich piosenkach słychać wyraźnie, sam zespół przyznaje zresztą, że o tematach śmierci i cierpienia mówić i śpiewać się nie boi.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-0bR97240iQo/TagyDW8ne_I/AAAAAAAABZo/PZqzHEJtGy0/s1600/Indigo%2BTree2.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-0bR97240iQo/TagyDW8ne_I/AAAAAAAABZo/PZqzHEJtGy0/s400/Indigo%2BTree2.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5595777570288663538" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-OIwzV0Zqt-8/TagyLiDrttI/AAAAAAAABZw/6oTmAqJKrfc/s1600/Indigo%2BTree8.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-OIwzV0Zqt-8/TagyLiDrttI/AAAAAAAABZw/6oTmAqJKrfc/s400/Indigo%2BTree8.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5595777710710044370" /&gt;&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na sam koniec zaprezentował się Robert Brylewski, znany z wielu wcieleń: m.in. Armia, Brygada Kryzys, wspólnie z projektem Trudna Młodzież. Zespół obok Brylewskiego uzupełniają basistka Martyna Załoga, perkusista Filip Gałązka i saksofonista Sergiusz Lisecki. Kto myślał, że wyciszona wcześniejszymi występami publiczność katowickiego klubu 50x50 nie zwróci uwagi na punkowo-reaggową energię Trudnej Młodzieży, mylił się. Pod sceną zrobiło się wręcz w pewnym momencie tłoczno, panowie, którym najwyraźniej przypominały się hippisowskie czasy, zaczęli pod sceną wywijać rękami i nogami, obijać się o siebie. Poszkodowanych nie było, wesoło – owszem. Trzeba jednak przyznać, że Robert Brylewski i jego zespół dał świetny, sentymentalny koncert. Punkowa podróż w ponure lata 80-te, świetne partie perkusji i wariacje na saksofonie pobudzały całe ciało do ruchu, aczkolwiek nie tak gwałtownego, jak co u niektórych. Muzyczne szaleństwo trwało ponad 3 godziny.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-2YKchW0DkI4/TagyVE1UNzI/AAAAAAAABZ4/jcFbCdLphttp://www.blogger.com/img/blank.gifTxg/s1600/Robert%2BBrylewski%2Bi%2BTM1.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-2YKchW0DkI4/TagyVE1UNzI/AAAAAAAABZ4/jcFbCdLpTxg/s400/Robert%2BBrylewski%2Bi%2BTM1.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5595777874663847730" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/-5yljtR4tWF4/Tagyd1ElavI/AAAAAAAABaA/IZkfbobbrAQ/s1600/Robert%2BBrylewski%2Bi%2BTM5.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 266px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-5yljtR4tWF4/Tagyd1ElavI/AAAAAAAABaA/IZkfbobbrAQ/s400/Robert%2BBrylewski%2Bi%2BTM5.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5595778025051745010" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;PS: więcej zdjęć na stronie&lt;/span&gt;: &lt;a href="http://www.axunarts.pl/"&gt;www.axunarts.pl/&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-8079088368914070280?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/8079088368914070280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/04/indigo-tree-robert-brylewski-i.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8079088368914070280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8079088368914070280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/04/indigo-tree-robert-brylewski-i.html' title='Indigo Tree, Robert Brylewski i Graftmann w 50x50'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/-SWuwedg0Wao/TagxxQF6d1I/AAAAAAAABZY/pqY5XSaDyV0/s72-c/Graftamm2.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-1746844795688334001</id><published>2011-04-02T16:09:00.009+02:00</published><updated>2011-04-02T18:21:45.501+02:00</updated><title type='text'>Oceniamy: The Strokes - Angles</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-VKwcuN5SWRw/TZcxg8NfAiI/AAAAAAAABZQ/14ESzpMbNRY/s1600/the-strokes-angles-artwork.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-VKwcuN5SWRw/TZcxg8NfAiI/AAAAAAAABZQ/14ESzpMbNRY/s320/the-strokes-angles-artwork.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5590991904392020514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;CASABLANCAS JUŻ SIĘ NIE WYDZIERA&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaskoczyli mnie The Strokes w związku z najnowszym albumem – „Angles” (nie mylić z Angels). Tylko kilka fragmentów przypomina mi, że są to właśnie oni. Rozczarują się poszukiwacze nonszalanckiego krzyku Juliana Casablancasa, czyli głównie miłośnicy klasycznych Strokesów.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyta przyciąga głównie znakomitym singlem „Under The Cover Of Darkness”, lecz takich słodszych odsłon mamy tutaj jak śniegu w maju. Bo niby wszystko jest po staremu – głośno, gitarowo, ale gdzież zapodział się zdarty wokal Juliana Casablancasa, gdzie te świetne solówki Alberta Hammonda Jr? Casablancas wydziera się co prawda w „Two Kinds Of Happines” czy w „Games”, ale jak na jego standardy, można powiedzieć że to tylko lekko podniesiony głos. W dodatku jego krzyk gubi się gdzieś w gąszczu syntezatorów, gitar i ...chórków. Następny utwór „You’re So Right” to już kompletne odejście od tego, co The Strokes robili do tej pory. Owszem – bawili się z elektroniką na „Firts Impressions Of Earth”, ale tam były to co najwyżej wstawki, natomiast na „Angles” elektronika gra „pierwsze skrzypce”. Dużo zapożyczeń elektronicznych przynoszą także kolejne piosenki. Najciekawsze jest to, że ani trochę nie przypomina to The Strokes, ciągle mam wrażenie obcowania z jakimiś klonami, a nie prawdziwymi Strokesami.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tego poczucia nie rekompensuje mi ani „Gratisfaction”, całkiem całkiem w ich stylu, ani pulsacyjne, żywe „Metabolism” a już na pewno nie „Life Is Simple In The Moonlight”. Nie byłoby w tym naprawdę nic złego, wybaczyłbym im tę zmianę. Gdyby te piosenki MIAŁY SENS, bo wydaje mi się, że 5 lat przerwy okazało się za mało, by sprowadzić w sensowną całość pomysły. Wyszło nijako, jak chleb tostowy, brakuje sensu, stylu i pomysłu i słusznie powiedział Alexis Petridis z The Guardian: „Angles brzmi jak album stworzony przez osoby, które nie chciały tego albumu stworzyć”. Pełna zgoda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 3/10&lt;br /&gt;Wystawił: Marcin Bareła &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="440" height="290" src="http://www.youtube.com/embed/_l09H-3zzgA" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="440" height="290" src="http://www.youtube.com/embed/Yu0bluEpy30" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-1746844795688334001?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/1746844795688334001/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/04/oceniamy-strokes-angles.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1746844795688334001'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1746844795688334001'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/04/oceniamy-strokes-angles.html' title='Oceniamy: The Strokes - Angles'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-VKwcuN5SWRw/TZcxg8NfAiI/AAAAAAAABZQ/14ESzpMbNRY/s72-c/the-strokes-angles-artwork.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-4232616521458147167</id><published>2011-03-27T10:08:00.005+02:00</published><updated>2011-03-27T12:03:32.917+02:00</updated><title type='text'>Oceniamy: R.E.M. - Collapse into Now</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-A6o6YK06ppE/TY8JGWduSmI/AAAAAAAABYw/1QeIuF-pIl0/s1600/REM_COVER.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-A6o6YK06ppE/TY8JGWduSmI/AAAAAAAABYw/1QeIuF-pIl0/s320/REM_COVER.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5588695667304188514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;REM WRACAJĄ W STYLU&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;To jeden z tych zespołów, które nie muszą nic udowadniać, nie muszą nagrywać hitów, żeby świat usłyszał o ich kolejnych płytach, nawet może sobie pozwolić na komfort niepromowania nowego albumu poprzez trasę koncertową. Tak właśnie zrobił R.E.M. w związku z ich najnowszym wydawnictwem – Collapse Into Now.  Status gwiazd, jaki zespół przez lata osiągnął, od debiutanckiej Murmur, po przełomową w komercyjnym sensie Out Of Time, aż po eksperymentalną Up, był na pewno powodem do dumy, ale także brzemieniem pewnej odpowiedzialności. Nieudana płyta Around The Sun i przeciętna Accelerate pozostawiły pewną wyrwę w gładkiej i równej ścieżce, jaką R.E.M podążali przez lata. Stipe i koledzy mieli jedno pragnienie nagrywając Collapse Into Now: stworzyć dobry album. Mogę potwierdzić: udało się!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Collapse Into Now można nazwać czymś w rodzaju the greatest, chociaż może dla zespołu tego formatu, takie określenie jest krzywdzące. Każda ich płyta jest wyjątkowa, każda jest inna i większość zaskakuje. A jednak, na Collapse Into Now słyszymy to, do czego R.E.M. nas przyzwyczaili: wyjątkową, lekko „rozstrojoną” gitarę Petera Bucka (oczywiście jest mandolina), dołujący śpiew Michaela Stipa, akustyczne rozdarcie. Pojawiają się goście, znani z wcześniejszych płyt: Patti Smith (śpiewała kiedys na New Adventures in Hi Fi), ale i nowi: Eddie Vedder (zaśpiewał na It Happened Today, chociaż prawie go nie słychać). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyta powstawała w różnych miejscach USA (Portland, Nowy Orlean), i w Europie (Berlin – to ta zaproszono Veddera na gościnną sesję). Zespół do współpracy zaprosił także Jacknife Lee, który produkował Accelerate. Mike Mills, basista R.E.M. stwierdził w wywiadzie dla DC 101, że „to bardzo pozytywny człowiek, nawet jak ma zły dzień i wie co robi”. Mills chyba ma racje, bo płyta rzeczywiście jest w dużej -choć nie przeważającej części pogodna, radosna, w wielu momentach nawet chyba przebija Reveal, najbardziej „optymistyczny” album jednej z najsmutniejszych grup. Pierwotnym zamierzeniem zespołu było napisanie „krótkiego, szybkiego i głośnego albumu”, jednak słychać podział na mocne, rockowe brzmienia, które są z reguły dziełem Petera Bucka, delikatne, melnacholijne ballady pisze natomiast Mills. Z tym dość dużym rostrzałem stylistycznym poradzić sobie musiał Michael Stipe, ale chyba sobie poradził, bo teksty są jak zwykle dobre, chociaż niedalekie od surrealizmu, który jest znakiem firmowym Stipe’a (pamiętne „Aluminium taste like fear” z New Adventures In Hi Fi). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Co my tutaj mamy: Zaczyna się mocno, rockowo, właśnie w stylu NAIHF. R.E.M. wielkotkrotnie podkreślali, że najbardziej są dumni właśnie z tamtego albumu (1996 rok). Nie ukrywam, że jest to także moja ulubiona ich płyta (może po Up). Tak więc Discoverer i All The Best, czyli dwa pierwsze kawalki z Collapse Into Now to takie nawiązanie właśnie do Nowych Przygód (Wake Up Bomb) – mechanistyczny, wręcz mówiony, agresywny wokal Stipe’a, ściana gitar Bucka i morze perkusyjnych talerzy to nawiązanie do najbardziej rockowej twórczości R.E.M. Szybko jednak przychodzi rozluźnienie, wraz z Uberlin i Oh My Heart i przechodzimy do słodkich czasów Reveal. Ta druga piosenka zaczyna się ciekawym, dość zaskakującym intro na trąbki i tuby, ale potem mamy esencję R.E.M: czyli charatkterystyczną mandolina Bucka, akordeon i barytonowy wokal Stipe’a. Są utwory porażające prostotą: Every Day Is Yours To Win i Walk It Back, które zawsze pojawiały się na nawet najmocniejszych pozycjach tria(kwartetu do 1997 roku). Zaraz po tym, brzmiącym jak najpiękniejszy sen utworze, mamy Mine Smell Like Honey, ale z miodem nie ma on raczej nic wspólnego, bo przypomina It’s The End Of The World As We Know It. Swoją drogą, ten stary utwór utwór nie cieszył się przesadną sympatią grupy, czego członkowie dawali niejeden raz otwarty osąd, ale zespół na przekór wydaje się czerpać z jego brzmienia cały czas. Kolejna petarda (które w proporcji do ballad przeważają proporcją mniej więcej 60 do 40%) to Aligator Aviator Autopilot Animatter, gdzie gościnnie zaśpiewała (świetnie skądinąd) Merill Beth Nisker, znana szerzej jako Peaches (kolejny gość zapożyczony w trakcie pobytu zespołu w Berlinie), gdzie znakomicie wtóruje Michaelowi punkowym okrzykiem „Hey Alligator You’ve Got A Lot To Learn”. Kim jest tajemniczy aligator nie wiem, jednak nasuwa mi się na myśl wraz ze zwrotką „I Don’t Know Which Way To Turn” sam Michael Stipe, i niepowodzenia w zespole w związku z Around the Sun (podobno o mało nie doszło do rozwiązania R.E.M), ale nie pytałem Stipe’a więc głowy nie daję. Tak dobrnęliśmy do znakomitego końca płyty, krótkiej płyty (41 minut); Me, Marlon Brando Marlon Brando And I: echa Out Of Time i Green zaznaczone tutaj bardzo wyraźne. Stipe, który faktycznie jakimś powalającym głosem nie dysponuje, pokazuje tu prawdziwy kunszt wokalny od innej strony: polegający na bardzo osobistym, emocjonalnym podejściu do wokalizy. O tym fantastycznym wokalu Stipe’a warto napisać osobną notatkę, bo jest fenomenem. Tymczasem na sam koniec Collapse Into Now mamy Stipe’a i starą przyjaciółkę, Patti Smith w wyjętym trochę z Country Feedback i E-Bow The Letter „Blue”. Prawdziwe, szczere wyznanie tego, co dla wokalisty R.E.M. jest najważniejsze. I aktualne. Fantastyczna piosenka.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż mogę dodać: byłem sceptyczny po dwóch ostatnich płytach co do nowego dzieła R.E.M., jednak tym razem jest powrót do najwyższej formy. Ktoś powie, że zespół nie ma już nic nowego do powiedzenia, do dodania – słusznie poniekąd, tyle że ich styl jest tak charakterystyczny i tak niepowtarzalny, że chyba nie ma sensu psuć czegoś, co jest dobre. R.E.M nie muszą już kombinować. Stworzyli fantastyczny styl, i jeśli będą się go trzymać, tworząc dobre piosenki – fani (w tym ja) będą zachwyceni.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 8/10&lt;br /&gt;Wystawił: Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="380" height="290" src="http://www.youtube.com/embed/Tpfchv-WU64" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="380" height="290" src="http://www.youtube.com/embed/g0g6K0lYXOk" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="380" height="290" src="http://www.youtube.com/embed/1kBkT3yuENY" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-4232616521458147167?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/4232616521458147167/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/03/oceniamy-rem-collapse-into-now.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/4232616521458147167'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/4232616521458147167'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/03/oceniamy-rem-collapse-into-now.html' title='Oceniamy: R.E.M. - Collapse into Now'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-A6o6YK06ppE/TY8JGWduSmI/AAAAAAAABYw/1QeIuF-pIl0/s72-c/REM_COVER.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5032732989658588638</id><published>2011-03-15T12:19:00.006+01:00</published><updated>2011-03-15T15:00:17.640+01:00</updated><title type='text'>Songs of 2011 vol. 2</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/-35k4ixc51Vo/TX9LYMZFWOI/AAAAAAAABYo/fTCzSzgL5Us/s1600/tv-on-the-radio-456-0311-1299627322.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 214px;" src="http://3.bp.blogspot.com/-35k4ixc51Vo/TX9LYMZFWOI/AAAAAAAABYo/fTCzSzgL5Us/s320/tv-on-the-radio-456-0311-1299627322.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584264941978081506" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Przed wami drugi zestaw najciekawszych piosenek tego roku. Tym razem więcej polskiej muzyki niż ostatnio, ale niekoniecznie w ojczystym języku. Miłego słuchania;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=riV77WoFCBw"&gt;Arctic Monkeys - Brick By Brick &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ZwDdNNT0BnU"&gt;Bright Eyes - One For You, One For Me&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=a6-jejUJpGQ"&gt;Cut Copy - Take Me Over&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;4. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=W7c3wRzUUjs"&gt;Gil Scott-Heron and Jamie XX - NY is Killing Me&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;5. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=usGdERPWoPU"&gt;Gruff Rhys - Shark Ridden Waters&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;6. &lt;a href="http://jagjaguwar.com/blog/2011/02/new-lia-ices-video-for-daphne/"&gt;Lia Ices - Daphne&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;7. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vZYbEL06lEU"&gt;Lykke Li - I Follow Rivers &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;8. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=E1Ym5AzLEgE"&gt;Niwea - Jem Kamienie&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;9. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=3V9kp7SBd-E"&gt;Olivia Livki - Tel Aviv&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;10. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=cfOa1a8hYP8"&gt;Radiohead - Lotus Flower&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;11. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=zDY2tUrSMLc"&gt;R.E.M. - Blue &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;12. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=SGyAnXfd4Yg"&gt;R.U.T.A. - Z Batogami&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;13. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=hniPVDz12bc"&gt;The Kills - Satellite &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;14. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=K_HLJE3Y0eU"&gt;The Lollipops - Girls' Night Out&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;15. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WkXJ-2A6wEA"&gt;The Raveonettes - Forget That You're Young&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;16. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=vcpk7gk4_ZM"&gt;The Streets - Soldiers&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;17. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=_l09H-3zzgA"&gt;The Strokes - Under Cover of Darkness&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;18. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CazqwRna4Jc"&gt;The Twilight Singers - Last Night In Town&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;19. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ghbBjEDC-ZE"&gt;Tryp - Czołg&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;20. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=sPNc2cbTm10&amp;feature=related"&gt;Tune-Yards - Bizness&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;21. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=kau09STY3TA"&gt;Tv On The Radio - Will Do&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;22. &lt;a href="http://www.mazolewski.com/"&gt;Wojtek Mazolewski Quintet - Newcomer (Sunny Take)&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrał: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="470" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/QcmJnNYAkFI" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5032732989658588638?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5032732989658588638/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/03/songs-of-2011-vol-2.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5032732989658588638'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5032732989658588638'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/03/songs-of-2011-vol-2.html' title='Songs of 2011 vol. 2'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/-35k4ixc51Vo/TX9LYMZFWOI/AAAAAAAABYo/fTCzSzgL5Us/s72-c/tv-on-the-radio-456-0311-1299627322.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-7992728871362273031</id><published>2011-03-14T21:31:00.011+01:00</published><updated>2011-03-16T16:34:58.392+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: The Twilight Singers - Dynamite Steps</title><content type='html'>&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/-80ulWYgrpNs/TX6AVC-7QNI/AAAAAAAABYg/LvE6DwbX5yk/s1600/The-Twilight-Singers-Dynamite-Steps.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-80ulWYgrpNs/TX6AVC-7QNI/AAAAAAAABYg/LvE6DwbX5yk/s320/The-Twilight-Singers-Dynamite-Steps.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5584041687052402898" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze powiem, że ciągle się waham. Po kilkunastu przesłuchaniach tej płyty ciągle nie jestem zdecydowany, co do jej końcowej oceny. Na zdrowy rozsądek należałoby tej płycie z miejsca przyznać miano bardzo dobrej. Tylko że tutaj trzeba brać pod uwagę to, do czego przyzwyczaił nas Greg Dulli i koledzy. I już tak bardzo dobrze nie jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bo jest to poprawna płyta, ale nic więcej. Nie spotkamy tutaj nostalgii znanej z Twilight As Played By Twilight Singers, nie ma tego gniewu i napięcia, znanego z Blackberry Belle, nie jest tak dynamicznie jak na Powder Burns. Może po trosze dlatego, że jak sam powiedział Dulli: "To jest płyta, której nie poprzedziło żadne wydarzenie". Faktycznie, Greg Dulli nikogo w międzyczasie nie stracił, nie miał większych problemów z narkotykami, nie przeżywał (chociaż tutaj opinie są sprzeczne) rozterek miłosnych. Może dlatego mamy jednak dosyć poprawną, ale jednak trochę nijaką płytę... Bo jasne jest, że ładunku emocjonalnego nam Dulli nie pożałował, spiewając jak zawsze, jakby błagał o przebaczenie, niemalże łkając. Ten charakterystyczny wokal zawsze był mocną stroną Twilight Singers. Ale mimo to album w pamięć nie zapada.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W całej poprawnosci albumu brakuje mi jednak swoistego punktu odniesienia. Nie ma tu ani ewidentnego hitu, ani wyciskacza łez, ani wzruszającej ballady, ale przede wszystkim brakuje konsekwencji. Są dobre piosenki, ale są takie, o których ciągle nie pamiętam. Jest dobrze, ale nienajgorzej jest.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 6/10&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wystawił: Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="380" height="290" src="http://www.youtube.com/embed/CazqwRna4Jc" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="380" height="290" src="http://www.youtube.com/embed/3NxZcoS6nn4" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-7992728871362273031?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/7992728871362273031/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/03/oceniamy-twilight-singers-dynamite.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7992728871362273031'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7992728871362273031'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/03/oceniamy-twilight-singers-dynamite.html' title='Oceniamy: The Twilight Singers - Dynamite Steps'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-80ulWYgrpNs/TX6AVC-7QNI/AAAAAAAABYg/LvE6DwbX5yk/s72-c/The-Twilight-Singers-Dynamite-Steps.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-9009607206786346613</id><published>2011-03-04T20:55:00.020+01:00</published><updated>2011-03-04T22:27:44.540+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: The Streets - Computers and Blues</title><content type='html'>&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/-MBXh1wND3Lk/TXFSyG4Ny_I/AAAAAAAABYY/6uP0eHZzTgg/s1600/The-Streets-Computers-Blues.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-MBXh1wND3Lk/TXFSyG4Ny_I/AAAAAAAABYY/6uP0eHZzTgg/s320/The-Streets-Computers-Blues.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5580332434082089970" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już prawie 10 lat minęło od debiutu The Streets, Original Pirate Material. W tym czasie Mike Skinner wydał 5 albumów, wliczając najnowszy, i zarazem jak zapowiada muzyk - ostatni. Płyta Computers and Blues zamyka wspaniały okres, w którym The Streets definiowali brytyjski hip hop. Przed nami płyta, która jest małym podsumowaniem tego, co Skinner zrobił, ale zarazem zbiorem najbardziej przebojowych, melodyjnych piosenek The Streets.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Streets przez ostatnie 10 lat wyznaczyli głębokie piętno na hip-hopowej scenie nie tylko Wysp Brytyjskich. Skinner uczył się oczywiscie między innymi od De La Soul, ale jego wczesne dokonania zainspirowały choćby The Roots czy Hot Chip. Innowacyjny, wypełniony elektroniką, funkiem, elementami chillout hip hop Skinnera, a konkretnie dwa pierwsze albumy muzyka były muzyczną rewelacją. Teraz, skoro pożegnanie przyszła pora na małą retrospekcję. Jak już się żegnać - to w najlepszym stylu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;I nawyraźniej w takim duchu Mike Skinner stworzył najbardziej przystępny, wręcz popowy album The Streets, i nie jest to zarzut. Piosenki OMG, Roof Of Your Car, We Can Never Be Friends powinny na dłużej zawitać na swiatowych listach przebojów. Może w muzyce jest także pewien sentyment, że skończyła się pewna epoka. A może, że to naprawdę koniec The Streets. Jedno jest pewne: Mike Skinner stworzył najbardziej gitarowy album w karierze. Jak hymn brzmi Going Through Hell, w którym goscinnie zaspiewał Robert Harvey z The Music, piosenka pasująca do epoki progresywnego rocka lat 70 tych. Harvey udzielił się jeszcze w Soldiers, tutaj podobieństwo do "Natural Blues" Mobiego jest co najmniej zastanawiające. Chociaż z zaproszonych muzyków bardziej podoba mi się Laura Vane z Laura Vane and The Vipertones, która znakomicie uzupełnia Skinnera spiewając w refrenie OMG cudowną partię wokalną wzbogaconą seksownymi chórkami. Cała historia zgrabnie owiana jest wokół facebookowej znajomosci.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Cóż mogę powiedzieć - The Streets żegnają się w wielkim stylu, gdyby wszystkie zespoły czy projekty odchodziły w takim stylu, to może trochę mniejszy byłby żal że odchodzą. Chociaż czy The Streets naprawdę się żegna - to wie tylko Skinner. Tymczasem polecam Computers and Blues, bardzo inteligentny misz masz hip hopowej alternatywy. I do tego naprawdę dużo przebojowych piosenek.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 9/10&lt;br /&gt;Wystawił: Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;strong&gt;Posłuchaj:&lt;/strong&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="540" height="290" src="http://www.youtube.com/embed/JZTpZ2eQc94" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="540" height="290" src="http://www.youtube.com/embed/zoM2JUj9UBk" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-9009607206786346613?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/9009607206786346613/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/03/oceniamy-streets-computer-and-blues.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/9009607206786346613'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/9009607206786346613'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/03/oceniamy-streets-computer-and-blues.html' title='Oceniamy: The Streets - Computers and Blues'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-MBXh1wND3Lk/TXFSyG4Ny_I/AAAAAAAABYY/6uP0eHZzTgg/s72-c/The-Streets-Computers-Blues.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-8020568876516978946</id><published>2011-02-28T22:21:00.010+01:00</published><updated>2011-03-04T19:25:30.628+01:00</updated><title type='text'>The National, Kraków, "Studio", 22.02.2011r.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/-fjQVlhs0pL0/TWwSdlZTyhI/AAAAAAAABYQ/O9Mi-XQ3IgU/s1600/S6002734.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/-fjQVlhs0pL0/TWwSdlZTyhI/AAAAAAAABYQ/O9Mi-XQ3IgU/s320/S6002734.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5578854337868974610" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Amerykańska grupa The National opromieniona sukcesem komercyjnym albumu “High Violet” po raz trzeci odwiedziła nasz kraj. Po wysoce cenionych występach na Off Festivalu oraz na Festiwalu Sztuki Kameralnej „Ars Cameralis” przyszła kolej na dwa koncerty klubowe. Jeden z nich odbył się w krakowskim klubie "Studio" przyciągając komplet publiczności, co nie zaskakuje biorąc pod uwagę, że marka „The National” staje się coraz bardziej rozpoznawalna w świecie.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zanim jednak „smutni panowie w garniturach” rozgrzali krakowską publiczność na scenie pojawiła się nowojorska songwriterka Sharon Van Etten. Jej pięćdziesięciominutowy set złożony głównie z piosenek dotyczących miłosnych komplikacji został bardzo ciepło przyjęty przez publiczność. Na scenie poza pierwszym i ostatnim utworem towarzyszyli jej perkusista Ben Lord oraz basista Doug Keith. Proste piosenki oparte na gitarze elektrycznej na tyle potrafiły wzbudzić zainteresowanie, że z każdym kolejnym numerem entuzjazm wśród publiczności rósł i stopniowo zanikały szmery dochodzące z końca sali. Ciepło przyjęto „Don’t Do it”, choć największa wrzawa nastąpiła, gdy na scenie pojawił się Aaron Dessner z The National. Wzbogacił on muzykę Sharon w dwóch kompozycjach pociągając smyczkiem po strunach swojej gitary niczym Jonsi z Sigur Ros. Sharon czarowała naturalnym wdziękiem oraz urodą przypominającą Karen O z innego nowojorskiego składu – Yeah Yeah Yeahs. Podczas przerw między utworami sporo żartowała i przekomarzała się z publicznością. A jedną z zagranych piosenek zadedykowała swojej mamie, która jest wielką fanką Fleetwood Mac. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="420" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/mGB4wy3FZmA" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wreszcie ok. 21.30 w oślepiającym świetle reflektorów (barwy fioletu) na scenę wyszli muzycy The National i porwali publiczność dosłownie od pierwszych taktów „Runaway”. Następnie zagrali „Anyone’s Ghost”, „Mistaken For Stranger” oraz „Brainy”. I tak już do końca koncertu miały się przeplatać utwory z dwóch ostatnich płyt („Boxer” i „High Violet”) z rzadkimi wycieczkami w przeszłość („Wasp Nest”, „Lit Up”, ”Abel” i „Mr. November”). Oczywiście największym powodzeniem cieszyły się kompozycje z ostatniego albumu, których było aż dziesięć (zabrakło tylko „Little Faith”) wywołując entuzjastyczną reakcje wśród publiczności. Brzmienie zespołu zdecydowanie nabrało mocy i koncertowego „pazura”. Wzmocniono je dodatkowo sekcją dętą, za sprawą trębacza i puzonisty. Uwagę zwracały zmienione aranżacje niektórych kompozycji. Słyszalne choćby w „Conversation 16”, gdzie partie klawiszy wysunięto na pierwszy plan. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Lider zespołu Matt Berninger, który jest właścicielem niezwykle przejmującego barytonu przez większą część koncertu popijał wino przygotowując się do swojego firmowego zagrania, czyli marszu z mikrofonem przez publikę. Pierwszą próbkę swoich możliwości pokazał w trakcie „Squalor Victoria”, gdy zszedł ze sceny i biegał między barierkami tłumacząc potem, że szukał baru. Jakiś czas później „Abel” odśpiewał stojąc już na barierkach. Jednakże to wszystko stanowiło tylko preludium do tego co miało nastąpić podczas bisu. W trakcie „Mr. November” Matt nie tylko przeskoczył barierki i przespacerował z mikrofonem wśród publiczności, ale także wdrapał się na balkon, gdzie znajdowała się część publiczności nie przerywając przy tym śpiewu i intensywnie przeżywając kolejne frazy tekstu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="420" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/klKMghZiqbs" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie był to jednak jedyny magiczny moment tego koncertu. Było ich co najmniej parę. Z pewnością na długo zapamiętam zaśpiewany wspólnie z Sharon Van Etten „Terrible Love” oraz odśpiewany a capella wraz z publicznością „Vanderlye Crybaby Geeks”. Miłym gestem  była również dedykacja „You Were a Kindness” wymienionemu z imienia i nazwiska mieszkańcowi Krakowa, który niegdyś pomógł zespołowi w potrzebie. W pamięci utkwił mi również moment, gdy Matt rzucił kubeczek z winem o podest sceny rozpryskując jego zawartość w różne strony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Krakowski koncert The National utwierdził mnie zarazem w przekonaniu, że sukces płyty „High Violet” nie był przypadkowy. Te piosenki na żywo brzmią rewelacyjnie i wydaje się, że zespół jest w przełomowym momencie swojej kariery, która prowadzi wprost na stadiony. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst i zdjęcie: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. Zdjęcie wykonałem podczas koncertu The National w Mysłowicach w ramach Off Festivalu w 2009r. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="420" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/o2lnSKA4wjY" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-8020568876516978946?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/8020568876516978946/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/national-krakow-studio-22022011r.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8020568876516978946'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8020568876516978946'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/national-krakow-studio-22022011r.html' title='The National, Kraków, &quot;Studio&quot;, 22.02.2011r.'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/-fjQVlhs0pL0/TWwSdlZTyhI/AAAAAAAABYQ/O9Mi-XQ3IgU/s72-c/S6002734.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-720719148620858421</id><published>2011-02-13T11:23:00.009+01:00</published><updated>2011-02-13T13:47:42.530+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Iron and Wine - Kiss Each Other Clean</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/-QJ6ihqM4rOg/TVfBKe36R5I/AAAAAAAABYI/yNc17SsSZN4/s1600/iron-and-wine-kiss-each-other-clean-cover-art.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/-QJ6ihqM4rOg/TVfBKe36R5I/AAAAAAAABYI/yNc17SsSZN4/s320/iron-and-wine-kiss-each-other-clean-cover-art.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5573135449724700562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rzadko się zdarza, że na jednej płycie artyści tworzą mały przegląd gatunku, także w kontekście rysu historycznego. Współczesne płyty albo odwołują się do jednej epoki, nierzadko jednego artysty, lub trendu obecnie panującego. Albo, choć zdarza się to coraz rzadziej - wyznaczają nowe ścieżki muzyczne. Nowa płyta Iron and Wine - Kiss Each Other Clean ścieżek nowych nie wyznacza, ale jest na niej zapis tego, co w folku najlepsze.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Gdyby płyta "Kiss Each Other Clean" miała formę książki - byłaby w niej spora dawka informacji o historii muzyki folk. Korzeniami Sam Beam sięga już we wczesne lata 60 - te amerykańskiego country-folk, gdzieś zawadzając o The Shadows, podążając ścieżkami Simona i Garfunkela, The Beatles, głównie Harrisona, kierując się dalej przez Neila Younga, po bardziej współczesnych, jak Damien Rice, Joanna Newsom, skończywszy na Fleet Foxes. Trudno tutaj posądzać Beama o nagminne korzystanie z któregokolwiek z nich, dlatego nazwałem płytę przeglądem muzyki country-folk. "Kiss Each Other Clean" to przede wszystkim piękne piosenki. Pełne spokoju, harmonii; mądre i oszczędne. Nie będzie niespodzianką fakt, że dominuje gitara akustyczna, leniwa, płynąca łagodnie jak harfa w "Godless Brother In Love" (przykład sięgania po Joannę Newsom), czasem bardziej żywa, w "Glad Man Singing" (gdzieś w środku słyszalne echa "The Bends" Radiohead). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świetne uzupełnienie folkowej otoczki stanowią trąbki, saksofony oraz uzupełnienie w postaci nielicznych smyczków. Dają one płycie drugie oblicze - jazzowe, nawet momentami funkowe - "Big Burned Hand". Esencją funkowo-jazzowego odskoku płyty jest ostatni, 7 minutowy "Your Fake Name Is Good Enough For Me", przez niektórych obwołany piosenką roku jak dotychczas. Skrajne odejście od tego, co zwyczajnie Beam robi. Pierwsza połowa to wręcz jazzowe jungle, mieszanina saksofonów, trąbek i funkowych dodatków. Do tego soczysty bas, rewelacyjna perkusja, a po półtorej minuty dochodzi mocna gitara elektryczna. Kiedy całość rozkręca się z maksymalnym natężeniem składników wyżej podanych, po dwóch i pół minuty następuje moment rozluźnienia i pozostaje Beam, który powtarza Become, Become, zostaje gitara i perkusja. Przez prawie pięć minut Beam powtarza Become, a gitary i perkusja otacza nas z konsekwencją roju komarów. Efekt jest taki, że po 6 minutach nie mogę już  tego słuchać. A szkoda, bo fantastyczną, pierwszą część można było przedłużyć chociaż do 4 minut... Innym odstępstwem od korzeni jest popowy "Walking Far From Home", nawiązanie do Wilco. Tak nietypowo zaczyna się płyta i tak nietypowo kończy. Może nieprzypadkowo.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Iron And Wine na pewno nie jest już tym stricte folkowym zespołem, jak to było kiedyś. Nie można nazwać "Kiss Each Other Clean" przełomem, bo jak powiedziałem, jest bardziej rysem historycznym. Co najbardziej pocieszające - na albumie są po prostu świetne, nienarzucające się piosenki, większość to kawałki prostsze, z kilkoma bardziej złożonymi. Wszystkie piosenki łączy życiowa mądrość zawarta w tekstach, pewna nostalgia oraz tęsknota. Świetnie wypadają chórki ("Tree By The River"). Bardzo ciekawie brzmią jamajskie i afrykańskie naleciałości, elementy dubu i reggae. Jeżeli do wszystkiego dodamy przystępną pod względem długości płytę - nie pozostaje mi nic innego, jak wystawić zasłużoną piątkę, cóż właśnie czynię.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 5&lt;br /&gt;Wystawił: Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POSŁUCHAJ:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="440" height="190" src="http://www.youtube.com/embed/trjHGHZLQ_A" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="440" height="190" src="http://www.youtube.com/embed/g0AWCRs_p6g" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="440" height="190" src="http://www.youtube.com/embed/A3bXiQH8iMs" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-720719148620858421?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/720719148620858421/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/oceniamy-iron-and-wine-kiss-each-other.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/720719148620858421'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/720719148620858421'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/oceniamy-iron-and-wine-kiss-each-other.html' title='Oceniamy: Iron and Wine - Kiss Each Other Clean'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/-QJ6ihqM4rOg/TVfBKe36R5I/AAAAAAAABYI/yNc17SsSZN4/s72-c/iron-and-wine-kiss-each-other-clean-cover-art.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-6805124672209885387</id><published>2011-02-09T11:54:00.008+01:00</published><updated>2011-02-09T18:24:55.104+01:00</updated><title type='text'>Songs of 2011 vol. 1</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TVJym7E_kZI/AAAAAAAABYA/jzs-IqmjDUc/s1600/pj%2Bharvey.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 212px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TVJym7E_kZI/AAAAAAAABYA/jzs-IqmjDUc/s320/pj%2Bharvey.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571641702029955474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Nową tradycją na blogu będzie publikowanie przeważnie raz w miesiącu listy najciekawszych naszym zdaniem piosenek ostatnich tygodni. Większość z nich pewnie zostałaby zagrana w audycji "Niebieska Godzina", gdyby ta jeszcze istniała.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tworzona lista ma na celu ułatwienie wyboru poszczególnych utworów do podsumowania roku. Kolejność ułożona jest w porządku alfabetycznym i większość z nich została podlinkowana do miejsc w sieci, gdzie można ich posłuchać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rYEDA3JcQqw"&gt;Adele - Rolling In to Deep&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;2. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=aR-R1oVds4w"&gt;Anna Calvi - First We Kiss&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;3. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WTIAvopghRg"&gt;Apparat Organ Quartet - Konami&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;4. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CNOrK_T4UOI"&gt;British Sea Power - Living Is So Easy&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;5. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=SbdbnPeFLt0"&gt;Deerhoof - Super Duper Rescue Heads!&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;6. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WKwfqzTLe7o"&gt;Destroyer - Blue Eyes&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;7. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=-pYjCYNh-Kw"&gt;Elbow - Neat Little Rows&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;8. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=6mR8Z-gmK1g"&gt;Fleet Foxes - Helplesness Blues&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;9. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=9bvwfeQZv_U&amp;feature=fvst"&gt;Gorillaz - Hillbilly Man&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;10. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=48rCtIm-3o4"&gt;Hannah Peel - Song For The Sea&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;11. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=DAjiS578Cuc"&gt;Iron &amp; Wine - Walking Far From Home&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;12. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=MVgEaDemxjc"&gt;James Blake - Wilhelms Scream&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;13. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=ZPqVig-ggMw"&gt;Joan As Police Woman - Magic&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;14. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=0yhaEch_Iuc&amp;feature=related"&gt;Jonny - Candyfloss&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;15. &lt;a href="http://chairkickers.com/"&gt;Low - Try to Sleep&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;16. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=WN3iuBYzBiY"&gt;Mogwai - Rano Pano&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;17. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=NHc5dgem3-o&amp;playnext=1&amp;list=PL27AA77DD6AB32E9F"&gt;Neony - Gorący Styczeń &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;18. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=Wpw-X93pglg"&gt;Noah &amp; The Whale - Wild Thing&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;19. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=CWBrWhrKchQ"&gt;PJ Harvey - The Last Living Rose&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;20. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=PN1YpMtPIpE"&gt;R.E.M. - Uberlin&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;21. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=qR9DjdMrpHg"&gt;The Decemberists - Down By The Water&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;22. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=b_ulRwXIzbo"&gt;The Streets - Going Through Hell&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;23. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=i6D0oafCDeg"&gt;The Twilight Singers - On the Corner&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;24. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=1lXzGJMOsOk"&gt;Toro Y Moi - Still Sound&lt;/a&gt; &lt;br /&gt;25. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=w3xx81x17pM"&gt;Wire - A Flat Tent&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;26. &lt;a href="http://www.youtube.com/watch?v=rAnhG4FFxi4"&gt;Yuck - Suicide Policeman &lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrał: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="450" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/SbdbnPeFLt0" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-6805124672209885387?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/6805124672209885387/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/songs-of-2011-vol-1.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6805124672209885387'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6805124672209885387'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/songs-of-2011-vol-1.html' title='Songs of 2011 vol. 1'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TVJym7E_kZI/AAAAAAAABYA/jzs-IqmjDUc/s72-c/pj%2Bharvey.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-4327786893337026305</id><published>2011-02-08T20:18:00.006+01:00</published><updated>2011-02-13T13:52:57.134+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Cut Copy - Zonoscope</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TVGdykbnZOI/AAAAAAAABX4/fTS3D5SHDLk/s1600/Zonoscope.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TVGdykbnZOI/AAAAAAAABX4/fTS3D5SHDLk/s320/Zonoscope.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5571407706132538594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przedstawiam z przyjemnością, kto wie - być może nawet jedną z kandydatek do płyty roku. Dzieło kwartetu z Australii w składzie Dan Whitford, Tim Hoey, Mitchell Dean Scott, Ben Browning. To ich trzeci album, Zonoscope, który potwierdza status jednej z najbardziej konsekwentnych współczesnych grup. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zonoscope ma ponad 60 minut i 11 piosenek, ale bez paniki - nie jest to progresywne, pulsujące techno, tylko bardzo inteligentny, ocierający się czasem o pop elektrodance. Na te 60 plus minut składa się ponad 15 minutowa suita Sun God, w której znajdziemy esencję całego albumu, czyli: dużo pozytywnego dance, trochę punku alternatywnego, szczyptę trance a wszystko łączy to, co najlepsze w synthpopie: syntezatory, bity, sample. Dużo tu takich wręcz metalicznych, około neworderowskich, lub depechemodowskich wstawek, które uzupełniają żywe instrumenty w proporcjach mniej więcej 50%, aczkolwiek czasem mamy do czynienia z "czystym" graniem - np. w Alisie, numerze ocierającym się o punkrock, z przewagą rocka. Dan oraz Tim, grający na gitarach używają ich - trzeba przyznać - całkiem zręcznie i jak trzeba potrafią przybrudzić, czystym instrumentarium. Tutaj przychodzi mi na myśl Yo La Tengo i ich gitarowe szaleństwa, chociaż Cut Copy daleko w tyle z łamaniem gryfu. Cut Copy potrafią także być "romantyczni i ciepli" w plastykowej dźwiękowo otoczce, czego dowodzi Hanging Onto Every Heartbeat. Z kolei Take Me Over niedaleko swoim brzmieniem do Kylie Minogue i jej sztandarowych przebojów z lat 80-tych. Zresztą Zonoscope to kolejny przykład sięgania po falę new-wave i synthpop, czyli głównie lata 80-te. Pharaos and Pyramids to znów przykład sięgania po współczesnych wykonawców electro, głównie Hot Chip. Cut Copy próbuje wręcz upodobnić się w utworze Blink, And You'LL Miss A Revolution, do stylu wokalizy Alexisa Taylora, a całość jest trochę ściągnięta z Ready For The Floor, ale kawałek i tak się broni. Momentami płycie blisko do techno, jednak nigdy nie ociera się o narkotyczne odurzenie, pozwalając słuchaczowi raczej rozluźnić się, aniżeli odurzyć. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nie mam większych zastrzeżeń co do całości, żywe instrumenty słychać dobrze, dając do zrozumienia, że Cut Copy dałoby sobie radę bez syntezatorów nawet przed bardziej wymagającą publicznością. Australijczycy mają łatwość tworzenia dobrych, może nie przełomowych - ale na pewno wpadających w ucho melodii. Ich piosenek można słuchać, ale można się też przy nich bawić. Jest to pewien kompromis między brzmieniem stricte dance, synthpop, a elektroniczną alternatywą. Hot Chip mają naprawdę godnych konkurentów. Off Festival? Pasuje jak znalazł. Artur...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 4,5&lt;br /&gt;Wystawił: Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;POSŁUCHAJ:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="340" height="190" src="http://www.youtube.com/embed/a6-jejUJpGQ" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="340" height="190" src="http://www.youtube.com/embed/iHcneQZZhhk" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="340" height="190" src="http://www.youtube.com/embed/mDOXhYNBU2I" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-4327786893337026305?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/4327786893337026305/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/oceniamy-cut-copy-zonoscope.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/4327786893337026305'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/4327786893337026305'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/oceniamy-cut-copy-zonoscope.html' title='Oceniamy: Cut Copy - Zonoscope'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TVGdykbnZOI/AAAAAAAABX4/fTS3D5SHDLk/s72-c/Zonoscope.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-6314811059570607058</id><published>2011-02-06T19:27:00.014+01:00</published><updated>2011-02-09T00:05:06.081+01:00</updated><title type='text'>Bloodgroup, Kraków Klub „Re”, 2.02.2011r.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TU7o8jxqNnI/AAAAAAAABXc/3Jxp4nyDhKw/s1600/SDC15706.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TU7o8jxqNnI/AAAAAAAABXc/3Jxp4nyDhKw/s320/SDC15706.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5570645916197205618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Podczas ubiegłorocznego Off Festivalu zachwycił mnie występ czwórki Islandczyków z FM Belfast grających taneczną elektronikę, o której można by rzec, że postawiłaby na nogi nawet umarłego. I nieprzypadkowo wspominam o FM Belfast w kontekście Bloodgroup, gdyż obie kapele wywodzą się z tej samej sceny muzycznej i pomimo pewnych różnic bezsprzecznie łączy je spora dawka energii jaką potrafią wykrzesać z siebie i z przybyłych na koncert ludzi. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Występ Bloodgroup w niewielkiej po piwnicznej sali klubu Re szczelnie nabitej ludźmi zapamiętam głównie jako energetyczne show z nietypowym instrumentarium (keytary, syntezatory, pady, flet klawiszowy, automat perkusyjny) oraz sporą dawką muzyki przy której nogi same rwały się do tańca. Zaczęli jednak bardzo spokojnie od delikatnych dźwięków „Wars”, bo choć grają taneczną muzykę, to w ich twórczości znaleźć można jednak sporo nostalgii, co jest charakterystyczne dla większości artystów pochodzących z Islandii. Nie dziwi więc, że półtoragodzinny set krakowskiego koncertu to była seria szybkich, energetycznych numerów po których następowały chwile refleksji przy przepięknych przytulańcach, jak np. w rozpisanym na dwa głosy „My Arms”. Wykonanie tego numeru poprzedziła pierwsza dłuższa wypowiedź Janusa Rasmussena, który podziękował za gorące przyjęcie podczas pierwszej wizyty w naszym kraju oraz wyraził swój zachwyt nad urodą polskich kobiet, smacznej wódki oraz batoników prince polo. Po czym jeden z braci Jonsson – instrumentalistów zespołu wykonał swoją improwizacje poświęconą naszym batonikom. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sunna Porisdottir – wokalistka Bloodgroup zachwycała urodą oraz punkową formą ekspresji. Poza śpiewem chwytała również po drugi keytar, a wolniejszych momentach uzupełniała nastrojowe brzmienie zespołu fletem klawiszowym. Jednakże pierwsze skrzypce na scenie wiódł Janus Rasmussen, który nie tylko śpiewał i konwersował z publicznością, ale obsługiwał też różne pokrętła i uderzał święcącymi na niebiesko pałeczkami w automat perkusyjny, a podczas kapitalnego bisu zachęcił również publiczność do podzielenia się swoimi imionami we wspólnym krzyku („Bob to chyba nie polskie imię” – skwitował usłyszaną z tłumu kogoś godność). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bis podobnie jak początek występu rozpoczął się bardzo spokojnie od wyśpiewanego przez Sunnę tytułowego utworu „Dry Land” z ich ostatniej płyty. Po czym płynnie przeszli do własnej interpretacji przeboju z lat 80-tych kanadyjskiej grupy Man Without Hats „The Safety Dance”. W ich wersji piosenka ta zyskała jeszcze większej mocy (tekst idzie tak: „I say, we can dance, we can dance everything out of control”) i była pięknym zwieńczeniem i tak już mocno energetycznego koncertu. Publiczność zareagowała odpowiednią wrzawą i tak pozostało, aż do samego końca bisu. Następnie czwórka muzyków zeszła wprost w publikę (z powodu braku innego wyjścia) zachęcając jednocześnie do kupowania płyt oraz dzielenia się swoimi wrażeniami przy specjalnie przygotowanym stoliku obok wejścia do sali. W kuluarach można było usłyszeć, że być może podczas wakacji zobaczymy ich ponownie, bo dostali zaproszenie od jednego z polskich festiwali. Byłoby wspaniale, gdyby to się potwierdziło, bo większa grupa osób mogłaby się przekonać jak potrafią zawładnąć tłumem sympatyczni Islandczycy.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst i zdjęcia: Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="400" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/4rdMKu49Jhc" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-6314811059570607058?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/6314811059570607058/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/bloodgroup-krakow-klub-re-2022011r.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6314811059570607058'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6314811059570607058'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/bloodgroup-krakow-klub-re-2022011r.html' title='Bloodgroup, Kraków Klub „Re”, 2.02.2011r.'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TU7o8jxqNnI/AAAAAAAABXc/3Jxp4nyDhKw/s72-c/SDC15706.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5223351659867099543</id><published>2011-02-03T22:55:00.016+01:00</published><updated>2011-12-23T16:59:48.122+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: The Decemberists - The King is Dead</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TUskiNmQvQI/AAAAAAAABXM/MBelYuDeKi4/s1600/the%2Bdecemberists%2Bcover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TUskiNmQvQI/AAAAAAAABXM/MBelYuDeKi4/s320/the%2Bdecemberists%2Bcover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5569585534358043906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wygląda na to, że muzycy The Decemberists zaczynają zdobywać uznanie, na jakie od lat zasługują. „The King is Dead” – ich szósta w dyskografii płyta zadebiutowała właśnie na szczycie zestawienia „Top 200” amerykańskiego „Billboardu”. I pewnie na tym sukcesy się nie skończą bo pomimo, że tym razem Dekabryści zrezygnowali z konceptu na rzecz niezwykłej urody prostych, radosnych folkowych piosenek to wyszło im to tylko na dobre. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przeciwieństwie bowiem do najambitniejszego projektu sprzed dwóch lat – świetnego skądinąd albumu „The Hazards of Love” (zamykającego w ramy konceptu romantyczną opowieść o przygodach pięknej Małgorzaty w tajemniczym lesie pełnym dziwacznych postaci) nie uświadczymy na najnowszym wydawnictwie Dekabrystów nawiązań do rocka progresywnego lat 70-tych. Tym razem obrali zupełnie inny kierunek. Za inspiracje posłużyła tradycja amerykańskiego folk–rocka (Neil Young, Paul Simon, Bob Dylan) oraz wczesne płyty R.E.M od debiutanckiej „Murmur” począwszy. W efekcie tych poszukiwań nagrali płytę o której można powiedzieć, że jest wielkim hołdem, jaki składają amerykańskiej kulturze z którą nie zawsze było im po drodze bo pomimo, że pochodzą z Oregonu to grali dotąd surowego folka przesiąkniętego głównie celtyckimi wpływami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tym czasem materiał zgromadzony na „The King is Dead” cechuje rzadko spotykana lekkość kompozycji. Dominują akustyki, skrzypki, akordeon, mandolina oraz niezwykłej urody harmonijka ustna, której pełno w utworach Colina Meloya – lidera The Decemberists. Urzekają melodie, które dość szybko zaskarbiają naszą uwagę. Pojawiają się goście. Alt-countrowa pieśniarka Gillian Welch wspomaga wokalnie Meloya tworząc z nim harmonie wokalne w większości piosenek. Natomiast Peter Buck - gitarzysta R.E.M. zagrał w „Down by the Water” (kandydat na folkowy przebój roku) oraz w „Calamity Song”. Jego sprawką są również dźwięki wydobyte z mandoliny w otwierającym całość „Don’t Carry it All”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rozbudowane instrumentarium współgra z warstwą tekstową. Subtelnym dźwiękom ludowych instrumentów towarzyszą niebanalne teksty, w których Colin Meloy bawi się słowem. „Rox in the Box” oparł na regułach dziecięcej wyliczanki, a rozleniwiony „June Hymn” przypomina bardziej poezje niż folkową piosenkę. Afirmując szczęśliwe życie nie zapomniał jednak o upływającym czasie („How I lived a childhood in snow and all my teens in tow stuffed in strata of glow”, „When we die, we will die with our arms unbound”).&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Słuchanie dziesięciu piosenek umieszczonych na „The King is Dead” jest ogromną przyjemnością i daje zastrzyk pozytywnej energii w środku zimy. Pokochała je już Ameryka co widać na podstawie wyników sprzedaży i kompletnie mnie to nie dziwi, bo trudno im się oprzeć. Szczególnie polecam na mroźne zimowe wieczory. Rozgrzanie ciała i ducha gwarantowane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 4&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object height="81" width="100%"&gt; &lt;param name="movie" value="http://player.soundcloud.com/player.swf?url=http%3A%2F%2Fapi.soundcloud.com%2Ftracks%2F8158641"&gt;&lt;/param&gt; &lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt; &lt;embed allowscriptaccess="always" height="81" src="http://player.soundcloud.com/player.swf?url=http%3A%2F%2Fapi.soundcloud.com%2Ftracks%2F8158641" type="application/x-shockwave-flash" width="100%"&gt;&lt;/embed&gt; &lt;/object&gt;  &lt;span&gt;&lt;a href="http://soundcloud.com/vicente-p-s/the-decemberists-rox-in-the-box"&gt;The Decemberists - Rox In The Box&lt;/a&gt; by &lt;a href="http://soundcloud.com/vicente-p-s"&gt;Vicente P.S.&lt;/a&gt;&lt;/span&gt; &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" width="400" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/qR9DjdMrpHg" frameborder="0" allowfullscreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5223351659867099543?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5223351659867099543/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/oceniamy-decemberists-king-is-dead.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5223351659867099543'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5223351659867099543'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/oceniamy-decemberists-king-is-dead.html' title='Oceniamy: The Decemberists - The King is Dead'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TUskiNmQvQI/AAAAAAAABXM/MBelYuDeKi4/s72-c/the%2Bdecemberists%2Bcover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-382950817433818186</id><published>2011-02-02T20:37:00.004+01:00</published><updated>2011-02-03T13:22:29.926+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Destroyer - Kaputt</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TUm7ihgJZcI/AAAAAAAABXA/LQTGLEvwspI/s1600/Destroyer-Kaputt.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TUm7ihgJZcI/AAAAAAAABXA/LQTGLEvwspI/s320/Destroyer-Kaputt.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5569188616003478978" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kaputt - dziewiąty już album studyjny projektu założonego i od początku dowodzonego przez Daniela Bejara. Napisałem projektu, ponieważ jest to inicjatywa jednoosobowa - Bejar sam pisze teksty i komponuje muzykę, także produkuje swoje płyty. Pod szyldem Destroyer kryje się zatem projekt jednoosobowy, naturalnie z towarzyszeniem gości.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przypadku Kaputt wokalnie udziela się Sibel Trasher, którą słyszymy na Blue Eyes, gdzie fantastycznie uzupełnia Bejara swoim przejrzystym, mocnym wokalem. Tutaj jawnie słychać jedną z głównych inspiracji całej płyty - Roxy Music, zwłaszcza płyty Avalon. Zresztą sam Bejar przyznawał się bez ogródek, że uwielbia Roxy Music, jak i samego Briana Ferrego. Słychać to na albumie Kaputt doskonale. Próżno tutaj szukać zadziorności, tudzież synthpopowej otoczki, z której Destroyer był dotąd silnie kojarzony. Płyta przypomina bardziej senną opowieść z pogranicza filmu o nieszczęśliwej miłości, czasem jakkolwiek ociera się o wpływy typowe dla lat 80 - tych, choćby w Savage Night At The Opera, bardzo w stylu The Cure. Dominuje jednak jazzpop, z bardzo wysublimowaną, ale wszechobecną trąbką. Snuje się ona od początku i wtrąca swoje "trzy grosze" niemal w każdym utworze. Całość można wręcz nazwać smoothjazzowym popem.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może nie jest to powalająca na kolana płyta, z wielkimi przebojami. Coś jednak do tego albumu przyciąga: czy to nonszalancki, ciekawy głos Bejera, czy ta trąbka, czy wreszcie nie inwazyjność całości - może wszystko naraz. Polecam.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 4&lt;br /&gt;Wystawił: Marcin Bareła&lt;br /&gt;POSŁUCHAJ:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" class="youtube-player" type="text/html" width="380" height="290" src="http://www.youtube.com/embed/WKwfqzTLe7o" frameborder="0" allowFullScreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" class="youtube-player" type="text/html" width="380" height="290" src="http://www.youtube.com/embed/pTG8w-5IXdI" frameborder="0" allowFullScreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-382950817433818186?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/382950817433818186/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/oceniamy-destroyer-kaputt.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/382950817433818186'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/382950817433818186'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/02/oceniamy-destroyer-kaputt.html' title='Oceniamy: Destroyer - Kaputt'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TUm7ihgJZcI/AAAAAAAABXA/LQTGLEvwspI/s72-c/Destroyer-Kaputt.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-8237134965631162219</id><published>2011-01-30T00:01:00.011+01:00</published><updated>2011-01-30T14:05:40.659+01:00</updated><title type='text'>W roku 2011 czekam na płytę? - wyniki ankiety</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TUScYqyc7MI/AAAAAAAABWk/uUdjuLK0ygU/s1600/radiohead.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 324px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TUScYqyc7MI/AAAAAAAABWk/uUdjuLK0ygU/s400/radiohead.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5567746986953469122" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Głosowanie w ankiecie "W tym roku czekam na płytę?" dobiegło końca. Zgodnie z naszymi przypuszczeniami wygrała zdecydowanie brytyjska grupa Radiohead zdobywając, aż 48% waszych głosów. Kolejne miejsca na podium zajęli Portishead oraz PJ Harvey. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczegółowe wyniki wyglądają następująco: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radiohead - 29 głosów &lt;br /&gt;Portishead - 21 głosów &lt;br /&gt;PJ Harvey - 12 głosów &lt;br /&gt;Red Hot Chili Peppers, Coldplay - po 10 głosów &lt;br /&gt;Fleet Foxes - 9 głosów &lt;br /&gt;Aphex Twin - 8 głosów &lt;br /&gt;Mogwai - 7 głosów &lt;br /&gt;Beastie Boys, The Twilight Singers, R.E.M. - po 6 głosów &lt;br /&gt;Foo Fighters, U2, James Blake - po 5 głosów &lt;br /&gt;Iron &amp; Wine, Lykke Li, Avril Lavigne - po 4 głosy &lt;br /&gt;Elbow, The Strokes, The Streets - po 3 głosy &lt;br /&gt;The Decemberists - 2 głosy &lt;br /&gt;Paul Simon, Kanye West, Snoop Dog, Limp Bizkit - 1 głos&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przy czym, aż dwudziestu jeden z was czeka na inne wydawnictwa płytowe, nie ujęte przez nas w ankiecie.. We wspólnej zabawie zdecydowało się wziąć udział 60 osób, dziękujemy wam serdecznie. Większość ze wskazanych płyt z pewnością zostanie przez nas zrecenzowana.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomnę jeszcze, że w poprzedniej ankiecie wybieraliście album 2010r. i został nim "The Suburbs" kanadyjskiej grupy Arcade Fire. Pokonali oni różnicą zaledwie jednego głosu "High Violet" The National, a na trzeciej pozycji uplasował się Bonobo z płytą "Black Sands". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sławomir Kruk&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-8237134965631162219?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/8237134965631162219/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/w-roku-2011-czekam-na-pyte-wyniki.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8237134965631162219'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8237134965631162219'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/w-roku-2011-czekam-na-pyte-wyniki.html' title='W roku 2011 czekam na płytę? - wyniki ankiety'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TUScYqyc7MI/AAAAAAAABWk/uUdjuLK0ygU/s72-c/radiohead.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5156777451847309938</id><published>2011-01-24T22:35:00.008+01:00</published><updated>2011-01-24T23:30:54.134+01:00</updated><title type='text'>New Idea Society w Tarnogórskim Centrum Kultury</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TT31Pj08ysI/AAAAAAAABWc/PLV2vOZgmYs/s1600/new%2Bidea%2Bsociety%2B2.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 213px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TT31Pj08ysI/AAAAAAAABWc/PLV2vOZgmYs/s320/new%2Bidea%2Bsociety%2B2.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565874362163972802" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;29 stycznia w Tarnogórskim Centrum Kultury w ramach drugiej odsłony cyklu "posTroCK" odbędzie się jedyny w Polsce koncert nowojorskiego zespołu New Idea Society. Ich twórczość łączy stylistykę post-rocka z klasyczną formułą indie. Mają w swoim dorobku, jak dotąd trzy albumy długogrające i w ramach trasy promującej wydaną w sierpniu 2010r. płytę "Somehow Disappearing" pojawią się również w Polsce. W roli supportu zagra bytomskie trio "Heartsgarage". Więcej informacji na stronach &lt;a href="http://www.tck.net.pl/aktualnosci,442"&gt;Tarnogórskiego Centrum Kultury&lt;/a&gt;. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tarnogórskie Centrum Kultury&lt;br /&gt;29 stycznia 2011r.&lt;br /&gt;Start o 19.00&lt;br /&gt;bilety: 15 zł (przedsprzedaż), 20 zł (w dniu koncertu)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" class="youtube-player" type="text/html" width="480" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/dgqkuCEq3dw" frameborder="0" allowFullScreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5156777451847309938?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5156777451847309938/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/new-idea-society-w-tarnogorskim-centrum.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5156777451847309938'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5156777451847309938'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/new-idea-society-w-tarnogorskim-centrum.html' title='New Idea Society w Tarnogórskim Centrum Kultury'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TT31Pj08ysI/AAAAAAAABWc/PLV2vOZgmYs/s72-c/new%2Bidea%2Bsociety%2B2.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5385197549998949097</id><published>2011-01-22T12:47:00.013+01:00</published><updated>2011-01-22T16:10:26.254+01:00</updated><title type='text'>Przypominamy: Bloodgroup</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTrr9x9HliI/AAAAAAAABWU/zK-uogKfM6M/s1600/bloodgroup.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 267px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTrr9x9HliI/AAAAAAAABWU/zK-uogKfM6M/s400/bloodgroup.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5565019736183903778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bloodgroup to jeden z czołowych przedstawicieli islandzkiej sceny elektronicznej, która w ostatnim czasie rozwija się w sposób niezwykle intensywny. Elektronika z Islandii to bowiem nie tylko taneczny FM Belfast, nostalgiczny Worm is Green, kraftwerkowy Apparat Organ Quartet, czy niestrojący od eksperymentów Johann Johannsson, ale także i mało znany w Polsce Bloodgroup. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ta islandzka grupa powstała w 2006r. i jak do tej pory wydała dwa albumy: "Sticky Situation" (listopad 2007r.) oraz "Dry Land" (grudzień 2009r.). Oba zostały niezwykle ciepło przyjęte przez rodzimą krytykę. "Dry Land" otrzymał nawet prestiżową nagrodę "Kraumur" w kategorii niezależny album 2009r.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11 utworów zarejestrowanych na "Dry Land" przynosi ciekawie przemieszaną porcje tanecznego electro - popu spod znaku cenionej w naszym kraju grupy The Knife oraz typowo islandzkich stonowanych brzmień. Całość rozpoczyna się przepięknym damsko - męskim duetem "My Arms". Ten nastrojowy numer od razu zwrócił moją uwagę ze względu na swój klimat oraz wzruszający tekst rozpoczynający się od słów: "they say that I need the poison just to loosen up my arms, but my lovers all agree it's just a matter of the heart, won't you stay a while with me just to loosen up my arms, baby it's the only way to make a flame come from the sparks". Potem za sprawą "Overload", "Pro Choice", "Battered" i "This Heart" (tu są najbliżej The Knife) jest już znacznie bardziej tanecznie, choć nostalgia zupełnie nie zanika i jej subtelną erupcję możemy usłyszeć np. w "Moonstone" oraz w tytułowym "Dry Land". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Aktualnie członkowie Bloodgroup odbywają duże tournee po całej Europie i w jego trakcie wpadną również do Polski na dwa klubowe koncerty. Mieszkańcom Poznania i Krakowa można już zazdrościć, bo 1 i 2 lutego będą mieli możliwość zobaczenia na żywo znanych z ciepło przyjętych koncertów podczas festiwali Roskilde oraz South By Southwest Islandczyków. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" class="youtube-player" type="text/html" width="500" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/O2XII_CTLj8" frameborder="0" allowFullScreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5385197549998949097?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5385197549998949097/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/przypominamy-bloodgroup.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5385197549998949097'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5385197549998949097'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/przypominamy-bloodgroup.html' title='Przypominamy: Bloodgroup'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTrr9x9HliI/AAAAAAAABWU/zK-uogKfM6M/s72-c/bloodgroup.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-1030205658292251463</id><published>2011-01-21T00:08:00.012+01:00</published><updated>2011-01-21T17:29:36.874+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Anna Calvi - Anna Calvi</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTjAiFjcPfI/AAAAAAAABWE/-g0u13mS8fE/s1600/Anna%2BCalvi%2B-%2BAnna%2BCalvi.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTjAiFjcPfI/AAAAAAAABWE/-g0u13mS8fE/s320/Anna%2BCalvi%2B-%2BAnna%2BCalvi.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5564409031455161842" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rewelacyjny debiut. Nominowana przez dziennikarzy radia BBC do prestiżowego wyróżnienia “BBC Sound of 2011” młoda Angielka o włoskich korzeniach (ze strony ojca) nagrała przepiękny album łączący w sobie zadziorność PJ Harvey z niepokojem Nicka Cave’a. Intrygująca barwa głosu Anny Calvi urzeka do tego stopnia, że nawet Brian Eno nie był w stanie się jej oprzeć i zarekomendował ją wytwórni Domino, aby ta niezwłocznie podpisała z nią kontrakt płytowy. Dostrzegł Annę również Nick Cave zapraszając jesienią ubiegłego roku jako support na wspólną trasę z Grindermanem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Doświadczenie nabyte w jej trakcie zaprocentowało dość szybko, bo nagrywany w całkowitej izolacji i w piwnicznych warunkach debiut przynosi dziesięć świetnie zaaranżowanych i kipiących od wyrazistych emocji utworów, których teksty dotyczą głównie mrocznych aspektów miłości, pożądania („I could be your lover at night, these words is true and we wait forever for a night”) i ludzkich namiętności („A perfect kiss just to remind what between us”). Nieprzypadkowo na okładce płyty umieszczono zmysłowe usta wokalistki, gdyż jej muzyka co sama podkreśla w wywiadach przesycona jest seksualnością i opowiada o miłości tak silnej, że z jej powodu można zabić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stąd otwierający album instrumentalny „Riders to the Sea” przywołuje swoim klimatem „Od zmierzchu do świtu” Roberta Rodriqueza wprowadzając nas w świat mrocznych fantazji i skrywanych namiętności. Kolejne utwory to już popis możliwości wokalnych Anny Calvi. Bez większych trudności radzi sobie z dość rozbudowanymi kompozycjami opartymi na kontrapunktach ciszej - głośniej i ze swego głosu potrafi wydobyć zarówno szept, jak i namiętny żar w obrębie jednej piosenki, czego najlepszym przykładem jest utwór „I’ll Be Your Man”. Natomiast wysoki głos wokalistki w „The Devil” bliski jest muzyce klasycznej i operowemu śpiewowi. Pod względem muzycznym wszystkie kompozycje oparto na gitarze hiszpańskiej (gitara flamenco) oraz instrumentach perkusyjnych. Zarówno na płycie, jak i w trakcie występów na żywo Annę wspomagają Mally Harpez (wokalistka określa ją swoją "bliźniaczką" pod względem odbioru muzyki) oraz Daniel Maiden – Wood. Ich udział w osiągnięciu tak głębokiego, gotyckiego brzmienia był z pewnością spory.   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Debiutancki album Anny Calvi jest dla mnie jak na razie największą niespodzianką początku 2011r. Od czasu pojawienia się Florance Welch i jej projektu Florance and the Machine na brytyjskim rynku nie było tak wyrazistego głosu wśród debiutujących młodych wokalistek. Przyjemność słuchania ogromna, a jej niezła gra na gitarze hiszpańskiej w połączeniu z hipnotyzującą barwą głosu to przepis na sukces. O tych dziesięciu piosenkach poszukujących światła w ciemności jest już głośno na świecie. Mam nadzieję, że odbiór tej płyty w Polsce nie będzie wcale gorszy.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena:4&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=6q6OkTNbU1D&amp;login=w946&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" class="youtube-player" type="text/html" width="500" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/XTSX2chPJQ8" frameborder="0" allowFullScreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-1030205658292251463?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/1030205658292251463/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/oceniamy-anna-calvi-anna-calvi.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1030205658292251463'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1030205658292251463'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/oceniamy-anna-calvi-anna-calvi.html' title='Oceniamy: Anna Calvi - Anna Calvi'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTjAiFjcPfI/AAAAAAAABWE/-g0u13mS8fE/s72-c/Anna%2BCalvi%2B-%2BAnna%2BCalvi.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-1420646253532878280</id><published>2011-01-17T19:50:00.004+01:00</published><updated>2011-01-17T22:31:39.166+01:00</updated><title type='text'>Przypominamy (w oczekiwaniu na koncert): The Twilight Singers</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTSSTf7cDyI/AAAAAAAABV8/vdUOd6Oodbc/s1600/cd-cover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTSSTf7cDyI/AAAAAAAABV8/vdUOd6Oodbc/s320/cd-cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5563232303395376930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;The Twilight Singers - Twilight As Played By The Twilight Singers&lt;br /&gt;10 kwietnia w warszawskiej Stodole zagra zespół The Twilight Singers. Przypomnijmy sobie ich debiutancką płytę. Greg Dulli, odpowiedzialny za większość materiału, z pozoru twardziej niczym James Dean, z ogromnymi okularami i nieodzownym papierosem w ustach na płycie podaje materiał godny najbardziej uduchowionych artystek soul. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Już pierwsze dźwięki piosenki Twilight Kid porażają prostotą i pięknem. Słychać wyraźnie odwołanie do bardziej romantycznej strony Radiohead z przeciąganymi, niezwykle wzruszającymi chórkami na czele - znak firmowy Oxfordziej grupy. Przepiękne chórki będzie słychać do końca płyty, przykładowo w zaczerpniętym z tradycji amerykańskiego hip-hopu i soulu utworze Love. Tradycji soul (także Clyde) znaleźć tutaj nietrudno żeby wymienić przepiękną balladą Railroad Lullaby, połączenie Sade i Lighthouse Family. Ballada to chyba najtrafniejsze określenie definiujące płytę. Nawet jeśli w kojących brzmieniach pojawi się gitarowe solo, czy agresywne partie instrumentów dętych, od razu jest ono tłumione przez minimalistyczny wokal Dulliego i wszechobecne towarzystwo pianina wraz ze znakomitymi partiami gitary basowej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Debiutancka płyta Twilight Singers wywarła głęboki ślad na artystach podążających nie tylko ścieżką RNB/Soul. Korzystali z niej między innymi Blink 182 (ściągnięty motyw z Annie Mae), Animal Collective (bodajże pierwszy freak folkowy skowyt w Verti-Marte) a Arcade Fire zapewne posiłkowali się Into The Street. Przepiękna płyta...&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=9HsVmpMb2Hd&amp;login=w224&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4F6PQjzVUbb&amp;login=w742&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=9Mrsxx9VPuB&amp;login=w742&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przypomniał: Marcin Bareła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-1420646253532878280?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/1420646253532878280/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/przypominamy-w-oczekiwaniu-na-koncert.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1420646253532878280'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1420646253532878280'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/przypominamy-w-oczekiwaniu-na-koncert.html' title='Przypominamy (w oczekiwaniu na koncert): The Twilight Singers'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTSSTf7cDyI/AAAAAAAABV8/vdUOd6Oodbc/s72-c/cd-cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-3488717690664948979</id><published>2011-01-15T14:08:00.026+01:00</published><updated>2011-01-16T12:38:35.028+01:00</updated><title type='text'>Przypominamy: Materac</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTHT_w4SqeI/AAAAAAAABV0/bPZFo5SKJec/s1600/materac%2Bfotos.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 205px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTHT_w4SqeI/AAAAAAAABV0/bPZFo5SKJec/s320/materac%2Bfotos.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5562460107185498594" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Materac to projekt Marcina Zagańskiego oraz Pawła Koprowskiego - wokalisty i gitarzysty cenionego w pewnych kręgach Kombajnu do Zbierania Kur po Wioskach. Ci dwaj muzycy pomimo pewnych osiągnięć z macierzystym zespołem w 2008r. zdecydowali się zarejestrować materiał na płytę swojego solowego projektu. Ich debiutancki album "Andersen Dobranoc" wyszedł w grudniu 2008r. nakładem wytwórni 4everMusic nie wywołując jednak większego szumu medialnego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wyprodukowany przez Maćka Cieślaka ze Ścianki dwupłytowy album Materaca niesłusznie przeszedł bez echa, gdyż przynosi zgrabną porcję gitarowego grania spod znaku wczesnego Radiohead (do "OK Computer" włącznie) próbującego swobodnie eksperymentować z klasyczną formułą rockowej piosenki. Wyróżniają się zwłaszcza niebanalne teksty Marcina Zagańskiego zbudowane na swobodnej grze skojarzeń. Nie ma w nich nic oczywistego. Są raczej swobodną abstrakcją dotyczącą głównie astronomii i podróży międzyplanetarnych. Moją szczególną uwagę zwrócił utwór "Aeroplan" z dość profetycznym tekstem w obliczu niedawnej katastrofy smoleńskiej: "I jeszcze nigdy dotąd tak pięknie.. nie spadałem!". Pod względem muzycznym jego środkowa część przypomina "Paranoid Android" z repertuaru Radiohead. Trochę więcej psychodelii odnajdziemy w "Potworze", co nie jest zjawiskiem odosobnionym przy przesłuchiwaniu zawartości całej "płyty czarnej" i "płyty białej" Materaca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jeśli szukacie niebanalnych dźwięków i martwi was przedłużająca się przerwa Kombajnu do Zbierania Kur po Wioskach to album przygotowany w 2008r. przez Marcina Zagańskiego i Pawła Koprowskiego przy współudziale Maćka Cieślaka (także instrumentalnym) powinien wam przypaść do gustu i zaostrzyć apetyty na nową płytę ich macierzystego składu, która mam nadzieję ukaże się w tym roku..  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sławomir Kruk   &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. płytę Materaca otrzymałem jako prezent gwiazdkowy, stąd ta krótka refleksja na jej temat. Darczyńcy w tym miejscu pragnę podziękować;) &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=311NX2hWmuB&amp;login=fiiiga&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt; &lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/4k6tjB_D6a8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/4k6tjB_D6a8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-3488717690664948979?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/3488717690664948979/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/przypominamy-materac.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3488717690664948979'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/3488717690664948979'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/przypominamy-materac.html' title='Przypominamy: Materac'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TTHT_w4SqeI/AAAAAAAABV0/bPZFo5SKJec/s72-c/materac%2Bfotos.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-8485586094966106713</id><published>2011-01-13T23:15:00.014+01:00</published><updated>2011-01-14T10:35:53.684+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Gorillaz - The Fall</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TS96NEzDYNI/AAAAAAAABVM/DBvfGiKDtmA/s1600/gorillaz%2Bcover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TS96NEzDYNI/AAAAAAAABVM/DBvfGiKDtmA/s320/gorillaz%2Bcover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5561798429870612690" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Zachwyciła mnie ubiegłoroczna płyta Gorillaz, „Plastic Beach”. Tymczasem niespodziewanie po dziewięciu miesiącach otrzymujemy nowe wydawnictwo zespołu z premierowym materiałem. Płytę zatytułowaną „The Fall” (od jesieni) posłuchać można od 25 grudnia za darmo na witrynie &lt;a href="http://thefall.gorillaz.com/"&gt;Gorillaz.com&lt;/a&gt;. Rozgłos mają zapewniony, bo to pierwszy w historii album skomponowany w oparciu o aplikacje iPada. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Materiał umieszczony na „The Fall” zarejestrowano na przełomie października i listopada 2010r. w trakcie długiego tournee Gorillaz po Stanach Zjednoczonych. Można go zatem określić mianem dziennika z podróży po USA, co sugerowałyby zresztą same piosenki nawiązujące swoimi tytułami do miejsc, w których były nagrywane („Amarillo”, „Detroit”). Pod względem muzycznym to zdecydowanie najbardziej niejednoznaczna płyta w dorobku grupy. Okrojona do minimum liczba gości, uproszczone i stonowane podkłady oraz minimalistyczna produkcja przełożyły się na wyciszoną, nastrojową całość o mocno ambientowym charakterze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Większość utworów przypomina szkice, ledwie zarysowane wprawki do właściwych nagrań i często urywa się w momentach, w których spodziewalibyśmy się ich dalszego rozwinięcia, co jest najbardziej słyszalne choćby w „The Parish of Space Dust” oraz „The Snake in Dallas”. To niedopracowanie zapewne nie jest kwestią przypadku i prawdopodobnie miało oddać nastrój uzyskany w chwili nagrywania poszczególnych utworów. Niestety większości z nich brakuje przebojowych melodii, co dotychczas było znakiem firmowym Damona Albarna. W pamięci pozostają głównie piękne ballady. W klasycznie soulowej „Bobby in Phoenix” gościnnie pojawia się Bobby Womack, którego obecność na „Plastic Beach” część mediów słusznie okrzyknęła powrotem roku. Tutaj po raz kolejny daje popis swoich możliwości wokalnych. Ładne są także „Revolving Doors”, gdzie Damon Albarn deklaruje swoje przywiązanie do twórczości The Beatles oraz „Amarillo” z kojącym tekstem „The Sun has come to save me put a little love into my... lonely soul”. Bardziej przebojowe oblicze znajdziemy w „HillBilly Man” (mój prywatny faworyt), gdzie balladowy charakter kompozycji zaburza wejście podkręconego beatu. Ta kompozycja spokojnie mogłaby się znaleźć na „Plastic Beach” podobnie, jak niepokojący „The Joplin Spider” (daleki krewniak „Glitter Freeze”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże jako całość „The Fall” nie zachwyca. Zbyt wiele kompozycji jest bez wyrazu i razi swą jednostajnością („Shy-Town”, ”Detroit”, ”Little Pink Plastic Bags”, „The Speak it Mountains”). Brakuje ponadto wpadających w ucho melodii. Sam się złapałem na tym, że potrzebowałem paru przesłuchań, aby zapamiętać kilka godnych uwagi utworów, bo nie jest to łatwa w odbiorze płyta. Potrzeba na początku dużej dawki cierpliwości. Potem przyjemność ze słuchania jest już znacznie większa, tylko kto będzie miał tyle samozaparcia..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 3&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4VRFZSsPseq&amp;login=w239&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4JgAHLiDVXC&amp;login=w558&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/SAeUwuUGSaM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/SAeUwuUGSaM?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="500" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-8485586094966106713?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/8485586094966106713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/oceniamy-gorillaz-fall.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8485586094966106713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8485586094966106713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/oceniamy-gorillaz-fall.html' title='Oceniamy: Gorillaz - The Fall'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TS96NEzDYNI/AAAAAAAABVM/DBvfGiKDtmA/s72-c/gorillaz%2Bcover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-6740444159101955122</id><published>2011-01-11T20:28:00.013+01:00</published><updated>2011-01-15T18:43:52.718+01:00</updated><title type='text'>Indigo Tree - Lazy (single)</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TSyvzB0XUtI/AAAAAAAABVE/TxwAX421ZkY/s1600/cover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TSyvzB0XUtI/AAAAAAAABVE/TxwAX421ZkY/s320/cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5561012931091976914" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Za sprawą wrocławskiego duetu wracają do łask zapomniane w Polsce single, które nie tylko służyły do promocji konkretnych utworów w rozgłośniach radiowych, ale i uzupełniały dyskografie danego wykonawcy o dodatkowe nagrania pozostałe z sesji nagraniowych. Nie inaczej ma się z Indigo Tree i ich trzecim singlem pochodzącym z płyty "Blanik". &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na "Lazy" znajdziemy tytułową kompozycje w dwóch wersjach: albumowej oraz znacznie dłuższą ambientową w remixie autorstwa Si Seulementa. Ambientowe są również dwa niepublikowane dotąd utwory "Navycoasts" oraz "adventure03". Zachwyca zwłaszcza "Navycoasts", który jest świetnym uzupełnieniem ostatniego wydawnictwa zespołu. Pięć minut onirycznego transu, nieśpiesznie rzucanych przez wokalistę słów zatopionych w pogłosach oraz aury odrealnienia. Wielki plus za wytworzenie osobliwego klimatu, ale w tym Indigo Tree są już specjalistami na naszej scenie. Całość tego nietypowego wydawnictwa można posłuchać &lt;a href="http://indigotree.bandcamp.com/album/lazy-single"&gt;tutaj&lt;/a&gt;: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. W międzyczasie zespół wzbogacił się o dwa nowe teledyski: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Klip autorstwa Przemysława Wojcieszka do utworu "Hardlakes" &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/yfMjUC11roI?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/yfMjUC11roI?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="540" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;oraz Sebastiana Juszczyka do utworu "Lovegaps"&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/wDbhWsvqw_Y?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/wDbhWsvqw_Y?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="540" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-6740444159101955122?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/6740444159101955122/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/indigo-tree-lazy-single.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6740444159101955122'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6740444159101955122'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/indigo-tree-lazy-single.html' title='Indigo Tree - Lazy (single)'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TSyvzB0XUtI/AAAAAAAABVE/TxwAX421ZkY/s72-c/cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-7057900853561423616</id><published>2011-01-06T22:34:00.008+01:00</published><updated>2011-01-07T17:06:02.985+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: L.Stadt - EL.P</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TSY1xrC40HI/AAAAAAAABUs/NwKpNthIGT8/s1600/l.stadt%2Bcover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 286px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TSY1xrC40HI/AAAAAAAABUs/NwKpNthIGT8/s320/l.stadt%2Bcover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5559189917520154738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;“This record should be played louder” – taką wskazówkę znajdziemy wewnątrz opakowania długo wyczekiwanego albumu nr 2 w dyskografii łódzkiego kwartetu L.Stadt. Wskazówkę jak najbardziej trafną, bo niespełna półgodzinny materiał zawarty na „EL.P” w pełni oddaje energię koncertową z jakiej słynie Łukasz Lach wraz z kolegami z zespołu i pod względem brzmienia jest to zdecydowanie lepsza płyta od wygładzonego debiutu sprzed dwóch lat. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jest krótko, ale treściwie. Dziewięć premierowych piosenek nie pozwala na chwilę nudy oraz  pokazuje łódzką grupę jako pełną energii, wigoru i Rock'n'Rolla. Muzyka L.Stadt natomiast nie przynosi żadnej rewolucji stylistycznej i nadal pozostaje trudna do zaszufladkowania, co w czasach, gdzie hasła „kopiuj” i „przetwarzaj” są nadrzędne jest nie lada wyczynem. Oczywiście najbliżej jest im do tradycji amerykańskiej, choćby poprzez wpływy country i bluesa, ale akurat Amerykanie postrzegają ich bardziej jako brytyjską kapelę, o czym wspominał mi podczas majowego wywiadu Łukasz Lach. Jego zdaniem L.Stadt jest przede wszystkim „kosmopolitycznym” zespołem do czego zobowiązują ich łódzkie korzenie. Jest w tym stwierdzeniu sporo racji skoro np. zainspirowany bezpośrednim spotkaniem z muzykiem kameruńskim utwór „Fashion Freak” został wybrany na hymn festiwalu mody w Barcelonie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dotychczasową wizytówką L.Stadt były krótkie i zwarte piosenki rzadko przekraczające dwie i pół minuty i tych na „EL.P” jest najwięcej. Większość z nich opiera się na szorstkim, chropawym brzmieniu gitary elektrycznej. W singlowej piosence „Mumms Attack”, do której aktualnie powstaje teledysk w Wiedniu słychać nerwową, trochę szaleńczą grę na pianinie oraz chór dziecięcy Ogólnokształcącej Szkoły Muzycznej im. Stanisława Moniuszki z Łodzi. Całkiem sporo jak na zaledwie dwuminutową kompozycję. A takich smaczków na „EL.P” znajdziemy zdecydowanie więcej. Zresztą trudno się dziwić, skoro za zmiksowanie materiału odpowiedzialny był Mikael Count producent m.in. Radiohead i New Order, który sprawił, że studyjne wersje „Ciggies”, „Charmin / Lola” czy „Death of a Surfer Girl” nie tracą nic ze swojego koncertowego pazura. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dynamiczne fragmenty najnowszego wydawnictwa chłopaków z L.Stadt uzupełniają dwie ballady „Puppet’s Song no. 1” oraz „Sun”. Ta ostatnia wyróżnia się nietypowym dla nich instrumentarium opartym zaledwie na gitarze akustycznej oraz przetworzonych efektach odgłosów przyrody. Warto na nią zwrócić uwagę także ze względu na urozmaicony wokal Łukasza Lacha, który świetnie sobie poradził zarówno w niższych jak i wyższych rejestrach. „Sun” stanowi jednak tylko przedsmak dla najdłuższego w zestawie ponad czterominutowego utworu „Jeff”, który zamyka album potężną dawką improwizowanej psychodelii dając do zrozumienia, że taką energię można uzyskać tylko za sprawą odpowiedniego zgrania całego zespołu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na drugi album Łodzian czekałem dość długo i pomimo niedosytu związanego z jego długością jestem usatysfakcjonowany. Największym jego atutem jest to, że przypomina jak zespół brzmi na żywo, co nie było tak oczywiste słuchając ich debiutanckiego krążka. Przypuszczam, że na nowe piosenki nie będziemy czekać zbyt długo, bo chłopaki z L.Stadt na bieżąco ogrywają je w trakcie koncertów, stąd materiał zawarty na „EL.P” stanowi wypadkową najciekawszych kompozycji zebranych od czasu wydania obiecującego debiutu. Tą płytą poprzeczkę zawiesili znacznie wyżej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 4&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=8GZ5DOj9POZ&amp;login=w349&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=2ezVWRs2fA9&amp;login=w349&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/QRVc2gz6lpw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/QRVc2gz6lpw?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-7057900853561423616?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/7057900853561423616/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/oceniamy-lstadt-elp.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7057900853561423616'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7057900853561423616'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2011/01/oceniamy-lstadt-elp.html' title='Oceniamy: L.Stadt - EL.P'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TSY1xrC40HI/AAAAAAAABUs/NwKpNthIGT8/s72-c/l.stadt%2Bcover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-6865553102174230103</id><published>2010-12-22T10:22:00.028+01:00</published><updated>2011-01-14T01:02:42.426+01:00</updated><title type='text'>Podsumowanie Roku 2010!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHLzWX1hRI/AAAAAAAABTQ/nN8pNaxD9UM/s1600/thenational.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 201px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHLzWX1hRI/AAAAAAAABTQ/nN8pNaxD9UM/s320/thenational.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553443898563855634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Świat: Płyta&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. The National – High Violet&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHEAq6NFhI/AAAAAAAABQo/ETNddNgt9dc/s1600/High%2BViolet%2B-%2BFront%2BCover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHEAq6NFhI/AAAAAAAABQo/ETNddNgt9dc/s200/High%2BViolet%2B-%2BFront%2BCover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553435331321992722" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;„Najsmutniejszy zespół świata” nagrywa najpiękniejszą płytę tego roku. „High Violet” udowadnia, że opłaca się konsekwentnie rozwijać dotychczasowy styl. W nagrodę muzycy The National doczekali się w końcu sukcesu komercyjnego, na jaki w pełni zasługiwali. „Jesienne” piosenki wyśpiewane przez przejmujący baryton Matta Berningera podbiły nie jedno serce, także i moje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. The Roots – How I Got Over&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHEcTROaII/AAAAAAAABQw/Wjn5MOi2S6E/s1600/the%2Broots.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHEcTROaII/AAAAAAAABQw/Wjn5MOi2S6E/s200/the%2Broots.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553435806012434562" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej zapracowana grupa tego roku. Poza studyjnym albumem wydali również wspólną płytę z Johnem Legendem zawierającą znane z przełomu lat 60. i 70 – tych protest songi. Obecni także na płycie Duffy „Endlessly, gdzie „robią” za sekcje rytmiczną. Natomiast na „How I Got Over” rozszerzyli granice hip – hopu o zupełnie nowe rejony muzyczne. Z czego najbardziej zaskakująca jest współpraca z artystami sceny folkowej (Monsters of Folk, Joanna Newsom, Dirty Projectors). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Gorillaz – Plastic Beach&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHEpudSkbI/AAAAAAAABQ4/AgAvS5zSDjw/s1600/Gorillaz.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHEpudSkbI/AAAAAAAABQ4/AgAvS5zSDjw/s200/Gorillaz.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553436036649095602" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Talent kompozytorski Damona Albarna się nie wyczerpuje, czego dowodem trzecia płyta jego „wirtualnego” zespołu, na której tradycyjnie zebrano plejadę znakomitych gości. Ogromne brawa należą się przede wszystkim za przypomnienie światu zapomnianej gwiazdy muzyki soul Bobby Womacka. Zdecydowanie najczęściej przeze mnie słuchana płyta pierwszego półrocza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. The Dead Weather – Sea of Cowards&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHE9GgQCTI/AAAAAAAABRA/sFPYqS7Hdho/s1600/the%2Bdead%2Bweather.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHE9GgQCTI/AAAAAAAABRA/sFPYqS7Hdho/s200/the%2Bdead%2Bweather.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553436369521477938" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;„Sea of Cowards” sprawia, że nie ma powodu do zmartwień ze względu na przedłużającą się przerwę macierzystego zespołu Jacka White’a - The White Stripes. Gitary na drugim albumie gwiazdorskiego składu chrupią aż miło, a eksperymenty z brzmieniem sprawiają, że muzyka rockowa nabrała trochę świeżego powietrza&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Janelle Monae – The ArchAndroid&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHFKfkYkUI/AAAAAAAABRI/feHOTdQP-24/s1600/Janelle%2BMonae.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHFKfkYkUI/AAAAAAAABRI/feHOTdQP-24/s200/Janelle%2BMonae.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553436599588000066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jeden z najbardziej oryginalnych koncept – albumów jakie do nas dotarły w tym roku. Podopieczna Big Boia wyśpiewała historię kobiety uwięzionej w ciele robota zmieniając przy tym style i gatunki muzyczne tak często, że włosy na głowie mogą się zjeżyć z zachwytu. Fani soulu, R&amp;B, disco, rocka, alternatywy, czy nawet muzyki klasycznej znajdą na „The ArchAndroid” coś dla siebie. Gościnnie pojawia się m.in. grupa Of Montreal, która na potrzeby tego albumu nagrała piosenkę „Make The Bus” i jest ona zdecydowanie lepsza od tego, co znajdziemy na ich tegorocznym albumie studyjnym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. These New Puritans - Hidden&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHFXUjANXI/AAAAAAAABRQ/6rOneTTFR3c/s1600/these%2Bnew%2Bpuritans.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHFXUjANXI/AAAAAAAABRQ/6rOneTTFR3c/s200/these%2Bnew%2Bpuritans.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553436819967718770" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej epicka i odważna płyta tego roku, w której słyszymy zarówno 13 – osobową orkiestrę dętą, jak i chór dziecięcy. Na jej sukces złożyły się jednak przede wszystkim świetne piosenki w większości oparte na tradycyjnych bębnach z Japonii. Rytmika osiągnięta przy ich pomocy jest powalająca. Aż trudno się nadziwić, jak bardzo muzycy These New Puritans rozwinęli się od czasu wydania debiutanckiej płyty „Beat Pyramid” rok wcześniej.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Belle &amp; Sebastian – Write About Love&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHFrCmBIXI/AAAAAAAABRY/6eRvDc_Ir_E/s1600/belle%2B%2526%2Bsebastian.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHFrCmBIXI/AAAAAAAABRY/6eRvDc_Ir_E/s200/belle%2B%2526%2Bsebastian.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553437158745907570" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Belle &amp; Sebastian po raz kolejny sprostali oczekiwaniom nagrywając zestaw bardzo przebojowych piosenek z „Write About Love” czy „I Want The World to Stop” na czele, których można słuchać w kółko i się nie nudzą. Tytułowy duet Stuarta Murdocha z aktorką Carey Mulligan wybrałem na swoją piosenkę roku. Szkoda, że w polskich mediach przeszła kompletnie nie zauważona.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. I Am Kloot – Sky at Night&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHF5Yd11mI/AAAAAAAABRg/c3rV9S8YhU8/s1600/I%2BAm%2BKloot.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHF5Yd11mI/AAAAAAAABRg/c3rV9S8YhU8/s200/I%2BAm%2BKloot.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553437405135361634" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najlepsza płyta zespołu od lat, stąd miejsce w pierwszej dziesiątce jak najbardziej zasłużone. Ładne piosenki z poetyckimi tekstami Johna Bramwella urzekają niepowtarzalną atmosferą. A wybór Craiga Pottera i Guy Garvey’a - muzyków grupy Elbow, na producentów tego albumu okazał się strzałem w dziesiątkę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. Bonobo – Black Sands&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHGG-m74_I/AAAAAAAABRo/YhLUrSEw8kM/s1600/bonobo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHGG-m74_I/AAAAAAAABRo/YhLUrSEw8kM/s200/bonobo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553437638712353778" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Gwiazda brytyjskiej wytwórni Ninja Tune w wyśmienitej formie. Simon Green na swoim czwartym albumie urzeka ezoterycznymi dźwiękami oraz przyjemnie relaksującą dawką chilloutu. Przyjemność słuchania ogromna, zwłaszcza mając w pamięci świetny koncert zagrany przez Bonobo Live Band podczas tegorocznej edycji festiwalu Tauron Nowa Muzyka w Katowicach. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10. Crystal Castles – Crystal Castles (II)&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHGS86r-MI/AAAAAAAABRw/6IB4i4vpYLk/s1600/Crystal%2BCastles.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 194px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHGS86r-MI/AAAAAAAABRw/6IB4i4vpYLk/s200/Crystal%2BCastles.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553437844416755906" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Płyta idealna na imprezę. Wystarczy, że włączysz tylko ten jeden krążek i z jej rozkręceniem nie powinieneś mieć najmniejszego problemu, a w połączeniu z tanecznymi fragmentami tegorocznego albumu Gorillaz zabawa gwarantowana. Czysty punk w elektronicznej postaci. Alice Glass udowadnia, że potrafi ładnie śpiewać. Szkoda, że podczas katowickiego koncertu w Szybie Wilson „zmasakrowali” ścianą hałasu te nowe piosenki.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;11. Warpaint – The Fool&lt;br /&gt;12. Tunng - ...And Then We Saw Land&lt;br /&gt;13. Shearwater – The Golden Archipelago&lt;br /&gt;14. John Legend &amp; The Roots – Wake Up&lt;br /&gt;15. Tindersticks – Falling Down a Mountains&lt;br /&gt;16. Deerhunter – Halcyon Digest&lt;br /&gt;17. Kings of Leon – Come Around The Sundown&lt;br /&gt;18. Paul Weller – Wake Up The Nation&lt;br /&gt;19. Skunk Anansie - Wonderlustre&lt;br /&gt;20. Jocelyn Pook – Habitacion En Roma &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat: Piosenka&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Belle &amp; Sebastian – Write About Love&lt;br /&gt;2. These New Puritans – Attack Music&lt;br /&gt;3. Blur – Fool’s Day&lt;br /&gt;4. Massive Attack – Paradise Circus&lt;br /&gt;5. Crystal Castles - Celestica&lt;br /&gt;6. Beach House – Lover of Mine&lt;br /&gt;7. Warpaint - Majesty&lt;br /&gt;8. Arcade Fire – Ready to Start&lt;br /&gt;9. Badly Drawn Boy – I Saw You Walk Away&lt;br /&gt;10. Red Box – The Sigh&lt;br /&gt;11. Franka De Mille – Come On&lt;br /&gt;12. Belle &amp; Sebastian – I Want The World to Stop&lt;br /&gt;13. Massive Attack – Girl, I Love You&lt;br /&gt;14. The National – Vanderlye Crybaby Geeks&lt;br /&gt;15. Vampire Weekend - Cousins&lt;br /&gt;16. Kings of Leon – Back Down South&lt;br /&gt;17. Broken Bells – The Ghost Inside&lt;br /&gt;18. Gorillaz – On Melancholy Hill&lt;br /&gt;19. Janelle Monae – Cold War&lt;br /&gt;20. The Roots feat. Monsters of Folk – Dear God 2.0&lt;br /&gt;21. Robert Plant – Silver Rider&lt;br /&gt;22. Mylene Farmer – Diabolique Mon Ange&lt;br /&gt;23. The Knife – Colouring of Pigeons&lt;br /&gt;24. The Dead Weather – The Difference Between Us&lt;br /&gt;25. MGMT – Siberian Breaks&lt;br /&gt;26. Midlake – Rulers Ruling All The Things &lt;br /&gt;27. Vampire Weekend – Holiday &lt;br /&gt;28. The National – Afraid of Everyone&lt;br /&gt;29. Sade – Bring Me Home&lt;br /&gt;30. Massive Attack – Psyche&lt;br /&gt;31. John Legend &amp; The Roots – Hard Times&lt;br /&gt;32. Shearwater – Hidden Lakes&lt;br /&gt;33. I Am Kloot - Radiation&lt;br /&gt;34. Jonsi – Animal Arithmetic&lt;br /&gt;35. Bonobo – Stay The Same&lt;br /&gt;36. Tindersticks - Peanuts&lt;br /&gt;37. Kings of Leon – The End&lt;br /&gt;38. Gorillaz - Stylo&lt;br /&gt;39. Flying Lotus feat Thom Yorke - ...And the Worlds Laughs With You&lt;br /&gt;40. Arcade Fire – We Used to Wait &lt;br /&gt;41. Interpol - Lights&lt;br /&gt;42. Skunk Anansie – God Loves Only You&lt;br /&gt;43. The Roots feat. Joanna Newsom – Right On&lt;br /&gt;44. The Dead Weather – I’m Mad&lt;br /&gt;45. Efterklang – I Was Playing Drums &lt;br /&gt;46. Clinic – Lion Tamer&lt;br /&gt;47. Steven Wilson – Home in Negative&lt;br /&gt;48. Tunng - Hustle&lt;br /&gt;49. Anthony &amp; The Johnsons feat. Bjork - Fletta&lt;br /&gt;50. Warpaint – Undertow&lt;br /&gt;51. Belle &amp; Sebastian – I Didn’t See it Coming&lt;br /&gt;52. Broken Social Scene – World Sick&lt;br /&gt;53. Paul Weller – Find The Torch, Burn The Plans&lt;br /&gt;54. Janelle Monae – Dance or Die&lt;br /&gt;55. Crystal Castles - Baptism&lt;br /&gt;56. Deerhunter - Helicopter&lt;br /&gt;57. Radio Dept. – Heaven’s on Fire &lt;br /&gt;58. Archie Bronson Outfit - Chunk&lt;br /&gt;59. Gorillaz – Doncamatic&lt;br /&gt;60. Lali Puna – Remember?&lt;br /&gt;61. The Drums – Let’s Go Surfing&lt;br /&gt;62. These New Puritans – Hologram&lt;br /&gt;63. I Am Kloot – I Still Do&lt;br /&gt;64. Tame Impala – Solitude is Bliss&lt;br /&gt;65. Shearwater – Runners of the Sun&lt;br /&gt;66. Pantha Du Prince – Satellite Snyper&lt;br /&gt;67. Hot Chip – One Life Stand&lt;br /&gt;68. Lali Puna – Move On&lt;br /&gt;69. Phil Salway – By Some Miracle&lt;br /&gt;70. Skunk Anansie – Over The Love&lt;br /&gt;71. Junip – Always&lt;br /&gt;72. Band of Horses - Factory&lt;br /&gt;73. Tunng – Don’t Look Down Or Back&lt;br /&gt;74. Interpol – Barricade&lt;br /&gt;75. Karen Elson – The Truth Is In the Dirt&lt;br /&gt;76. Get Cape. Wear Cape. Fly – Collapsing Cities&lt;br /&gt;77. Best Coast – When I’m With You&lt;br /&gt;78. Gaggle – I Hear Flies&lt;br /&gt;79. Foals – This Orient&lt;br /&gt;80. Yoav – We All Are Dancing&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Digit All Love – V&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHHNcdl1hI/AAAAAAAABR4/wioWuZL97AU/s1600/digit%2Ball%2Blove.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHHNcdl1hI/AAAAAAAABR4/wioWuZL97AU/s200/digit%2Ball%2Blove.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553438849317066258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Szef Mystic Production – Michał Wardzała przyrównał płytę wrocławskiej grupy Digit All Love do “dobra narodowego” i w pełni się zgadzam z jego opinią, bo „V” to album, którym powinniśmy się chwalić za granicami naszego kraju. Zachwyca swoją lirycznością oraz przepięknym głosem Natalii Grosiak, który idealnie komponuje się z muzyką Maćka Zakrzewskiego. Jedna z nielicznych polskich płyt z tego roku, którą zakupić można na całym świecie za sprawą sklepu internetowego Amazon.com. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2. Indigo Tree – Blanik&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHHicH8KSI/AAAAAAAABSA/-gR_pG84g7U/s1600/indigo%2Btree.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 181px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHHicH8KSI/AAAAAAAABSA/-gR_pG84g7U/s200/indigo%2Btree.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553439210003507490" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Najszerzej komentowana w polskich mediach płyta z kręgu muzyki alternatywnej, otwierająca zarazem nowy rozdział w twórczości Indigo Tree. Miejsce gitary akustycznej zajęła lekko przesterowana gitara elektryczna wprowadzając trochę brudu w baśniowo – neurotyczny świat wrocławskiego duetu. Wszystkie usłyszane pochwały są jak najbardziej zasadne, bo Indigo Tree to nowa jakość na polskiej scenie. A takie piosenki, jak „Lazy” i „Hardlakes” mogłyby szerzej zaistnieć w świecie, gdyby tylko znalazło się wsparcie ze strony zachodnich firm płytowych oraz mediów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3. Strachy Na Lachy – Dodekafonia&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHHzP4-hSI/AAAAAAAABSI/q5RzAQqUxdo/s1600/strachy%2Bna%2Blachy.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 180px; height: 200px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHHzP4-hSI/AAAAAAAABSI/q5RzAQqUxdo/s200/strachy%2Bna%2Blachy.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553439498777298210" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;„Dodekafonia” jest płytą rozliczeniową. Grabaż w jednym z tekstów deklaruje, że „śpiewa już tylko o Polsce i złej miłości” i trudno się z nim nie zgodzić. Szczere i trafne teksty połączone z często „niewesołą” muzyką powodują, że nie da się zbyt szybko uwolnić od „Dodekafonii”. Grabaż godnie zastępuje Kazika jako czołowego tekściarza w Polsce, skupiającego się na naszym polskim „piekiełku”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4. Lao Che – Prąd Stały / Prąd Zmienny&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHIEnCBF7I/AAAAAAAABSQ/33lPckmXfKQ/s1600/lao_4_male.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 182px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHIEnCBF7I/AAAAAAAABSQ/33lPckmXfKQ/s200/lao_4_male.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553439797047007154" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Z mariażu z analogową elektroniką spod znaku Kraftwerk grupa Lao Che wyszła zwycięsko. „Prąd Stały / Prąd Zmienny” nie jest łatwą w odbiorze płytą, ale zyskuje z każdym kolejnym przesłuchaniem. Trzeba się osłuchać, aby odkryć ukryte w niej piękno. Muzycy Lao Che zarzekają się, że tym razem nie nagrali konceptu, choć wydaje się to bezzasadne. Środek ciężkości przeszedł po prostu z tekstów na samą muzykę. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5. Lunatic Soul – Lunatic Soul II&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHIYwEMNxI/AAAAAAAABSY/BjrlooBunw4/s1600/lunatic%2Bsoul.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHIYwEMNxI/AAAAAAAABSY/BjrlooBunw4/s200/lunatic%2Bsoul.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553440143069427474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jedna z najlepiej wyprodukowanych płyt w Polsce stanowiąca rozwinięcie opowieści z „czarnego albumu” o podróży w zaświatach pomiędzy życiem a śmiercią. Projekt solowy Mariusza Dudy - lidera Riverside urzeka przede wszystkim niesamowitym klimatem oraz nietypowym instrumentarium. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6. Ms. No One – The Leaving Room&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHImY5J2kI/AAAAAAAABSg/fUrO7kNPNVY/s1600/ms.%2Bno%2Bone.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 177px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHImY5J2kI/AAAAAAAABSg/fUrO7kNPNVY/s200/ms.%2Bno%2Bone.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553440377367288386" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Islandzka bajkowość na „The Leaving Room” przemieszana została z intensywną głębią bristolskiego trip-hopu, nad którą unosi się łagodny śpiew Joasi Piwowar. Obiecujący debiut i zarazem powiew świeżości na naszym mocno skostniałym rynku muzycznym.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7. Igor Boxx - Breslau&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHI2admj2I/AAAAAAAABSo/1GFHI1DJq-E/s1600/igor%2Bboxx.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 180px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHI2admj2I/AAAAAAAABSo/1GFHI1DJq-E/s200/igor%2Bboxx.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553440652666507106" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Igor Pudło - połowa duetu Skalpel na swoim solowym albumie pokazuje jak w sposób niebanalny opowiadać o historii. „Breslau” jest bowiem koncept albumem zainspirowanym tragicznymi wydarzeniami z ostatnich dni II wojny we Wrocławiu, kiedy to miasto zostało przekształcone przez Hitlerowców w twierdzę. Za sprawą jazzowej pulsacji z domieszką muzyki klubowej udało mu się oddać hołd swojej małej „Ojczyźnie”.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8. Voo Voo – Wszyscy Muzycy to Wojownicy&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHJDnDLNAI/AAAAAAAABSw/WcHA-F7W2Ug/s1600/voo%2Bvoo.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 200px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHJDnDLNAI/AAAAAAAABSw/WcHA-F7W2Ug/s200/voo%2Bvoo.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553440879383622658" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wewnątrz rodzinną rywalizacje Waglewskich o to, kto nagra bardziej surową i riffową płytę tego roku zdecydowanie wygrywa Wojtek Waglewski i jego Voo Voo. Riff do tytułowej piosenki „Wszyscy Muzycy to Wojownicy” zostanie z nami na długo, a pozostałe utwory również dają niezłego kopa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9. We Call it a Sound – Animated&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHJR3bVVFI/AAAAAAAABS4/SUGnB6U8Qb0/s1600/we%2Bcall%2Bit%2Ba%2Bsound.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 191px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHJR3bVVFI/AAAAAAAABS4/SUGnB6U8Qb0/s200/we%2Bcall%2Bit%2Ba%2Bsound.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553441124298085458" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;O albumie grupy We Call it a Sound w lipcowej recenzji pisałem, tak: „Animated” to zbliżona do The XX skala emocji, młodzieńczej szczerości i pięknych, czarujących melodii zostających na bardzo długo w pamięci, pomimo swej początkowej nieprzebojowości. I słowa te nadal podtrzymuje. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10.  Iowa Super Soccer – Stories Without Happy Ending &lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHJxr8A-qI/AAAAAAAABTA/5DPL6TSA4XM/s1600/iowa.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 200px; height: 197px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHJxr8A-qI/AAAAAAAABTA/5DPL6TSA4XM/s200/iowa.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553441670969752226" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Długo wahałem się co do płyty zamykającej mój top 10. Do wyboru miałem debiutancką płytę warszawskiej grupy Sorry Boys oraz płytę zaprzyjaźnionego z naszym radiem mysłowickiego zespołu Iowa Super Soccer. Co zatem przeważyło na korzyść Mysłowiczan? Uniknęli „syndromu drugiej płyty” nagrywając bardzo spójny materiał, który co prawda nie przynosi żadnego zaskoczenia, bo jest utrzymany w klimacie zbliżonym do „Lullabies...”, ale czy każda płyta musi przynosić coś nowego? Zaliczyli ponadto dobry rok pod względem koncertowym pokazując swoje możliwości m.in. w  Chinach, w Niemczech i na Ukrainie. Oby tak dalej. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W przypadku polskiej części zestawienia nie brałem pod uwagę takich zespołów, jak: Kristen, Paristetris, L.Stadt, Searching For Calm oraz Jazzpospolita, których płyt nie udało mi się przesłuchać do czasu utworzenia zestawienia. Listopadowo – grudniowym premierom zawsze jest trudniej przebić się do podsumowań, ze względu na niewielki upływ czasu od ich wydania.. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska: Piosenka &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Indigo Tree - Hardlakes&lt;br /&gt;2. Strachy na Lachy feat. Natalia Fiedorczuk – Dziewczyna o chłopięcych sutkach&lt;br /&gt;3. Indigo Tree - Lazy&lt;br /&gt;4. Lao Che – Magistrze Pigularzu&lt;br /&gt;5. Voo Voo – Wszyscy Muzycy to Wojownicy&lt;br /&gt;6. Młynarski Plays Młynarski – Lubię Wrony&lt;br /&gt;7. Strachy na Lachy – Ten wiatrak, ta łąka&lt;br /&gt;8. Fox – Belly of the Beast&lt;br /&gt;9. Brodka - Granda&lt;br /&gt;10. Raz Dwa Trzy - Już&lt;br /&gt;11. Ms. No One – Skoro&lt;br /&gt;12. Lunatic Soul – Wanderings&lt;br /&gt;13. Strachy na Lachy – Żyję w kraju&lt;br /&gt;14. Armia – Jeszcze raz, Jeszcze dziś&lt;br /&gt;15. Iowa Super Soccer – My World&lt;br /&gt;16. Kamp! – Distance of the Modern Hearts&lt;br /&gt;17. Searching For Calm - Follow&lt;br /&gt;18. Brodka - Saute&lt;br /&gt;19. Happy Pills – Glory (Out of Date)&lt;br /&gt;20. Newest Zealand – As Sure As Sunrise &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koncert roku: Muse w ramach Coke Live Music Festival oraz The Flaming Lips w ramach Off Festival. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrał: Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;-------------------------------------------------------------------------------&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;PODSUMOWANIE ROKU, Marcin Bareła:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Płyty zagranicznie:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;10: The Drums - The Drums&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNN1fqG96I/AAAAAAAABTY/2zJqWHZM_5o/s1600/The-Drums-album-artwork.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNN1fqG96I/AAAAAAAABTY/2zJqWHZM_5o/s320/The-Drums-album-artwork.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553868346904475554" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niby nowofalowi, jednak w dużej mierze korzystający z klasycznych brzmień, jednak ten brooklyński kwartet ma w sobie świeżość godną pozazdroszczenia. Ich cechą na największy plus jest łatwość tworzenia lekkich, przebojowych melodii, obok umiarkowania muzycznego.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=0Zh4g1caDK8&amp;login=w396&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;9: Lali Puna - Our Inventions&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNOE6Kd-aI/AAAAAAAABTg/4Ml0ULjWVx0/s1600/lali.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNOE6Kd-aI/AAAAAAAABTg/4Ml0ULjWVx0/s320/lali.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553868611717560738" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Lali Puna po raz kolejny nie zawodzi, tym razem mieszanką lekkiego popu i elektroniki spod kręgów Mobiego. Może nie ma na tej płycie wielkich, rzucających się w uszy hitów, ale jest bardzo równa i stale trzyma wysoki poziom&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4wMcuJ0aXPX&amp;login=seluch&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;8: Jonsi - Go&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNOQQzRLNI/AAAAAAAABTo/58VLyihqSJM/s1600/jonsi-go-cover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 315px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNOQQzRLNI/AAAAAAAABTo/58VLyihqSJM/s320/jonsi-go-cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553868806772829394" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Czy można obiektywnie opisywać abum człowieka odpowiedzialnego za wyczyny Sigur Ros? Absolutnie nie jestem obiektywny względem albumu GO, i absulutnie subiektywnie twierdzę, że jest bardzo dobry.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4En9E4DNNyQ&amp;login=m0lenda&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;7: Casiokids: Topp Stemning Pa Lokal Bar&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNOmVPMmgI/AAAAAAAABTw/d_MKMFC0cPk/s1600/casiokids_cover_hires.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNOmVPMmgI/AAAAAAAABTw/d_MKMFC0cPk/s320/casiokids_cover_hires.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553869185920834050" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;To perełka skandynawskiego dancepopu. Kwartet z Norwegii podbił nie tylko Skandynawię, umieszczając nawet piosenkę Fot I Hose w ramach ścieżki dźwiękowej gry FIFA 2010. Ten album dostarcza masę pozytywnych emocji, poprawiając skutecznie humor miarowym, tanecznym bitem. Przez pewien czas moja ulubiona płyta 2010.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=1NYgycUjgst&amp;login=w448&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;6: Vampire Weekend: Contra&lt;br /&gt;&lt;a href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNPBIoDY6I/AAAAAAAABT4/TA-qnyZ4gSE/s1600/vampire-weekend-contra.png"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 312px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNPBIoDY6I/AAAAAAAABT4/TA-qnyZ4gSE/s320/vampire-weekend-contra.png" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553869646391894946" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Drugi album, w przeciwieństwie do większości opinii krytyków, jest moim zdaniem lepszy od debiutu. Jest jeszcze bardziej światowo, lekko. Muzycy z VW wyraźnie także poprawili instrumentarium, ze swietną solówką perkusyjną w Cousins na czele.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=5lHgwHRK3ex&amp;login=w304&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;5: Deerhunter - Halcyon Digest&lt;br /&gt;&lt;a href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNPPtQ0BDI/AAAAAAAABUA/0nluFvW4uuE/s1600/deerhunter-halcyon-digest.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 316px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNPPtQ0BDI/AAAAAAAABUA/0nluFvW4uuE/s320/deerhunter-halcyon-digest.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553869896744698930" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Niesamowitym Earthquake wita nas Deerhunter z nowym albumem. Później jest jeszcze lepiej, a odwołania do epoki lat 60 - tych czy artystów z przełomu lat 70 i 80 na czele tylko dodają smaczku nowej jakości, jaką prezentuje ten zespół&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=5QScDcFiYsb&amp;login=w964&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;4: The Morning Benders - Big Echo&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNPgptSp3I/AAAAAAAABUI/D9uCuIERgok/s1600/TheMorningBendersBigEcho.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNPgptSp3I/AAAAAAAABUI/D9uCuIERgok/s320/TheMorningBendersBigEcho.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553870187848181618" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kontynuacja Veckatimest Grizzly Bear, no ale nic dziwnego, skoro album produkował Chris Taylor. Brzmienie na Big Echo jest czasem monumentalne a czasem bardzo delikatne, album do końca się nie nudzi i zyskuje z każdym przesłuchaniem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=6MSW4UXiQtb&amp;login=w117&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;3: Local Natives - Gorilla Manor&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNPqzFZEqI/AAAAAAAABUQ/N6NN9ofeLZE/s1600/7-local-natives-gorilla-manor--large-msg-126023905408.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 319px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNPqzFZEqI/AAAAAAAABUQ/N6NN9ofeLZE/s320/7-local-natives-gorilla-manor--large-msg-126023905408.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553870362163876514" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kontunyacja Fleet Foxes. Tyle że tutaj nie ma żadnych koniekcji. Po prostu Local Natives idą podobną drogą i stawiają na linie wokalne, chóry i chórki. Dużo tu także akustyki i smyczków. Wszystko bardzo piękne i właściwie nie ma gorszych momentów ani przez chwilę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=3bb3vkT1tCM&amp;login=grusia&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;2: Steve Mason - Boys Outside&lt;br /&gt;&lt;a href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNP1Fbw-3I/AAAAAAAABUY/evcMe3xNt28/s1600/Steve-Mason---Boys-Outside.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNP1Fbw-3I/AAAAAAAABUY/evcMe3xNt28/s320/Steve-Mason---Boys-Outside.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553870538888248178" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Kiedyś lider The Beta Band, dziś nagrywający solo, Steve Mason stworzył trochę rozliczeniowy, ale bardzo liryczny, wręcz "medytacyjny" album. Wyjątkowe melodie, proste gitary i specyficzny wokal Masona tworzą niezwykłą, piękną płytę.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=aqjI8Ztpqq0&amp;login=w251&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1: Broken Social Scene - Forgiveness Rock Record&lt;br /&gt;&lt;a href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNQBI3dALI/AAAAAAAABUg/nL9dBXfyWi0/s1600/broken-social-scene-forgiveness-rock-record_front.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 298px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRNQBI3dALI/AAAAAAAABUg/nL9dBXfyWi0/s320/broken-social-scene-forgiveness-rock-record_front.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5553870745968115890" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Bez wątpienia dla mnie numer jeden roku. Od początku podobała mi się ta muzyka, jednak w drugiej połowie roku odkryłem ją na nowo, zwracając uwagę na fantastycze partie perkusji, wielokrotnie nakładane partie gitar czy instrumentów dętych. Do tego absolutna mieszanka stylistyczna wbrew pozorom tylko poprawia odbiór całości, ponieważ piosenki są starannie dopracowanie i w większości wręcz znakomite. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=3sWWu9M8gDZ&amp;login=yourcat&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=abk9m2jD6Gj&amp;login=yourcat&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=2niMDh2LGWj&amp;login=yourcat&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenki roku (kolejność przypadkowa):&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=9Mtvmild3qp&amp;login=w43&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=8RpiXh82u1Y&amp;login=w172&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4cQnW9AoLbX&amp;login=w574&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;div&gt;&lt;table cellpadding="0" cellspacing="0"&gt;&lt;TR VALIGN="MIDDLE"&gt;&lt;TD style="background-image: url(http://beemp3.com/player/corner-topleft2.gif);background-repeat: repeat;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;font-size: 12px;vertical-align: bottom;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;TD style="background-image: url(http://beemp3.com/player/bkgnd-top2.gif);background-repeat: repeat;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;font-size: 12px;vertical-align: middle;"&gt; Beach House - Real Love .mp3&lt;/td&gt;&lt;TD style="background-image: url(http://beemp3.com/player/corner-topright2.gif);background-repeat: repeat;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;font-size: 12px;vertical-align: bottom;"&gt;&lt;/td&gt;&lt;/TR&gt;&lt;TR VALIGN="MIDDLE"&gt;&lt;TD WIDTH="16" style="width: 16px;background-image:url(http://beemp3.com/player/left-ltrow2.gif);"/&gt; &lt;/TD&gt;&lt;TD style="background-image: url(http://beemp3.com/player/light2.gif);background-repeat: repeat;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;font-size: 11px;vertical-align: bottom;"&gt;&lt;embed class="beeplayer" wmode="transparent" style="height:24px;width:290px;" src="http://beemp3.com/player/player.swf" quality="high" bgcolor="#ffffff" width="290" height="24" align="middle" allowScriptAccess="sameDomain" type="application/x-shockwave-flash" pluginspage="http://www.macromedia.com/go/getflashplayer" flashvars="playerID=1&amp;bg=0xCDDFF3&amp;leftbg=0x357DCE&amp;lefticon=0xF2F2F2&amp;rightbg=0x64F051&amp;rightbghover=0x1BAD07&amp;righticon=0xF2F2F2&amp;righticonhover=0xFFFFFF&amp;text=0x357DCE&amp;slider=0x357DCE&amp;track=0xFFFFFF&amp;border=0xFFFFFF&amp;loader=0xAF2910&amp;soundFile=http%3A//www.letouch.tv/paco%20martinez%20post/sin%20vacaciones/09%20Real%20Love.mp3%0A%0A"&gt;&lt;/embed&gt; &lt;img style="padding:0;border:0;vertical-align:bottom" src="http://beemp3.com/player/logo_small.gif"/&gt; &lt;/td&gt;&lt;TD WIDTH="16" style="width: 16px;background-image:url(http://beemp3.com/player/right-ltrow2.gif);"/&gt;&lt;/TD&gt;&lt;/TR&gt;&lt;TR&gt;&lt;TD WIDTH="16"&gt;&lt;IMG style="padding:0;border:0;" SRC="http://beemp3.com/player/corner-bottomleft2.gif"&gt;&lt;/TD&gt;&lt;TD style="background-image: url(http://beemp3.com/player/bkgnd-bottom2.gif);background-repeat: repeat-x;font-family: Arial, Helvetica, sans-serif;font-size: 11px;vertical-align: top;text-align: center;padding:0;border: 0;margin:0;"&gt;Found at &lt;a href="http://beemp3.com/download.php?file=7277393&amp;song=Real+Love"&gt;bee mp3 search engine&lt;/a&gt;&lt;/TD&gt;&lt;TD WIDTH="16"&gt;&lt;IMG style="padding:0;border:0;" SRC="http://beemp3.com/player/corner-bottomright2.gif"&gt;&lt;/TD&gt;&lt;/TR&gt;&lt;/table&gt;&lt;/div&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=6trj8uqzSoi&amp;login=w877&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=1SawQJ8bVE0&amp;login=w544&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-6865553102174230103?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/6865553102174230103/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/podsumowanie-2010r.html#comment-form' title='Komentarze (2)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6865553102174230103'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6865553102174230103'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/podsumowanie-2010r.html' title='Podsumowanie Roku 2010!'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TRHLzWX1hRI/AAAAAAAABTQ/nN8pNaxD9UM/s72-c/thenational.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>2</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-7234622796035840517</id><published>2010-12-20T17:11:00.002+01:00</published><updated>2010-12-20T17:19:36.897+01:00</updated><title type='text'>Setlista Audycji "Muzyczne Podsumowanie 2010r."</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TQ-BNonsliI/AAAAAAAABQg/ekGfkrGd4bs/s1600/plakat%2Bpodsumowanie%2Bna%2Bgotowo.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 240px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TQ-BNonsliI/AAAAAAAABQg/ekGfkrGd4bs/s320/plakat%2Bpodsumowanie%2Bna%2Bgotowo.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5552798936813311522" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Dnia 18.12.2010r. na antenie Studenckiego Radia Egida odbyła się specjalna audycja podsumowująca 2010r. w muzyce. W jej trakcie zagrałem:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12: 30 - 15:30 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Polska: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Sorry Boys - Salty River ("Hard Working Classes",2010)&lt;br /&gt;2. Iowa Super Soccer - My World ("Stories Without Happy Ending",2010)&lt;br /&gt;3. We Call it a Sound - Hospital Pub Note ("Animated",2010)&lt;br /&gt;4. Voo Voo - Wszyscy Muzycy to Wojownicy ("Wszyscy Muzycy to Wojownicy, 2010)&lt;br /&gt;5. Igor Boxx - Last Party in Breslau ("Breslau",2010)&lt;br /&gt;6. Ms. No One - Skoro ("The Leaving Room",2010)&lt;br /&gt;7. Lunatic Soul - Wanderings ("Lunatic Soul II",2010)&lt;br /&gt;8. Lao Che - Magistrze Pigularzu ("Prąd Stały / Prąd Zmienny",2010)&lt;br /&gt;9. Strachy na Lachy - Ten wiatrak, ta Łąka ("Dodekafonia",2010)&lt;br /&gt;10. Indigo Tree - Hardlakes ("Blanik",2010)&lt;br /&gt;11. Digit All Love - Do Ciebie Poprzez Czas ("V",2010)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Świat: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;12. Jocelyn Pook - Loving Strangers ("Habitacion En Roma",2010)&lt;br /&gt;13. Skunk Anansie - Feeling The Itch ("Wonderlustre",2010)&lt;br /&gt;14. Paul Weller - Find the Torch, Burn the Plans ("Wake Up The Nation",2010)&lt;br /&gt;15. Kings of Leon - Back Down South ("Come Around Sundown",2010)&lt;br /&gt;16. Deerhunter - Memory Boy ("Halcyon Digest", 2010)&lt;br /&gt;17. Tindersticks - She Rode Me Down ("Falling Down a Mountains",2010)&lt;br /&gt;18. John Legend &amp; The Roots - Hard Times ("Wake Up",2010)&lt;br /&gt;19. Shearwater - Hidden Lakes ("The Golden Archipelago",2010)&lt;br /&gt;20. Tunng - Hustle ("...And Then We Saw Land",2010)&lt;br /&gt;21. Warpaint - Majesty ("The Fool",2010)&lt;br /&gt;22. Crystal Castles - Celestica ("Crystal Castles II",2010)&lt;br /&gt;23. Bonobo - Kong ("Black Sands",2010)&lt;br /&gt;24. I Am Kloot - Lately ("Sky at Night",2010)&lt;br /&gt;25. Belle &amp; Sebastian - Write About Love ("Write About Love",2010)&lt;br /&gt;26. These New Puritans - Attack Music ("Hidden",2010)&lt;br /&gt;27. Janelle Monae - Come Alive ("The ArchAndroid",2010&lt;br /&gt;28. The Dead Weather - Gasoline ("Sea of Cowards",2010)&lt;br /&gt;29. Gorillaz - Stylo ("Plastic Beach",2010)&lt;br /&gt;30. The Roots - Dear God 2.0 ("How I Got Over",2010)&lt;br /&gt;31. The National - Vanderlye Crybaby Geeks ("High Violet",2010)&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;15:30 - 16 Playlista &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Z muzycznymi pozdrowieniami, Sławomir Kruk&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-7234622796035840517?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/7234622796035840517/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/setlista-audycji-muzyczne-podsumowanie.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7234622796035840517'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7234622796035840517'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/setlista-audycji-muzyczne-podsumowanie.html' title='Setlista Audycji &quot;Muzyczne Podsumowanie 2010r.&quot;'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TQ-BNonsliI/AAAAAAAABQg/ekGfkrGd4bs/s72-c/plakat%2Bpodsumowanie%2Bna%2Bgotowo.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-8939354949838939857</id><published>2010-12-12T02:58:00.008+01:00</published><updated>2010-12-13T09:03:43.245+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Warpaint - The Fool</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TQQtm7qpAyI/AAAAAAAABQY/I08kDZMhIl0/s1600/warpaint%2Bcover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 287px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TQQtm7qpAyI/AAAAAAAABQY/I08kDZMhIl0/s320/warpaint%2Bcover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5549610787702113058" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Słuchając po raz kolejny debiutanckiego albumu grupy Warpaint nie mogę się nadziwić, jak w tak słonecznym miejscu, jakim jest Kalifornia mogła powstać, tak mroczna i chwytająca za serce muzyka. I nie przypadkowo o tym wspominam, gdyż olbrzymia siła wyrazu jaką znajdziemy na „The Fool” porusza do głębi, a uzyskano ją przy minimalnych środkach i za sprawą klasycznego instrumentarium złożonego z gitar, basu oraz perkusji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zaskoczenie tym większe, bowiem za szyldem Warpaint ukrywają się cztery utalentowane, piękne kobiety z Los Angeles, które materiał na swój debiutancki krążek szykowały od blisko sześciu lat wydając po drodze epkę „Exquisite Corpse” (2009r.) z paroma premierowymi piosenkami. Nad jej produkcją czuwał John Frusciante - ówczesny chłopak wokalistki Warpaint Emily Kokal. Dodatkowo przez skład zespołu przewinął się także aktualny gitarzysta Red Hot Chili Peppers Josh Klinghoffer. Towarzystwo trzeba przyznać, jak na początek wyśmienite. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże Warpaint zdecydowanie bliżej do ubiegłorocznego debiutanta The XX, niż do zaprzyjaźnionych muzyków z Red Hot Chili Peppers. Wszystko za sprawą różnych odcieni melancholii, jakie znajdziemy na „The Fool”. Posępna muzyka przywołująca swoim klimatem najlepsze osiągnięcia takich zespołów, jak: The Cure, The Smiths, Joy Division czy Jesus &amp; Mary Chain działa hipnotyzująco, pomimo wyraźnie słyszalnych zapożyczeń. W nieśpiesznych i dość długich utworach liczy się przede wszystkim autentyczność i szczerość przekazu, a tego nie można im odmówić. Słuchając Emily Kokal śpiewającej słowa „Don’t you call anybody else baby, couse I’m your baby still. You took a long time to make it, but I’ve never changed my mind” czuje się zresztą, że są one autentyczne i wyszły z głębi jej serca. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„The Fool” jest bardzo intymną płytą rozpisaną na trzy głosy, gdyż poza Emily wokalnie udzielają się także Theresa Wayman oraz Jenny Lee Lindberg. Głos Theresy świetnie wypada zwłaszcza w przytulańcu „Majesty”, gdzie pierwsze partie gitary kojarzą się ze słynnym podkładem do serialu „Miasteczko Twin Peaks”. Wokale dziewczyn z Warpaint są o tyle istotne, że w związku z bardzo ograniczonym instrumentarium stanowią, tak naprawdę wiodący element tej muzycznej układanki i spajają ją w całość. Warto zwrócić uwagę na przewijające się w tle rozdygotane gitary (m.in. w „Bees”) oraz na użycie pianina w wieńczącym album utworze „Lissie’s Heart Marmur”. Swoją drogą ten numer można by uznać za kwintesencje dotychczasowego stylu zespołu. Posępny aż do bólu z ładną linią melodyczną i z przejmującym tekstem. Wciąga, zachwyca i pochłania bez reszty. Debiut na najwyższym poziomie jakości. Już nie mogę doczekać się, co dziewczyny z Warpaint wymyślą na swojej płycie numer dwa. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 4,5&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=6yq3cpWOH8d&amp;login=malysulek1&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=aZgqYuDuRPo&amp;login=w830&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/TAzvhYLxPk0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/TAzvhYLxPk0?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="640" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-8939354949838939857?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/8939354949838939857/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/oceniamy-warpaint-fool.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8939354949838939857'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8939354949838939857'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/oceniamy-warpaint-fool.html' title='Oceniamy: Warpaint - The Fool'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TQQtm7qpAyI/AAAAAAAABQY/I08kDZMhIl0/s72-c/warpaint%2Bcover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-8963789719924875601</id><published>2010-12-08T15:51:00.015+01:00</published><updated>2010-12-10T14:41:39.801+01:00</updated><title type='text'>30 rocznica śmierci Johna Lennona</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TP_HRtouvvI/AAAAAAAABQQ/EK7nx_CiWBk/s1600/front.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 282px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TP_HRtouvvI/AAAAAAAABQQ/EK7nx_CiWBk/s320/front.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548372373065875186" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Jako wielki fan The Beatles nie mogłem nie pozwolić sobie na umieszczenie komentarza na temat rocznicy dramatycznych wydarzeń przed Dakota House równo 30 lat temu. Późnym wieczorem, John Lennon dostał 4 kulki od szaleńca/dziwaka/moralnego popaprańca/sługusa politycznego? Sam nie wiem...O muzyku Bitelsów, jak i o samej czwórce napisali dziennikarze i biografowie różni tyle, że trudno cokolwiek nowego i niespodziewanego dodać. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;John miał kaprysy i wiele dziwnych osobowościowych przypadłości, jednak jednego nie można mu odmówić: zawsze był sobą i starał się żyć w zgodzie z sobą. John już w 1967 szukał sposobu na ucieczkę z The Beatles, lecz jak czytamy w Antologii The Beatles: "Nie miałem na to odwagi". Etykieta Beatlesa coraz bardziej dusiła Lennona, czemu dawał dosadny wyraz w wielu wywiadach po rozpadzie zespołu: "Podrzucali nam niepełnosprawnych, kaleki na wózkach, traktowali nas jakiś pieprzonych Bogów". To Lennon zaproponował kolegom zaprzestanie koncertowania w 1966 roku; miał dość wiecznie wrzeszczącego tłumu; granie na żywo przestało być przyjemnością a stało się monotonną rutyną, zespół nie dodawał utworów z Revolver czy Rubber Soul do koncertowego repertuaru, tylko odgrzewał stare kotlety. Nic zatem dziwnego, że Lennon, ku zmartwieniu menedżera Briana Epsteina powiedział „dość” i Beatlesi ostatni raz zagrali 29 sierpnia 1966 roku. Poznanie awangardzistki w osobie Yoko Ono tylko dopełniło sytuacji, która niedługo stała się faktem: John nie chce już być Beatlesem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tutaj biografowie są podzieleni na tych, którzy widzą w Yoko odpowiedzialną za rozpad The Beatles i na tych, którzy widzą w niej pewien dodatek do zbliżającego się nieuchronnie końca. Możliwe, że gdyby nie Yoko, John z braku perspektywy trochę dłużej byłby Beatlesem, jednak dość wątpliwe jest, czy wytrzymałby długo. Już w 1970 roku przecież śpiewał na płycie Plastic Ono Band: „I don’t believe in Beatles”. Wpływ Yoko Ono na te słowa zapewne jest duży, jednak i bez niej prędzej czy później by padły. Rola Beatlesa nie była dla Johna. To McCartney wolał łasić się do tłumu, udzielać wywiadów, skończywszy na pisaniu popowych perełek. Johna to nie obchodziło – pisał nie dla tłumu, pisał dla siebie, troszkę mierząc się z własnych talentem i trochę dając pstryczka w nos fanom – np. niecodzienną pieśnią Revolution 9. Yoko Ono wyraźnie otworzyła Lennona na eksperymenty i ściągnęła na ziemię – John jakby czekał na kogoś takiego. Potem będzie mówił, że przed Yoko „Był tylko sen”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Może jest to trochę przykre dla pierwszej żony i pierwszego syna zastrzelonego przed 30 laty Beatlesa, ale John szukał ucieczki z poukładanego, ale nudnego życia rodzinnego. Przede wszystkim potrzebował natchnienia od osoby którą kochał, a takowego w pierwszej żonie Cynthii nie znalazł. Ożenił się trochę z przymusu, dowiedziawszy się, że pani Cynthia Powell jest w ciąży, szybko urodził się synek Julian ale dla Johna nie była to miłość życia. Może i kochał żonę, ale nie do końca była to miłość szczera, taka miłość, z „braku wyboru”. Cynthia była raczej jego kochanką i opiekunką, aniżeli partnerką i żoną. Zresztą wtajemniczeni już wtedy wiedzieli, że Lennon nie jest wierny swojej żonie, korzystał z usług gruppies i bywał na imprezach u różnych kobiet. O zdradzie śpiewał nawet w piosence „Norwegian Wood” w 1966 roku, ale tak, by żona się nie zorientowała…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po poznaniu Yoko widać było, jaka zmiana nastąpiła w Johnie, to przez nią dostrzegł w kobietach coś więcej, niż tylko obiekty zaspokajania męskich potrzeb (Woman is the nigger of the world). To, że był pacyfistą wiadomo było od dawno, ale to przez Yoko pozbawił się resztki konformistycznych złudzeń i dał upust swojej szczerości rozbierając się przed kamerą, pozując nago do okładki płyty (Two Virgins), czy przeprowadzając akcję pokojową „bed-in”. I wtedy zaśpiewał: „I just believe in me”…&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Popatrzmy jeszcze na twórczość Johna po rozpadzie The Beatles. Beatlesi nie mieli wątpliwości, że John będzie na swoich solowych płytach rozliczał przeszłość i tak było. Dostało się mocno choćby McCartneyowi, z którym John pozostawał po rozpadzie Beatlesów w dość skomplikowanych relacjach; z jednej strony w pewnym sensie nadal kochał Paula jak brata, z drugiej dawał upust jego megalomanii (dostało mu się zwłaszcza w How Do You Sleep z "Imagine"). John miał pretensje do McCartneya, że ten po śmierci menedżera Epsteina przejął stery nad zespołem i zaczął nim rządzić. Opowiadał w wywiadach, jak to Paul mówił: "To teraz nagramy płytę; to teraz zrobimy to i to". Bardzo irytowało to Lennona, chyba ostatniego człowieka, który lubił słuchać poleceń..&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W piosenkach Johna zawsze ważny był tekst, jednak po rozpadzie Fab Four, jego piosenki nabrały jeszcze bardziej poetyckiego wyrazu. Śpiewał głównie o miłości do Yoko (Love, Oh, Yoko), resztą w sposób bardzo przekonywujący; ale także o problemach trudnych, jak podziały społeczne (Working Class Hero), ale przede wszystkim rozliczał przeszłość: relacje z matką, której przeważnie w jego życiu nie było (Mother), czy dystansował się od bogów i bożków (God). Na pewno ściana dźwięku Phila Spectora zrobiła w jego piosenkach swoje, jednak brak pozostałych Beatlesów spowodował, że jego twórczość stała się dość surowa i szorstka w przypadku utworów rozliczeniowych i poetycko piękna w przypadku ballad. Brakowało jednak wyraźnie harmonii wokalnych, instrumentalnych dodatków i smaczków, z których znani byli Beatlesi. Nie było już pełnych poczucia humoru piosenek typu You Know My Name, czy eksperymentalnych dziwactw w rodzaju I'am The Warlus. Twórczość Lennona po Beatlesach stała się zdecydowanie poważna. Tego luzu przyznam szczerze zawsze w solowej twórczości Lennona mi brakowało, ale wtedy jak sam mówił "Był we śnie", więc artysta najwyraźniej bronił się w ten sposób przed beznadziejnością bytu.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dziś nikt nie wie, co zrobiłby John przez te 30 lat, jak dobre piosenki czy płyty by napisał. Kim dziś byłby? Zaangażowanym społecznikiem, może zamkniętym w sobie samotnikiem czy wreszcie korzystającym z życia balowiczem…Jedno jest pewne: świat stracił znakomitego muzyka i – czy się to podoba czy nie – wybitną, silną osobowość. Bo trzeba mieć wielką odwagę, żeby wystąpić z szeregu i pójść w swoją stronę. John zawsze szedł tam gdzie chciał…&lt;br /&gt;Na zakończenie subiektywny wybór utworów solowych Johna&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=8tyMwd2dYFt&amp;login=oxygene1994&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=611TpPhNlbJ&amp;login=oxygene1994&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=2mQIFLWPaiw&amp;login=sheki&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=8TkWiukq5jR&amp;login=oxygene1994&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=2S5lD95JDmA&amp;login=pam8&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=4sBLD3ImO9x&amp;login=w999&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wybrał Marcin Bareła&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-8963789719924875601?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/8963789719924875601/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/30-rocznica-smierci-johna-lennona.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8963789719924875601'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8963789719924875601'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/30-rocznica-smierci-johna-lennona.html' title='30 rocznica śmierci Johna Lennona'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TP_HRtouvvI/AAAAAAAABQQ/EK7nx_CiWBk/s72-c/front.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-1452105144987986483</id><published>2010-12-08T15:40:00.012+01:00</published><updated>2010-12-17T14:43:53.197+01:00</updated><title type='text'>The Best of 2010, czyli najlepsze płyty zdaniem prasy muzycznej:</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TP-ZJtMMQNI/AAAAAAAABQI/m-3fGeyBbB4/s1600/nme.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 260px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TP-ZJtMMQNI/AAAAAAAABQI/m-3fGeyBbB4/s320/nme.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548321657972342994" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;NME: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. These New Puritans – Hidden&lt;br /&gt;2. Arcade Fire – The Suburbs&lt;br /&gt;3. Beach House – Teen Dreem&lt;br /&gt;4. LCD Soundsystem – This Is Happening&lt;br /&gt;5. Laura Marling – I Speak Because I Can&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Mojo:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. John Grant – Queen Of Denmark&lt;br /&gt;2. Arcade Fire – The Suburbs&lt;br /&gt;3. MGMT – Congratulations&lt;br /&gt;4. Edwyn Collins – Losing Sleep&lt;br /&gt;5. The Black Keys – Brothers&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Q Magazine:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Arcade Fire - The Suburbs&lt;br /&gt;2. Robert Plant - Band Of Joy&lt;br /&gt;3. Plan B - The Defamation Of The Strickland Banks&lt;br /&gt;4. Laura Marling - I Speak Because I Can&lt;br /&gt;5. Vampire Weekend – Contra&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Uncut: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Joanna Newsom – Have One On Me&lt;br /&gt;2. Neil Young - Le Noise&lt;br /&gt;3. Paul Weller – Wake Up The Nation&lt;br /&gt;4. Arcade Fire - The Suburbs&lt;br /&gt;5. Robert Plant - Band of Joy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Drowned in Sound: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Emeralds – Does it Look Like I’m Here? &lt;br /&gt;2. The National – High Violet&lt;br /&gt;3. Deftones – Diamond Eyes&lt;br /&gt;4. Perfume Genius – Learning&lt;br /&gt;5. The Knife – Tomorrow, In a Year&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Clash:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Arcade Fire - The Suburbs &lt;br /&gt;2. Gonjasufi - A Sufi And A Killer &lt;br /&gt;3. Caribou - Swim&lt;br /&gt;4. Pantha Du Prince - Black Noise&lt;br /&gt;5. Beach House - Teen Dream&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Spin:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Kanye West – My Beautiful Dark Twisted Fantasy&lt;br /&gt;2. Deerhunter – Halcyon Digest&lt;br /&gt;3. Arcade Fire – The Suburbs&lt;br /&gt;4. LCD Soundsystem – This Is Happening&lt;br /&gt;5. Jamey Johnson – The Guitar Song&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rolling Stone:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Kanye West – My Beautiful Dark Twisted Fantasy&lt;br /&gt;2. The Black Keys – Brothers&lt;br /&gt;3. Elton John and Leon Russel - The Union&lt;br /&gt;4. Arcade Fire - The Suburbs&lt;br /&gt;5. Jamey Johnson – The Guitar Song&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Paste Magazine: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. LCD Soundsystem – This is Happening&lt;br /&gt;2. Janelle Monae – The ArchAndroid&lt;br /&gt;3. Mumford&amp; Sons – Sigh No More&lt;br /&gt;4. Kanye West – My Beautiful Dark Twisted Fantasy&lt;br /&gt;5. Titus Andronicus: The Monitor&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;MTV:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. The National – High Violet&lt;br /&gt;2. Vampire Weekend – Contra&lt;br /&gt;3. Titus Andronicus – The Monitor&lt;br /&gt;4. Janelle Monae – The ArchAndroid&lt;br /&gt;5. LCD Soundsystem – This Is Happening&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Rough Trade:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Caribou – Swim&lt;br /&gt;2. Gil Scott – Heron – I’m New Here&lt;br /&gt;3. These New Puritans – Hidden&lt;br /&gt;4. Caitlin Rose – Own Side Now&lt;br /&gt;5. Phosphorescent – Here’s To Taking It Easy&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Stereogum: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Kanye West – My Beautiful Dark Twisted Fantasy&lt;br /&gt;2. Arcade Fire - The Suburbs&lt;br /&gt;3. Beach House - Teen Dreem&lt;br /&gt;4. Sufjan Stevens - The Age of Adz&lt;br /&gt;5. Robyn - Body Talk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Billboard: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Susan Boyle - I Dreamed a Dream&lt;br /&gt;2. Eminem - Recovery&lt;br /&gt;3. Lady Antebellum - Need You Now&lt;br /&gt;4. Lady Gaga - The Fame&lt;br /&gt;5. Justin Bieber - My World 2.0 &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Quietus:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Liars - Sisterworld &lt;br /&gt;2. Salem - King Night&lt;br /&gt;3. Swans - My Father Will Guide Me Up A Rope To The Sky&lt;br /&gt;4. These New Puritans - Hidden&lt;br /&gt;5. The Fall - Your Future Our Clutter&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Pitchfork:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Kanye West – My Beautiful Dark Twisted Fantasy&lt;br /&gt;2. LCD Soundsystem – This Is Happening&lt;br /&gt;3. Deerhunter – Halcyon Digest&lt;br /&gt;4. Big Boi - Sir Lucious Left Foot: The Son Of Chico Dusty&lt;br /&gt;5. Beach House - Teen Dream &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Guardian: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Janelle Monae – The ArchAndroid&lt;br /&gt;2. Kanye West – My Beautiful Dark Twisted Fantasy&lt;br /&gt;3. Hot Chip - One Life Stand&lt;br /&gt;4. Arcade Fire - The Suburbs&lt;br /&gt;5. These New Puritans – Hidden&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kolejne zestawienia będę sukcesywnie dopisywał.. Natomiast nasze podsumowania (moje i Marcina) pojawią się na blogu w drugiej połowie grudnia.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zebrał: Sławomir Kruk&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-1452105144987986483?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/1452105144987986483/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/best-of-2010-najlepsze-pyty-zdaniem.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1452105144987986483'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1452105144987986483'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/best-of-2010-najlepsze-pyty-zdaniem.html' title='The Best of 2010, czyli najlepsze płyty zdaniem prasy muzycznej:'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TP-ZJtMMQNI/AAAAAAAABQI/m-3fGeyBbB4/s72-c/nme.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-6262706613140767197</id><published>2010-12-07T23:12:00.016+01:00</published><updated>2010-12-08T10:52:54.552+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Badly Drawn Boy - It's What I'm Thinking Part One: Photographing Snowflakes</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TP6yZaKhWpI/AAAAAAAABQA/QyRkuO5vKsg/s1600/badly%2Bdrawn%2Bboy%2Bcover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 300px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TP6yZaKhWpI/AAAAAAAABQA/QyRkuO5vKsg/s320/badly%2Bdrawn%2Bboy%2Bcover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5548067940556954258" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;“Are you ready to be in love again?” pyta na swym siódmym studyjnym albumie Badly Drawn Boy. Pytanie to wbrew pozorom jest jak najbardziej zasadne, gdyż silna niegdyś pozycja Damona Gougha potwierdzona m.in. otrzymaniem Mercury Prize za album „The Hour of Bewilderbeast” uległa w ostatnim czasie sporemu nadszarpnięciu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczęście płyta o długim tytule „It’s What I’m Thinking Part One: Photographing Snowflakes” zapowiadana jako pierwsza część trylogii przywraca wiarę w zdolności kompozytorskie „Źle Narysowanego Chłopca”. Intrygującą kwestią jest już pochodzenie samego tytułu stanowiącego wynik dyskusji, w jaką wdał się muzyk podczas pewnego rautu. W trakcie rozmowy ze znajomymi dotyczącej przykładu "najcięższej" pracy odparł, iż mógłby uznać za nią fotografowanie płatków śniegu, gdyż ich uchwycenie jest po prostu niemożliwe. Podobnie jest z muzyką oraz przekazem słownym najnowszego wydawnictwa Badly Drawn Boya. Próbuje on uchwycić na „It’s What I’m Thinking Part One: Photographing Snowflakes” coś ulotnego, zatrzymać na dłużej momenty przechowywane w swojej pamięci od dawien dawna. Większość nowych piosenek utrzymana jest w bardzo osobistym tonie, a jedna z nich przeleżała w jego domowym archiwum prawie dwadzieścia lat („This Electric”) czekając na odpowiedni moment do rejestracji. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dodatkowo zaaranżowano je w znacznej większości na orkiestrę i przypominają swą formą ścieżkę dźwiękową do pewnego tajemniczego i „nierealnego” filmu, którego bohaterem mógłby być sam Damon Gough. Poddając analizie jego teksty można zauważyć, że na nowym albumie Damon wyraźnie chce zerwać z postrzeganiem siebie jako „wiecznego chłopca” co sugerować mogłyby fragmenty konkretnych tekstów: „Throw me to the lions, make me a man” („The Order of Things”), czy „All I ask is you treat me like a man” („You Lied”). Muzycznie trudno mi wskazać faworyta spośród dziesięciu nowych kompozycji, gdyż w porównaniu z jego poprzednimi dwoma albumami („Born in the UK” oraz „Is there nothing We could do?”) ten zawiera praktycznie same udane piosenki utrzymane w charakterystycznym dla niego stylu. Królują, więc powolne kompozycje z trochę „płaczliwym” wokalem Damona, gdzie liczy się przede wszystkim zanurzenie w specyficznym klimacie, bowiem artyście nigdzie się nie śpieszy, a siła jego spokoju działa na słuchaczy relaksacyjnie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże, gdybym miał wybrać swojego faworyta to pewnie zdecydowałbym się na przepiękną kompozycję „I Saw You Walk Away” zarejestrowaną z orkiestrowym przepychem, a zwieńczoną nagle urywającą się partią klawiszy. Tekstowo Damon Gough odnosi się w niej do upływającego czasu („Time that you waste turns into memories and fade away”), który dla utraconej miłości jest bezlitosny zostawiając w pamięci tylko rozmyte wspomnienia. Jeden z magicznych momentów na płycie podkreślającej, że przyszłość jest wyłącznie w naszych rękach („just then you realize your future is all in your hands”). Warto poddać się tym dźwiękom. Emocje gwarantowane. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 4&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=5TUkrubBbmh&amp;login=w180&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=9BnzeBlnuUt&amp;login=w81&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/b-lTfPDlKb8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/b-lTfPDlKb8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-6262706613140767197?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/6262706613140767197/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/oceniamy-badly-drawn-boy-its-what-im.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6262706613140767197'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6262706613140767197'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/12/oceniamy-badly-drawn-boy-its-what-im.html' title='Oceniamy: Badly Drawn Boy - It&apos;s What I&apos;m Thinking Part One: Photographing Snowflakes'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TP6yZaKhWpI/AAAAAAAABQA/QyRkuO5vKsg/s72-c/badly%2Bdrawn%2Bboy%2Bcover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-6148506943609113658</id><published>2010-11-30T22:58:00.012+01:00</published><updated>2010-12-01T12:23:16.577+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Ms. No One - The Leaving Room</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TPV0i3rv-sI/AAAAAAAABP4/iSpGa0bHuAo/s1600/ms.%2Bno%2Bone%2Bcover.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 283px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TPV0i3rv-sI/AAAAAAAABP4/iSpGa0bHuAo/s320/ms.%2Bno%2Bone%2Bcover.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5545466658588457666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Rzadko na polskiej scenie zdarzają się tak wyjątkowe i niecodzienne zjawiska jak Ms. No One. Wyjątkowe z tego względu, że wbrew wszelkiej logice podążają tylko w sobie znanym kierunku. Niecodzienne, bowiem o muzyce tej tysko – krakowskiej grupy można napisać dosłownie wszystko ale z pewnością nie to, że przynosi zastrzyk pozytywnej energii i da się przy niej wyszaleć.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Debiutancki krążek Ms. No One „The Leaving Room” jest bowiem płytą zupełnie innego kalibru, w którą trzeba się uważnie wsłuchać, aby odkryć zawarte w niej piękno. Ładnie smutne piosenki z dużą ilością przewijających się dzwonków budzić mogą bezpośrednie skojarzenia z Islandią, a neurotyczny, trochę nierzeczywisty klimat nasycony odpowiednią głębią i mrokiem sugeruje, że tak mógłby brzmieć np. Portishead, gdyby jego muzycy urodzili i wychowali się w Polsce. Zresztą echa kultowej bristolskiej grupy pobrzmiewają w mocno elektronicznym zwieńczeniu piosenki „Wwa”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Autorką wszystkich piosenek zawartych na „The Leaving Room” zarówno pod względem muzyki, jak i słów jest Joanna Piwowar. To ona założyła Ms. No One w lipcu 2008r. i na pierwsze poważne sukcesy nie musiała zbyt długo czekać. Za wykonanie piosenki „Colder” podczas Vena Music Festival otrzymują nagrodę publiczności. Rok później wygrywają festiwal GRAMY w Szczecinie oraz wsławiają się zagraniem pełnowymiarowego koncertu w radiowym studiu im. Agnieszki Osieckiej nie mając na koncie nawet debiutanckiej płyty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże te wszystkie nagrody nie są kwestią przypadku, co potwierdza album „The Leaving Room” stanowiąc pewną spójną opowieść zarówno pod względem muzycznym, jak i tekstowym. Muzycznie islandzka bajkowość przemieszana została z intensywną głębią bristolskiego trip-hopu, nad którą unosi się łagodny śpiew Joasi Piwowar. Gdzieniegdzie co prawda pojawiają się mocniejsze partie gitar, jak w „Back Shelf Girl” czy w „Not This Time”, ale nie ma to jednak większego znaczenia dla odbioru całości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Specyficzny klimat podtrzymują oniryczne teksty Joanny Piwowar śpiewane zarówno w języku polskim, jak i w angielskim. Akcent między nimi rozłożono mniej więcej po połowie, choć znajdziemy na płycie także i jeden utwór, gdzie wokalizy angielsko – polskie występują razem wzajemnie się uzupełniając. W piosence „Ik” polskie słowa „Moje niebo już dojrzewa nad tobą ciemne” zapętlone zostały z anglojęzycznymi zwrotami typu: „I forget how to swim so I”m drown”. Generalnie w tekstach dominuje smutek („Patrzę na niebo w kałużach”, „Synchronizuję się z deszczem”, „Zapodziałam siebie gdzieś we mgle”, „Cry is only way to change my mind”) oraz tematyka snu („Sometimes I just wanna sleep”, „Budzisz się w cudzym śnie, chociaż wcale nie zasypiasz”). Zaskakujące w tym wszystkim jest to, że pomimo tej dwujęzyczności cała płyta brzmi bardzo spójnie, co jest niewątpliwą zasługą producenta Sławomira Bardadyna. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Na szczególną uwagę zasługuje również oprawa graficzna idealnie komponująca się z zawartością muzyczną płyty. Po rozłożeniu okładki naszym oczom ukazuje się zdjęcie broczącej w śniegu liderki zespołu, co w kontekście słów zamykających ostatnią piosenkę „Grudzień” („Chciałabym zatrzymać tą zimę dla Ciebie”) budzi zrozumiałe skojarzenia. Obiecujący debiut i zarazem powiew świeżości na naszym mocno skostniałym rynku muzycznym. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena:4&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=28JOrqRv8Bi&amp;login=stubru&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=8lyHaeP8sTn&amp;login=madafakapatafian&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/5YlvN1IXok8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/5YlvN1IXok8?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-6148506943609113658?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/6148506943609113658/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/11/oceniamy-ms-no-one-leaving-room.html#comment-form' title='Komentarze (5)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6148506943609113658'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6148506943609113658'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/11/oceniamy-ms-no-one-leaving-room.html' title='Oceniamy: Ms. No One - The Leaving Room'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TPV0i3rv-sI/AAAAAAAABP4/iSpGa0bHuAo/s72-c/ms.%2Bno%2Bone%2Bcover.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>5</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-2836034982153469082</id><published>2010-11-23T12:01:00.007+01:00</published><updated>2010-11-28T15:45:35.436+01:00</updated><title type='text'>JAM THE CLUB TOUR 2010 !!!!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TOuhP45bvaI/AAAAAAAABPk/BaS818Z3QVI/s1600/KATOWICE.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 226px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TOuhP45bvaI/AAAAAAAABPk/BaS818Z3QVI/s320/KATOWICE.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5542701060752915874" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tej jesieni, w głównych miastach Polski odbędą się koncerty w ramach wspólnej trasy, organizowanej przez firmę House. Będzie to trasa dwóch alternatywnych grup: D4D&lt;br /&gt;(znanej wcześniej jako Dick4Dick) i L.Stadt.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Obie grupy będą promowały swoje najnowsze wydawnictwa: D4D- „Who’s Afraid Of?” (premiera 08.11), L.Stadt- EL.P (premiera 06.12), wydawcą w obu przypadkach jest Mystic Production.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zespoły w dość osobliwy sposób zapowiadają, a w zasadzie zachęcają do swoich koncertów:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;"4 powody dla których musisz przyjść na jeden z koncertów D4D i L.Stadt na trasie Jam the Club:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;1. Znaczne osłabienie kursu dolara w ostatnim czasie.&lt;br /&gt;2. Umacnianie się rynku muzyki poza telewizyjnej w Polsce.&lt;br /&gt;3. Myślisz o swojej przyszłości i już teraz inwestujesz w nas.&lt;br /&gt;4. Nie jesteś tchórzem i przyjdziesz!&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;21.11 Białystok- Metro&lt;br /&gt;22.11 Olsztyn- Andergrant&lt;br /&gt;23.11 Warszawa – Hard Rock Cafe (tylko D4D)&lt;br /&gt;24.11 Kraków- Forty Kleparz&lt;br /&gt;25.11 Łódź- Łódź Kaliska&lt;br /&gt;26.11 Częstochowa- Teatr From Poland&lt;br /&gt;29.11 Gdańsk- Parlament&lt;br /&gt;01.12 Wrocław- Bezsenność&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;02.12 Katowice- Cogitatur&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;03.12 Sanok- Pani K.&lt;br /&gt;04.12 Lublin- Graffiti&lt;br /&gt;09.12 Toruń- Lizard King&lt;br /&gt;11.12 Szczecin - Słowianin&lt;br /&gt;12.12 Zielona Góra- Kawon&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;przedsprzedaż: 20 zł, w dniu koncertu: 25 zł&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto się wybrać chociażby, aby posłuchać przedpremierowo nowego materiału grupy l.Stadt, którego premiera odbędzie się parę dni po katowickim koncercie. Prawdopodobnie podczas koncertu będzie można zakupić to nowe wydawnictwo..&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-2836034982153469082?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/2836034982153469082/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/11/jam-club-tour-2010.html#comment-form' title='Komentarze (3)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/2836034982153469082'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/2836034982153469082'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/11/jam-club-tour-2010.html' title='JAM THE CLUB TOUR 2010 !!!!'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TOuhP45bvaI/AAAAAAAABPk/BaS818Z3QVI/s72-c/KATOWICE.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>3</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-7178967532886428385</id><published>2010-11-21T23:19:00.009+01:00</published><updated>2010-11-25T11:32:57.899+01:00</updated><title type='text'>Calexico, Ars Cameralis, 18.11.2010r.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TOmdLFRZMYI/AAAAAAAABPc/5skdk6aXUvk/s1600/SDC15305.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TOmdLFRZMYI/AAAAAAAABPc/5skdk6aXUvk/s400/SDC15305.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5542133630175359362" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Tegoroczna edycja festiwalu „Ars Cameralis”, odbywającego się niezmiennie od 19-tu lat na terenie aglomeracji śląskiej rozkręciła się w najlepsze. 13 listopada nieliczni szczęśliwcy mieli przyjemność obcować z muzyką amerykańskiej formacji The National, a dosłownie parę dni później czekała nas kolejna miła niespodzianka, którą z pewnością był koncert występującego po raz drugi w Polsce zespołu Calexico. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Calexico uznawane jest za jeden z najciekawszych zespołów nurtu Americana - ich muzyka z amerykańsko – meksykańskiego pogranicza jest wypadkową wielu różnorodnych stylistyk takich, jak: folk, post rock, jazz, fado, bossa nova, czy country. Wszystkie te wpływy i inspiracje wymieszane razem tworzą bardzo oryginalną konsystencje, stąd nie mogło mnie zabraknąć w katowickim Jazz Clubie Hipnoza. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże zanim nastąpiła chwila, w której muzycy z Arizony mogli wejść na scenę i rozruszać publiczność swoimi oryginalnymi dźwiękami, organizatorzy pokreślili, że o występ Calexico zabiegali od lat. W lutym tego roku ponowili zapytanie, ale odpowiedź po raz kolejny była odmowna i gdy wydawało się, że sprawa jest już przesądzona i zespół nie pojawi się w Polsce przyszedł e-mail o treści „Kiedy mamy przyjeżdżać?”. Zaproszenie do Berlina na urodzinowy koncert z okazji dwudziestolecia wytwórni City Slang umożliwiło muzykom Calexico odwiedzenie również i naszego kraju. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Punktualnie o 19.45 muzycy weszli na scenę rozpoczynając swoje półtoragodzinne show utworem „The Book and the Canal” z przełomowej dla nich płyty „Feast of Wire” z 2003r. Jak się później miało okazać materiał z tej płyty zdominował cały koncert pozostawiając miejsce tylko na pojedyncze wycieczki do pozostałych albumów. Co nie zmienia faktu, że i tak rozpiętość stylistyczna była spora, a częste wymiany instrumentów przez muzyków (każdy poza perkusistą grał na co najmniej 2-4 instrumentach w czasie koncertu) powodowały, że na brak wrażeń ze sceny nie mogliśmy narzekać. Calexico bowiem to nie tylko oryginalna muzyka, ale także i szerokie instrumentarium, z tak rzadko używanymi instrumentami, jak elektryczna gitara stalowa, na której Paul Niehaus wyciągał niespotykane emocje grając na niej samymi koniuszkami palców. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Radość bijąca z twarzy muzyków udzielała się tłumnie zgromadzonej publiczności, która sowicie odwdzięczała się z otrzymywanej energii nagradzając zespół ogromnymi brawami. Zespół natomiast wyciągał z rękawa takie niespodzianki, jak psychodeliczną i mocno zniekształconą wersję „Love Will Tear Us Apart” z repertuaru Joy Division. A podczas bisu sięgnęli również po jeden z ostatnich przebojów Arcade Fire „Ready to Start” otrzymując za jego wykonanie należyte brawa. Wokalista i zarazem lider – Joey Burns w przerwach między kolejnymi numerami dziękował za gorące przyjęcie oraz nie ukrywał dumy z tego, że mogą swoim koncertem wesprzeć kandydaturę Katowic jako kandydata na Europejską Stolicę Kultury. Nie zabrakło również podziękowań dla Jazz Clubu Hipnoza za pyszne jedzenie, jakim zostali ugoszczeni w trakcie przygotowań do koncertu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/jwbWDY998hI?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/jwbWDY998hI?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W związku z tak ciepłym przyjęciem nie mogło obyć się bez bisu, na który muzycy Calexico zostali wywołani nie tylko brawami, ale także poprzez tupanie nogami. W jego trakcie usłyszeliśmy takie utwory, jak: klasycznie jazzowy „Crumble”, gitarowy „Ready to Start” oraz latynoski „Guero Canelo”. W czasie tego ostatniego publiczność śpiewała tytułowy zwrot razem z wokalistą. Na drugi bis muzycy Calexico niestety już nie wyszli, pomimo bardzo intensywnych prób przywołania przez rozgrzaną publiczność. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkoda, bo półtoragodzinny koncert wraz z bisem pozostawił jednak pewien niedosyt. Mnie osobiście zabrakło paru nagrań z ostatniej płyty „Carried to Dust” z „Two Silver Trees” na czele. W sumie z ostatniego studyjnego wydawnictwa zespołu usłyszeliśmy zaledwie „Inspiracion” zaśpiewane samodzielnie przez jednego z trębaczy zamiast albumowej wersji nagranej w duecie damsko – męskim. Jednakże to wszystko nie zmienia faktu, że Calexico pokazało się w Katowicach w wyśmienitej formie ze zjawiskowym brzmieniem, ogromną energią, a licznie zebrana publiczność potrafiła im to sowicie wynagrodzić. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst i zdjęcia: Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;tekst powstał na potrzeby serwisu magnetoffon.info i można go znaleźć tutaj: &lt;a href="http://www.magnetoffon.info/artykuy/relacje/376-calexico-na-ars-cameralis.html"&gt;http://www.magnetoffon.info/artykuy/relacje/376-calexico-na-ars-cameralis.html&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-7178967532886428385?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/7178967532886428385/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/11/calexico-ars-cameralis-18112010r.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7178967532886428385'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7178967532886428385'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/11/calexico-ars-cameralis-18112010r.html' title='Calexico, Ars Cameralis, 18.11.2010r.'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TOmdLFRZMYI/AAAAAAAABPc/5skdk6aXUvk/s72-c/SDC15305.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-2854777072442199713</id><published>2010-11-15T17:22:00.007+01:00</published><updated>2010-11-15T17:58:46.958+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Kings of Leon - Come Around Sundown</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TOFefiRCPbI/AAAAAAAABPM/BGhb005AEk8/s1600/kings_of_leon_come_around_sundown_2010_retail_cd-front.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TOFefiRCPbI/AAAAAAAABPM/BGhb005AEk8/s320/kings_of_leon_come_around_sundown_2010_retail_cd-front.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5539812912509631922" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wiele gorzkich słów padło w ostatnim czasie pod adresem nowego wydawnictwa Kings of Leon “Come Around Sundown” bijącego rekordy sprzedaży na całym świecie. Chłodnie przyjęto go zwłaszcza w prasie europejskiej (np. NME 5/10), gdzie dotychczas mieli status niekwestionowanej gwiazdy. W Polsce również trudno odnaleźć w gąszczu negatywnych opinii (wyróżnia się wśród nich zdecydowanie ta opublikowana w listopadowym numerze Hiro z oceną 1/10) słowa uznania. Można powiedzieć, że modna stała się wśród dziennikarzy licytacja, kto kogo przebije i znajdzie więcej mankamentów i zada bardziej wyszukane uszczypliwości w ocenie zawartości nowego materiału chłopaków z Tennessee. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W moim odczuciu większość tych negatywnych opinii jest mocno przesadzona. Co prawda nie udało się Kings of Leon przebić swojej najlepszej płyty, którą w moim mniemaniu nadal pozostaje „Because of the Times” z 2007r., ale i tak znajdziemy na „Come Around Sundown” wspaniałe momenty. Jednakże, aby móc się nimi w pełni delektować trzeba poświęcić znacznie więcej uwagi niż dotychczas, gdyż większość gitar ukryto pod wypolerowaną produkcją, a za sprawą obróbki studyjnej nowe piosenki Kings of Leon nabrały bardziej przestrzennego brzmienia kojarzącego się niewątpliwie z ostatnimi dokonaniami U2. Zadziornych gitar jest tu wprawdzie niewiele, ale jak już się pojawiają np. w „Mary” (swoją drogą ładna solówka pod koniec numeru) to są na tyle charakterystyczne, że trudno je pomylić z innym zespołem. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W nowej muzyce Kings of Leon zauważyć można także silny powrót do korzeni, który słyszalny jest choćby w singlowym „Radioactive” (ze znaczącymi słowami: „It's in the water, It's in the story of where you came from”). W „Back Down South” składają natomiast hołd amerykańskiej prowincji, gdzie pobrzmiewają skrzypki w tle oraz unosi się radość ze wspólnego śpiewania. W końcówce tego utworu zastosowano ponadto typowe dla muzyki gospel rozwiązania wokalne. Gdzieniegdzie słychać także bluesowe i alt - countrowe naleciałości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże najbardziej zaskakującymi fragmentami „Come Around Sundown” pozostają takie utwory jak „Beach Side” czy „Pony Up”, gdzie największy nacisk położono na zbudowanie odpowiedniego rytmu. Pędzącego nie jak dotychczas z mocą rockowej petardy i przywołującego najlepsze lata nurtu „new rock revolution”, ale nastawionego na zupełnie odmienne horyzonty muzyczne. Ponoć muzycy Kings of Leon przed rejestracją nowych nagrań słuchali sporo surferskiej muzyki (m.in. The Drums, Surfer Blood) i to daje się odczuć w ciepłym, pulsującym brzmieniu i plażowym charakterze niektórych piosenek z „Beach Side” na czele. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Materiał zawarty na „Come Around Sundown” stanowi nowe otwarcie w twórczości Kings of Leon i za to należą im się ogromne brawa. Mogli w końcu nagrać całą płytę złożoną z takich utworów, jak „Sex on Fire” oraz „Use Somebody” i większość ludzi byłaby zachwycona. Wybrali jednak znacznie trudniejszą drogę nagrywając zupełnie świeży i niejednoznaczny w ocenie materiał, który jak przypuszczam zupełnie inaczej będzie się odbierało za parę lat, gdy medialna wrzawa ucichnie. W moim odczuciu jest to dobra płyta, zawierająca wiele świeżych pomysłów i ekscytujących momentów, może nadmiernie pozbawiona rockowego pazura kosztem produkcji, ale jestem święcie przekonany, że ta zachwiana proporcja ulegnie diametralnej poprawie podczas występów na żywo. Mam nadzieję, że zobaczymy ich również w Polsce. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 4&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=0kGbvECsl06&amp;login=agus89&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=2n7zXW8hhZl&amp;login=paramoreriot&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=a9ZrzU1DYx5&amp;login=brindishi5252&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-2854777072442199713?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/2854777072442199713/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/11/oceniamy-kings-of-leon-come-around.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/2854777072442199713'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/2854777072442199713'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/11/oceniamy-kings-of-leon-come-around.html' title='Oceniamy: Kings of Leon - Come Around Sundown'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TOFefiRCPbI/AAAAAAAABPM/BGhb005AEk8/s72-c/kings_of_leon_come_around_sundown_2010_retail_cd-front.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5393184149355305079</id><published>2010-11-08T23:03:00.007+01:00</published><updated>2010-11-10T21:18:19.767+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Belle &amp; Sebastian - Write About Love</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TNhz9v_ThdI/AAAAAAAABPE/x4sKRSIeZtY/s1600/belle+%26+sebastian+cover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TNhz9v_ThdI/AAAAAAAABPE/x4sKRSIeZtY/s320/belle+%26+sebastian+cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5537303246543226322" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szkocka grupa Belle &amp; Sebastian dowodzona przez Stuarta Murdocha, pomimo że w pewnych kręgach otaczana jest niemal kultem, to do tej pory nie zdołała odnieść wymiernego sukcesu komercyjnego. To się zapewne nie zmieni i tym razem po wydaniu „Write About Love” – ich ósmej studyjnej płyty, choć chciałbym się mylić, gdyż materiał z nowego albumu Belle &amp; Sebastian przynosi znakomitą porcje eleganckiego retro popu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Write About Love” ukazuje się cztery lata po wydaniu „The Life Pursuit” i jest konsekwentną kontynuacją tamtego albumu. Zespół nie zrezygnował ze wsparcia producenckiego Tony’ego Hoffera. W efekcie podczas sesji nagraniowych w Los Angeles (California, USA) udało się uzyskać niezwykle ciepłe brzmienie poszczególnych instrumentów, co wyraźnie słychać w subtelnym klimacie całej płyty. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Potencjalnych następców „Funny Little Frog”, „Like Dylan in the Movies” czy „I’m a Cuckoo” znajdziemy tutaj co najmniej kilka. Zjawiskowy jest zwłaszcza numer tytułowy zaśpiewany przez Stuarta Murdocha w duecie z popularną aktorką Carey Mulligan (na ekranach polskich kin można ją było ostatnio zobaczyć w „Była sobie dziewczyna”). Bardzo chwytliwa melodia i do tego jeden z najbardziej nośnych refrenów, jakie dane było mi słyszeć w ostatnim czasie. Jednakże utworów skomponowanych na dwa („Little Lou, Ugly Jack, Prophet John”) bądź trzy głosy („I Want the World to Stop”) jest tu znacznie więcej. Skrzypaczka Sarah Martin i gitarzysta Stevie Jackson nie tylko wspomagają wokalnie Stuarta Murdocha tworząc typowe dla Belle &amp; Sebastian harmonie wokalne, ale w paru kompozycjach („I Didn’t See It Coming”, „I Can See Your Future”, „I’m Not Living in the Real World”) ich głosy zdecydowanie wychodzą na pierwszy plan. Gościnnie jeden z utworów uświetniła ponadto Norah Jones co jest na tyle istotne, że przepiękna ballada „Little Lou, Ugly Jack, Prophet John” równie dobrze mogłaby się znaleźć na którejś z jej solowych płyt. Co zresztą już nastąpiło za sprawą wydanego 2 listopada albumu „...Featuring Norah Jones”, gdzie zebrano liczne kolaboracje Nory z innymi artystami. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Korzenie Belle &amp; Sebastian nadal są mocno osadzone w tkliwym popie lat 60-tych, gdzie słodycz bijąca z muzyki była wszechobecna. To nie jest oczywiście żaden zarzut, bo muzycy tej szkockiej kapeli od początku swojej działalności czerpali z tradycji nie po to aby ją bezczelnie kopiować, lecz by tworzyć coś własnego i tą trudną sztukę opanowali prawie do perfekcji. Śmiem nawet zaryzykować stwierdzenie, że „Write About Love” jest ich najlepszą płytą od czasu „If You’re Feeling Sinister” z 1996r. Obie łączy podobny klimat, ciepłe brzmienie wydobyte z poszczególnych instrumentów oraz wysublimowana produkcja. Na jesienną pluchę jak znalazł. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena:4&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/FDTUAgMu6VU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/FDTUAgMu6VU?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5393184149355305079?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5393184149355305079/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/11/oceniamy-belle-sebastian-write-about.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5393184149355305079'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5393184149355305079'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/11/oceniamy-belle-sebastian-write-about.html' title='Oceniamy: Belle &amp; Sebastian - Write About Love'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TNhz9v_ThdI/AAAAAAAABPE/x4sKRSIeZtY/s72-c/belle+%26+sebastian+cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-1122797412262831191</id><published>2010-10-18T23:38:00.007+02:00</published><updated>2010-10-21T18:01:21.367+02:00</updated><title type='text'>Rawa Blues Festival, 9.10.2010r.</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLzAEt4ZA6I/AAAAAAAABOc/nOYDCYmmI_0/s1600/SDC14903.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLzAEt4ZA6I/AAAAAAAABOc/nOYDCYmmI_0/s400/SDC14903.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529505629772252066" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wzrastająca sukcesywnie frekwencja (chociaż ciągle daleko do rekordowych osiągnięć z początku lat 90-tych) oraz zupełnie nowa oprawa sceniczna koncertów (wymieniono oświetlenie sceny, nagłośnienie oraz zamontowano telebim pod kopułą Spodka) to jedna z widocznych innowacji wprowadzonych podczas jubileuszowej 30 edycji Rawy Blues Festival. Największa zmiana nastąpiła jednak w doborze artystów zagranicznych. Irek Dudek po raz pierwszy w historii festiwalu zdecydował się złamać dotychczasową zasadę i zaprosił do katowickiego Spodka ponownie tych wykonawców, których występy zapisały się szczególnie w pamięci sympatyków imprezy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Koncert gwiazd tradycyjnie jednak rozpoczął występ organizatora stanowiący zarazem promocje jego najnowszej solowej płyty zatytułowanej po prostu „Bluesy”. Nie był to z pewnością łatwy i przyjemny w odbiorze występ, jakiego można się było spodziewać po artyście kojarzonym  głównie z popularnego i rozrywkowego wcielenia Shakin’ Dudi. Tym razem Irek Dudek w towarzystwie tria jazzowego zaprezentował bardzo kameralny materiał, który wymagał przede wszystkim uważnego skupienia. Słuchając jego koncertu miałem nieodparte wrażenie, że znacznie lepiej sprawdziłby się w małym zadymionym klubie, aniżeli w ogromnej hali katowickiego Spodka. Nawet różnorodność instrumentarium (gitara, skrzypce, harmonijka ustna) za pomocą którego Irek Dudek ogrywał kolejne utwory nie była w stanie zmienić zastanego obrazu rzeczy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Znacznie lepiej wypadły za to pozostałe trzy koncerty tego wieczoru. Największy tłum pod sceną zgromadziła Nora Jean Bruso, a jej głos rzeczywiście, tak jak zapowiadali organizatorzy uniósł Spodek. W trakcie jej występu przebywałem akurat w sektorze F i muszę przyznać, że wszystko było słychać idealnie nawet wtedy, gdy Nora śpiewała bez mikrofonu. Jej potężny głos wywarł na mnie ogromne wrażenie, a setlista złożona zarówno z szybkich energetycznych, jak i refleksyjnych numerów z pewnością sprostała rozmaitym gustom publiczności. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLzCNDzfBHI/AAAAAAAABOs/4WMUNW3I6zQ/s1600/SDC14919.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLzCNDzfBHI/AAAAAAAABOs/4WMUNW3I6zQ/s400/SDC14919.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529507972119463026" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Następnie na scenie pojawił się amerykański zespół The Nightcats, który specjalnie na tegoroczną Rawę reaktywował się w najsilniejszym składzie z Rickiem Estrinem oraz z Charlie’m Baty, co dobitnie świadczy o silnej pozycji polskiego festiwalu na świecie. Ta zasłużona grupa łącząca to co najlepsze w muzyce bluesowej z jazzem, swingiem, a nawet rockabilly tworzy naprawdę wybuchową mieszankę. Zdecydowanie najbardziej energetyczny koncert tegorocznej edycji festiwalu. Nogi same rwały się w tan. Do tego masa solówek na wszystkich dostępnych instrumentach, jak i muzycznych przerywników z instrumentalną wersją „Smoke on the Water” grupy Deep Purple na czele. W pamięci utkwi mi także moment z równomierną grą na trzech gitarach jednocześnie trzymanymi za głowami muzyków. Nie lada wyczyn, ale w składzie The Nightcats nigdy nie brakowało wybitnych instrumentalistów. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLzDBHHw2KI/AAAAAAAABO0/swgWBQkiU7g/s1600/SDC14955.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://3.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLzDBHHw2KI/AAAAAAAABO0/swgWBQkiU7g/s400/SDC14955.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529508866363021474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Równie mistrzowski skład, jak w przypadku The Nightcats przywiózł ze sobą do Katowic James Blood Ulmer, o którym mówi się, że jest jednym z najbardziej oryginalnych gitarzystów od czasów Jimiego Hendrixa. Jego występ zdominowali jednak gitarzysta Living Colour – Vernon Reid oraz harmonijkarz David Barnes, których gra nakręcała pozostałych muzyków przynosząc spodziewaną owację publiczności. W repertuarze James Blood Ulmer’s Memphis Blood feat. Vernon Reid nie mogło zabraknąć bluesowych standardów z „Who’s been talking”, „Spoonful”, „Little Red Rooster”, czy „Evil” na czele, których przyjęcie było zdecydowanie najlepsze. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLzEIOnBSDI/AAAAAAAABO8/LWhIzwUpi44/s1600/SDC14957.JPG"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 300px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLzEIOnBSDI/AAAAAAAABO8/LWhIzwUpi44/s400/SDC14957.JPG" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5529510088143882290" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tegoroczna edycja festiwalu potwierdziła, że zapotrzebowanie na muzykę bluesową z najwyżej półki wciąż jest spore w naszym kraju. Co prawda podobnie, jak w latach poprzednich nie udało się zapełnić katowickiego Spodka, ale nowe pokolenie fanów bluesa już rośnie dzięki umiejętnie prowadzonej polityce rozwoju festiwalu. Organizatorzy zdecydowali się przed laty wprowadzić bezpłatny wstęp dla dzieci do lat dwunastu, czego efektem jest wielopokoleniowe słuchanie muzyki bluesowej w naszym kraju. Stąd nie dziwi zupełnie obecność w Spodku tak wielu rodzin z dziećmi, jak i młodzieży wychowanej w duchu bluesa przez swoich rodziców. Jedynym mankamentem pozostaje wciąż uboga część gastronomiczna. W godzinach wieczornych trudno wręcz dostać coś ciepłego do zjedzenia. Może dobrym pomysłem na przyszłość byłoby wprowadzenie festiwalowych opasek, bądź też rozbudowa gastronomii poprzez wybranie firmy cateringowej w ogłoszonym przez organizatorów przetargu. Cieszy natomiast zapowiedź wydawania koncertów zarejestrowanych podczas Rawy Blues w formie dvd. Z pewnością będzie to miła pamiątka dla uczestników festiwalu, jak i możliwość pokazania szerszej publiczności, że muzyka prezentowana podczas bluesowego festiwalu nie musi być wcale nudna, a wręcz jest pełna energii i idealna do zabawy co potwierdziły także tegoroczne występy. Do zobaczenia za rok. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Tekst i zdjęcia: Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;ps. relacje z ubiegłorocznej edycji festiwalu znajdziecie tutaj: &lt;a href="http://niebieskagodzina.blogspot.com/2009/10/blues-opanowa-spodek.html"&gt;http://niebieskagodzina.blogspot.com/2009/10/blues-opanowa-spodek.html&lt;/a&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-1122797412262831191?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/1122797412262831191/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/10/rawa-blues-festival-9102010r.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1122797412262831191'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/1122797412262831191'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/10/rawa-blues-festival-9102010r.html' title='Rawa Blues Festival, 9.10.2010r.'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLzAEt4ZA6I/AAAAAAAABOc/nOYDCYmmI_0/s72-c/SDC14903.JPG' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-6189175689800219224</id><published>2010-10-10T19:34:00.008+02:00</published><updated>2011-01-22T11:32:03.881+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Clinic - Bubblegum</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLH6FAH252I/AAAAAAAABN8/H_GiNwhFD7c/s1600/bubblegum_cover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLH6FAH252I/AAAAAAAABN8/H_GiNwhFD7c/s320/bubblegum_cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5526473181599557474" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Wchodząc do studia nagraniowego muzycy liverpoolskiej grupy Clinic deklarowali – dostaniecie zupełnie świeży materiał nie brzmiący jak typowy Clinic - po czym zabrali się do pracy i przy producenckim udziale Johna Congletona (m.in. Modest Mouse, St. Vincent, George Dorn Screams) zarejestrowali materiał na szósty w swojej dyskografii album, którego efekt końcowy może budzić zrozumiałą konsternację wśród zagorzałych sympatyków zespołu. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Bubblegum” jest bowiem najbardziej różnorodną i zarazem najbardziej „popową” płytą w dorobku Clinic. Ciężkich przybrudzonych gitar podbitych brzmieniem analogowych instrumentów klawiszowych nie doświadczymy tu zbyt wiele. Całość nowego materiału nie stanowi także jednej spójnej opowieści utrzymanej w zbliżonym klimacie, co charakteryzowało ich dotychczasowe płyty (najbardziej widoczne na albumach „Walking With Thee” oraz „Winchester Cathedral”). Nigdy też tak daleko, jak na „Bubblegum” nie odeszli od swoich post - punkowych korzeni (choć na poprzednim albumie „Do it!” z 2008r. można było usłyszeć niewielkie wpływy jazzu) na rzecz akustycznych brzmień. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Najbardziej zaskoczyło mnie jednak wykorzystanie pulsującej gitary niczym z reggae w przyjemnie snującej się balladzie „Baby”, jak i elementów typowych dla muzyki filmowej w melorecytowanym przez wokalistę Clinic - Ade Blackburna utworze „Radiostory”. Ślady filmowej impresji znajdziemy ponadto w instrumentalnej miniaturze „Un Astronauta En Cielo”, której pierwsze uderzenia gitary przywołują dalekie echa The Decemberists oraz w „Freemason Waltz”, gdzie z kolei słychać wpływy Tindersticks. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Jednakże najlepiej na nowym wydawnictwie Clinic wypadają utwory utrzymane w ich dawnym stylu („Lion Tamer”, „Evelyn”, „Orangutan”). Wśród których moim zdecydowanym faworytem jest kipiący energią oraz mocno dający po uszach za sprawą intensywnie wyeksponowanej partii syntezatorów „Lion Tamer”. Niestety zdarzają się na tej płycie także nic nie wznoszące wypełniacze (w szczególności wymieniłbym tu: „Linda” oraz „Another Way of Giving”), które zaniżają ogólną ocenę jej zawartości. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Sięgnąłem po „Bubblegum” głównie ze względu na młodzieńczy sentyment, jakim darzyłem muzyków tego brytyjskiego kwartetu. Chociaż po raz kolejny nie nagrali materiału na miarę swoich pierwszych trzech albumów (począwszy od „Internal Wrangler”, aż po „Winchester Cathedral”) muszę ich pochwalić za próbę ratowania nadwerężonej pozycji. Lepiej już posłuchać nowego bardziej „wyciszonego” oblicza zespołu, niż kolejnej takiej samej płyty z oklepaną, aż do znudzenia zawartością, czego świadkami byliśmy w ostatnich latach działalności post - punkowców z Clinic.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 3,5&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=5JMfwUrwwdV&amp;login=w20&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=6wPBto9frAx&amp;login=w344&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" class="youtube-player" type="text/html" width="500" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/_I7vEekMQKE" frameborder="0" allowFullScreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-6189175689800219224?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/6189175689800219224/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/10/oceniamy-clinic-bubblegum.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6189175689800219224'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6189175689800219224'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/10/oceniamy-clinic-bubblegum.html' title='Oceniamy: Clinic - Bubblegum'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TLH6FAH252I/AAAAAAAABN8/H_GiNwhFD7c/s72-c/bubblegum_cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-7986450696442791080</id><published>2010-10-06T21:27:00.004+02:00</published><updated>2010-10-06T22:14:35.438+02:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Deerhunter - Halcyon Digest</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TKzTgvirWzI/AAAAAAAABN0/cah3t_nFc0Q/s1600/Halcyondigest.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 383px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TKzTgvirWzI/AAAAAAAABN0/cah3t_nFc0Q/s400/Halcyondigest.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5525023402347944754" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od Radioheadowego Sailing do Beatlesowskich Memory Boy, nowa płyta Deerhunter przynosi wiele brzmieniowych przywoływań, ale przesłuchiwanie się jej jest przyjemnością porównywalną z odkrywaniem nowych dźwięków. Panowie z Atlanty w Stanach stworzyli prawdziwie ekscytujący, pełen godnych filmów akcji zwrotów album.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po otwierającej całość piosence, Earthquake, nic by nie wskazywało, że za chwilę przywita nas post-punkowa energia i gitarowy zgiełk; i powiedzmy od razu, że nie ma tutaj przesadnej wirtuozerii instrumentalnej. Deerhunter skupił się na pomyśle na piosenkę, na tyle skutecznie, że krytycy muzyczni, na czele z wpływowym Pitchforkiem, bardzo wysoko oceniają najnowszą propozycję Amerykanów. Brudne, garażowe niemal granie w Basement Scene przeplata się z dopracowanymi, elektroniczno - ambientowymi utworami pokroju Helicopter. Głośne, progresywne kawałki jak Desire Lines zamieniają się w pełne ciepła i bijące prostotą perełki w rodzaju Coronado. Na koniec największa radość dla fanów nieszablonowego grania - ponadsiedmiominutowy miszmasz, He Would Have Laughed.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zasłużenie nowa propozycja Deerhunter zbiera ciepłe słowa krytyki, bowiem ich nieszablonowe kompozycje, mimo że odwołujące się niewątpliwie do znajomych brzmień, nie tracą nic ze swojej oryginalności i nietuzinkowości. Płyta, która zostanie u nas zapewne niezauważona, dobrze, że jest chociaż Radio Egida.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 5&lt;br /&gt;Wystawił: Marcin Bareła&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj:&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=2IaIwpNWT8n&amp;login=w964&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=0KFNlH32lpx&amp;login=w964&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;script type="text/javascript" src="http://www.wrzuta.pl/embed_audio.js?key=5QScDcFiYsb&amp;login=w964&amp;width=350&amp;bg=ffffff"&gt;&lt;/script&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-7986450696442791080?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/7986450696442791080/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/10/oceniamy-deerhunter-halcyon-digest.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7986450696442791080'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/7986450696442791080'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/10/oceniamy-deerhunter-halcyon-digest.html' title='Oceniamy: Deerhunter - Halcyon Digest'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TKzTgvirWzI/AAAAAAAABN0/cah3t_nFc0Q/s72-c/Halcyondigest.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-8431157637185070789</id><published>2010-09-28T20:07:00.006+02:00</published><updated>2011-01-22T11:29:46.861+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: The Roots - How I Got Over</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TKIvNJqhizI/AAAAAAAABNs/-L1pgRabPDo/s1600/The-Roots-How-I-Got-Over-Album-Cover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TKIvNJqhizI/AAAAAAAABNs/-L1pgRabPDo/s320/The-Roots-How-I-Got-Over-Album-Cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5522027996088732466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Kultową dla amerykańskiego hip – hopu, grupę The Roots poznałem parę lat temu za sprawą przebojowego singla „The Seed” pochodzącego z wydanej w 2002r. płyty „Phrenology”, która na tle klasycznie pojmowanego hip – hopu wyróżniała się nietypowym brzmieniem opartym na rockowej i jazzowej pulsacji. Nie inaczej jest na wyczekiwanej od dłuższego czasu (pierwotna data premiery przewidziana była na 2009r.) dziewiątej w dyskografii zespołu płycie „How I Got Over”. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Po raz kolejny udało im się zgrabnie połączyć rap z tak odległymi rejonami muzycznymi, jak: soul, jazz, gospel, pop czy nawet folk nagrywając najbardziej przystępną i zarazem przebojową płytę w swoim dorobku. Praktycznie co drugi utwór ma spore szanse na stanie się przebojem ze względu na swoją lekkość idącą w parze z czarującą melodią wspartą chwytliwym wokalem. Za wokale poza Black Thought – MC zespołu odpowiadają w znaczniej mierze zaproszeni goście, których lista jest niezwykle długa. Najbardziej zaskakujące jest nawiązanie współpracy z artystami sceny folkowej (Joanna Newsome, Monsters of Folk, Dirty Projectors) stanowiące odświeżenie dotychczasowego stylu filadelfijskiej grupy. Bardziej przewidywalnie na tym tle wypadają połączenia wokalne z R&amp;B i soul za sprawą wokali Johna Legenda („The Fire”, „Doin It Again”) i Dice’a Raw („Walk Alone”, „Radio Daze”, „Now or Never” i „How I Got Over”). &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nawiązanie współpracy z Johnem Legendem przyniosło już nawet dalej idące konsekwencje. Otóż równocześnie z przygotowaniami do wydania materiału z „How I Got Over” panowie nagrali wspólną płytę, na której posłuchać można ich interpretacji wybranych utworów z lat 60 i 70-tych. Płyta „Wake Up!” ukazała się 21 września, czyli ledwie trzy miesiące po premierze regularnego wydawnictwa The Roots i zapowiada się nad wyraz interesująco. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Warto zwrócić także uwagę na niezwykle dojrzałą warstwę tekstową albumu „How I Got Over”. W bardzo osobistej przejmującej rozmowie z Bogiem w „Dear God 2.0” znajdziemy m.in odniesienia do problemów współczesnego świata, takich jak nadmierny rozwój technologiczny („technology turning the planet into zombies”), zalew rynku tanią chińską produkcją („If everything is made in China, are we Chinese”), rosnącej biedy, czy zanieczyszczenia środowiska naturalnego. Jednakże najwięcej uwagi położono na zjawisko rosnącej przemocy („It’s too much lyin, and too much fightin”, „We livin in a war zone like Rwanda”), samotności, rutyny codzienności oraz braku miłości, w której należałoby szukać oparcia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Szczerze mówiąc nigdy nie byłem wielkim fanem hip – hopu, ale ta nowa płyta The Roots jest na tyle oryginalna i przebojowa, że trudno przejść przy niej obojętnie. Wysmakowana produkcja, nagromadzenie różnorodnych wokali sprawia, że słucha się tych piosenek z ogromną przyjemnością ciesząc się każdym nowym dźwiękiem. Pozycja obowiązkowa dla szanującego się melomana.  &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 4,5&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" class="youtube-player" type="text/html" width="500" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/zI4D1QOLGuM" frameborder="0" allowFullScreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-8431157637185070789?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/8431157637185070789/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/09/oceniamy-roots-how-i-got-over.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8431157637185070789'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/8431157637185070789'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/09/oceniamy-roots-how-i-got-over.html' title='Oceniamy: The Roots - How I Got Over'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://2.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TKIvNJqhizI/AAAAAAAABNs/-L1pgRabPDo/s72-c/The-Roots-How-I-Got-Over-Album-Cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-6169857163233209059</id><published>2010-09-27T16:46:00.003+02:00</published><updated>2010-09-27T16:50:51.964+02:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Arcade Fire - The Suburbs</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TKCu0fUgyUI/AAAAAAAABNk/ep8DtsvherE/s1600/z8204818xarcade-fire-the-suburbs.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 400px; height: 397px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TKCu0fUgyUI/AAAAAAAABNk/ep8DtsvherE/s400/z8204818xarcade-fire-the-suburbs.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5521605359940192578" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od pamiętnego Funeral minęło już, albo dopiero 6 lat, a ja czuję, jakby to było epokę temu. Tamta ściana dźwięków i głosów, jaką zafundowała nam kanadyjska multigrupa, wprawiła w osłupienie nawet najbardziej zagorzałych przeciwników alternatywy. Dziś, po przesłuchaniu zawartości ich nowego dzieła, The Suburbs, myślę że jest to obecnie zupełnie inny zespół.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Piosenki powstawały w domu Win’a Butlera i jego żony, Régine Chassagne w Montrealu, i tam też dokonywano nagrań, chociaż część procesu przerzucono na studio zespołu w Quebec i Nowym Yorku. The Suburbs to podróż w przeszłość, bowiem opiera się na przeżyciach braci Butler na przedmieściach Houston, gdzie rodzeństwo dorastało. Butler wspominał także, o brzmieniu albumu, które miało odzwierciedlać jego młodzieńcze fascynacje pokroju Depeche Mode. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Arcade Fire za sprawą The Suburbs wyzbyło się przede wszystkim barokowego przepychu obecnego, zwłaszcza na kultowym debiucie. Smyczki jakkolwiek przetrwały, jednak są instrumentem towarzyszącym, a nie dominującym, jak to bywało wcześniej. Nie ma tutaj znaku firmowego AF – potężnych chórów i chórków, jakkolwiek album powstawał w domu z towarzyszeniem gitary, zespół po prostu postanowił z nich zrezygnować i słusznie, bowiem być może zepsułyby delikatny nastrój otaczający całość. Zwyczajowo dla Kanadyjczyków, mamy równy i długi album, co niekoniecznie jest plusem, bo łatwiej o gorsze piosenki a każdej przesłuchanej płycie powinien towarzyszyć niedosyt. Nie ma o tym tutaj mowy, po otrzymaniu aż 16 kompozycji w ciągu grubo ponad godziny. Ale do tego wszakże jesteśmy już przyzwyczajeni. Wyróżniają się singlowe The Suburbs, trochę queen’owskie Rococo, rozmarzone City With No Children mocny, prawie garażowy Month Of May czy przebojowy We Used To Wait, ale także liczne delikatne ballady, przykładowo Wasted Hours .Wszystkiego słucha się dobrze, jednak jak wspomniałem, trzeba poświęcić płycie nieco uwagi, wciągnąć się w nią by zaakceptować całość, co dla zwolenników kompaktowych, konkretnych albumów może być trudne. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Powiedzmy szczerze: The Suburbs nie jest jakimś wyjątkowym albumem, nie kierujmy się kultowym statusem grupy, oceniając ich kolejne płyty. Zdecydowanie ciekawszy, wręcz magiczny album nagrali koledzy z Broken Social Scene, tymczasem ich krążek pozostał ledwo zauważony, chociaż gdyby identycznie nagrali go Arcade Fire, byłby światowym wydarzeniem. Ochłońmy z zachwytu, bowiem The Suburbs to momentami westchnienie zachwytu, ale momentami wręcz ziewnięcie. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 4 &lt;br /&gt;Wystawił: Marcin Bareła &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="480" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/_nTjn1yJp0w?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/_nTjn1yJp0w?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="480" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-6169857163233209059?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/6169857163233209059/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/09/oceniamy-arcade-fire-suburbs.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6169857163233209059'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6169857163233209059'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/09/oceniamy-arcade-fire-suburbs.html' title='Oceniamy: Arcade Fire - The Suburbs'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TKCu0fUgyUI/AAAAAAAABNk/ep8DtsvherE/s72-c/z8204818xarcade-fire-the-suburbs.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-6814206650242321647</id><published>2010-09-23T23:49:00.012+02:00</published><updated>2011-01-17T22:48:05.659+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: Indigo Tree - Blanik</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TJvL6NK3oZI/AAAAAAAABNc/Z74swthwsT8/s1600/idigo+tree+blanik+cover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 240px; height: 230px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TJvL6NK3oZI/AAAAAAAABNc/Z74swthwsT8/s320/idigo+tree+blanik+cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5520229969100775826" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Wrocławski duet Indigo Tree całkowicie zasłużenie zaskarbił sobie uznanie krajowych krytyków wydanym w 2009r. debiutanckim albumem „Lullabies of Love and Death”, stanowiącym znakomitą odpowiedź na popularny obecnie w świecie freak folk. Subtelny zestaw kilkunastu onirycznych impresji skomponowanych na gitarę akustyczną z ograniczoną do minimum sekcją rytmiczną wzruszył nie jedno serce wprowadzając je w stan błogiej kontemplacji. Upłynął rok i na półkach sklepowych znaleźć możemy już nowe wydawnictwo sygnowane nazwiskami Filipa Zawady (ex Pustki) i Peve Lety’ego. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;„Blanik”, bo tak zatytułowano album (na część znakomitego polskiego olimpijczyka) otwiera nowy rozdział w twórczości Indigo Tree. Miejsce gitary akustycznej zajęła lekko przesterowana gitara elektryczna wprowadzając trochę brudu w uporządkowany baśniowo – neurotyczny klimat znany z debiutu. Zachowano dotychczasowy styl z rozmytymi przestrzennymi harmoniami wokalnymi oraz z nie narzucającymi się od pierwszego przesłuchania melodiami. Można wręcz powiedzieć, że nowe kompozycje zespołu mają bardziej piosenkowy charakter, a niektóre z nich wyraźnie zaznaczone refreny, jak w przypadku „Hardlakes” oraz „Lazy” (gdyby stacje radiowe odważyły się je grać, miałyby spore szanse na stanie się przebojami). Klawiszy jest dla odmiany za to jakby mniej, ale gdy już się pojawiają np. w tytułowym „Blaniku” kojarzącym się ewidentnie z oniryczną twórczością Williama Basinskiego, to pozostawiają po sobie trwały ślad w pamięci. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Zwiększyła się rola producenta „Lullabies of Love and Death” Michała Kupicza na nowym albumie Indigo Tree do tego stopnia, że stał się on współautorem wszystkich nagrań i równoprawnym członkiem zespołu. Jego wkład jest słyszalny chociażby w nałożeniu na siebie wokali Peve Lety’ego (świetny efekt uzyskano zwłaszcza w końcówce „Hardlakes”) oraz w nadaniu głębi poszczególnym utworom. Trzeba ich słuchać wielokrotnie i najlepiej głośno, aby odkryć wszystkie ukryte przez niego smaczki. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Nowa płyta Indigo Tree działa na mnie niezwykle uzależniająco czarując urodziwymi, subtelnymi dźwiękami, których rozpiętość czasem wręcz zaskakuje. Najlepszy przykład to ostatni na krążku ponad siedmiominutowy utwór „Iwishweturnedintoatree” przechodzący stopniowo od szeptu do jazgotu przesterowanych gitar pozostawiając słuchacza w lekkim osłupieniu. Mocne zwieńczenie przepięknej, a zarazem skromnie wydanej płyty (szara okładka z błędnie wyznaczonymi kierunkami świata) którą moglibyśmy, a nawet powinniśmy się chwalić poza granicami naszego kraju. Z pewnością mocny kandydat do polskiej płyty jesieni, a może nawet i roku, kto wie? Pełen zachwyt. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 5&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;object width="640" height="385"&gt;&lt;param name="movie" value="http://www.youtube.com/v/zI_v6xx15Ls?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowFullScreen" value="true"&gt;&lt;/param&gt;&lt;param name="allowscriptaccess" value="always"&gt;&lt;/param&gt;&lt;embed src="http://www.youtube.com/v/zI_v6xx15Ls?fs=1&amp;amp;hl=pl_PL" type="application/x-shockwave-flash" allowscriptaccess="always" allowfullscreen="true" width="540" height="385"&gt;&lt;/embed&gt;&lt;/object&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-6814206650242321647?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/6814206650242321647/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/09/oceniamy-indigo-tree-blanik.html#comment-form' title='Komentarze (1)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6814206650242321647'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/6814206650242321647'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/09/oceniamy-indigo-tree-blanik.html' title='Oceniamy: Indigo Tree - Blanik'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TJvL6NK3oZI/AAAAAAAABNc/Z74swthwsT8/s72-c/idigo+tree+blanik+cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>1</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-5079178370684943472</id><published>2010-09-21T14:29:00.007+02:00</published><updated>2011-01-22T11:35:53.054+01:00</updated><title type='text'>Oceniamy: I Am Kloot – Sky at Night</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TJinYIOK3OI/AAAAAAAABNU/5WzargoJqXE/s1600/cover.jpg"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 320px; height: 320px;" src="http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TJinYIOK3OI/AAAAAAAABNU/5WzargoJqXE/s320/cover.jpg" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5519345376308157666" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;„Where shall I go on that big, black night?” – śpiewa John Bramwell w rozpoczynającej album “Sky at Night” piosence “Northern Skies”. Nie przypadkowo zwracam uwagę na te słowa, gdyż większość tekstów na nowej płycie zespołu I Am Kloot dotyczy właśnie nocy postrzeganej przez pryzmat życia w ciemności („after all it’s just the night”). Już sam tytuł albumu zaczerpnięty od legendarnego programu telewizyjnego „The Sky at Night” nadawanego w BBC nieprzerwanie od 1957r., wyjaśnia nagromadzenie pojęć związanych z astronomią w niezwykle dojrzałych poetyckich tekstach Bramwella, które są niewątpliwie silną stroną najnowszego wydawnictwa manchesterskiej grupy. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Dawno nie słyszałem tak wciągającej i zarazem tak oszałamiającej prostotą płyty, w której największy nacisk położono na wytworzenie niepowtarzalnej atmosfery stanowiącej zarzewie do intymnej rozmowy ze słuchaczem. Wszystko brzmi tu dziwnie znajomo, a jednak zupełnie inaczej, gdyż ze świecą szukać orkiestrowego przepychu na wcześniejszych albumach zespołu. Za produkcje płyty odpowiadają dwaj muzycy Elbow – Craig Potter i Guy Garvey, którzy umiejętnie przełożyli swoje ostatnie doświadczenia z macierzystego zespołu (z wydanej w 2008r. płyty „The Seldom Seen Kid”) na delikatną, trochę marzycielską muzykę I Am Kloot. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;W dziesięciu, krótkich piosenkach (może poza sześciominutowym epickim „Radiation” stanowiącym dla mnie odpowiednik „The Same Deep Water” z czarnego albumu zespołu) trwających łącznie 39 minut znaleźć można wiele przepięknych momentów, oszałamiających wręcz prostotą rozwiązań. Klasyczne ballady jak np. cudne „I Still Do” sąsiadują z pełnymi rozmachu, wręcz barokowymi aranżacjami utworów „Radiation” czy „Lately”. Aranżacja tego ostatniego kojarzy mi się ewidentnie z beatlesowskim standardem „With a Little Help From My Friends” w wykonaniu Joe Cockera. Do tego znajdziemy na płycie jeszcze urzekający walczyk „To The Brink” oraz nową wersję dawnego przeboju „Proof”, co do której można mieć jedynie zastrzeżenia, gdyż specjalnie nie różni się od znanego wcześniej świetnego wykonania. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Przepiękna, nastrojowa płyta za którą muzykom I Am Kloot należą się zasłużone brawa. Kto wie, czy John Bramwell, Peter Jobson i Andrew Hargreaves nie nagrali najlepszej płyty w swoim dorobku, choć dla wielu i tak pozostanie nią z pewnością czarny, nie zatytułowany album z 2003r. Moim zdaniem „Sky at Night” niczym mu nie ustępuje, a momentami przewyższa go liryzmem tekstów oraz atmosferą, której nie sposób opisać słowami. Czysta magia. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Ocena: 5&lt;br /&gt;Wystawił: Sławomir Kruk&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Posłuchaj: &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;iframe title="YouTube video player" class="youtube-player" type="text/html" width="500" height="390" src="http://www.youtube.com/embed/wlmMumA0CMU" frameborder="0" allowFullScreen&gt;&lt;/iframe&gt;&lt;div class="blogger-post-footer"&gt;&lt;img width='1' height='1' src='https://blogger.googleusercontent.com/tracker/1178516615760654893-5079178370684943472?l=niebieskagodzina.blogspot.com' alt='' /&gt;&lt;/div&gt;</content><link rel='replies' type='application/atom+xml' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/feeds/5079178370684943472/comments/default' title='Komentarze do posta'/><link rel='replies' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/09/oceniamy-i-am-kloot-sky-at-night.html#comment-form' title='Komentarze (0)'/><link rel='edit' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5079178370684943472'/><link rel='self' type='application/atom+xml' href='http://www.blogger.com/feeds/1178516615760654893/posts/default/5079178370684943472'/><link rel='alternate' type='text/html' href='http://niebieskagodzina.blogspot.com/2010/09/oceniamy-i-am-kloot-sky-at-night.html' title='Oceniamy: I Am Kloot – Sky at Night'/><author><name>NIEBIESKA GODZINA</name><uri>http://www.blogger.com/profile/13285983007705370953</uri><email>noreply@blogger.com</email><gd:image rel='http://schemas.google.com/g/2005#thumbnail' width='16' height='16' src='http://img2.blogblog.com/img/b16-rounded.gif'/></author><media:thumbnail xmlns:media='http://search.yahoo.com/mrss/' url='http://1.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TJinYIOK3OI/AAAAAAAABNU/5WzargoJqXE/s72-c/cover.jpg' height='72' width='72'/><thr:total>0</thr:total></entry><entry><id>tag:blogger.com,1999:blog-1178516615760654893.post-4663144952103461292</id><published>2010-09-20T11:00:00.016+02:00</published><updated>2010-09-21T17:55:27.109+02:00</updated><title type='text'>10 lat Hipnozy!</title><content type='html'>&lt;a onblur="try {parent.deselectBloggerImageGracefully();} catch(e) {}" href="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TJckQNx-MDI/AAAAAAAABM8/R6HHO6sVbYI/s1600/radio+kat.JPG.bmp"&gt;&lt;img style="display:block; margin:0px auto 10px; text-align:center;cursor:pointer; cursor:hand;width: 381px; height: 365px;" src="http://4.bp.blogspot.com/_F1oZAGken68/TJckQNx-MDI/AAAAAAAABM8/R6HHO6sVbYI/s400/radio+kat.JPG.bmp" border="0" alt=""id="BLOGGER_PHOTO_ID_5518919729361596466" /&gt;&lt;/a&gt;&lt;br /&gt;Oto, co będzie się działo z tej okazji:&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;21.09.2010 ( wtorek) godz. 20:00&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;MATTHEW SHIPP &amp; JOE MORRIS&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Matthew Shipp grę na fortepianie rozpoczął w wieku pięciu lat. Na granie jazzu zdecydował się już jako dwunastolatek. W roku 1984 przeniósł się do Nowego Jorku, gdzie spotkał m.in. Williama Parkera i w zasadzie od tego czasu datuje się ich współpraca. W roku 1989 Shipp dołączył do zespołu Davida S.Ware'a (gdzie basistą był Parker). Z początkiem lat 90. sformował swój pierwszy zespół z Parkerem i zamiennie: Whitem Dickey'em lub Susie Ibarrą na perkusji. Wkrótce też rozpoczął grywanie w duetach, z których do najważniejszych należą te z Roscoe'm Mitchellem i Matem Mannerim. &lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Shipp jest muzykiem wciąż eksperymentującym, tak z materią jak i formą swej muzyki. Grywa solo; przedstawił kilka ciekawych duetów (z Joe Morrisem, Matem Manerim, Roscoe Mitchellem ,Williamem Parkerem, Robem Brownem); w trio, przy czym obok typowego tria z udziałem Williama Parkera i Whita Dickeya bądź Susie Ibarry, prowadził też trio bez perkusji z Robem Brownem na alcie; w przeróżnych kwartetach, gdzie instrumentem melodycznym pozostaje, bądź to trąbka (Wadada Leo Smith, Roy Campbell), bądź skrzypce (Mat Maneri). Stworzył też dwa zespoły bez perkusji: Matthew Shipp's String Trio (płyta "By The Law Of The Music" i "Expansion, Power,&lt;br /&gt;Release") oraz Horn Quartet (płyta "Strata"), które miały wówczas, zaprezentować muzykę pianisty w zupełnie nowym tle.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Od końca lat 90. Shipp pojawia się w coraz to nowych kontekstach, jako muzyk prezentujący się w postmainstreamowej manierze np. nagrania jego kwartetu, czy też, może obecnie przede wszystkim, jako muzyk, który zabrał głos w tworzeniu się nowej muzyki powstającej ze splotu współczesnej, niejednokrotnie eksperymentalnej, muzyki elektronicznej oraz jazzu i generalnie muzyki improwizowanej. W tym czasie zmienił się też nieco język wypowiedzi Shippa. Od kilku lat, jego pianistyka, to już nie tylko posttaylorowskie klastery, ale sięganie do całego wachlarza środków wyrazu, od bebopu począwszy, a na współczesnej awangardzie skończywszy.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Bilety:&lt;br /&gt;30 zł - przedsprzedaż&lt;br /&gt;40 zł - w dniu koncertu&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;24.09.2010 ( piątek) godz. 20:00&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;span style="font-weight:bold;"&gt;THE WHITEST BOY ALIVE&lt;/span&gt;&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Whitest Boy Alive to międzynarodowa grupa Norwega Erlenda Oye (znanego m.in.z nagrań Royksopp i Kings Of Convenience), Polaka -- Marcina Oza i ich berlińskich przyjaciół. Po sporym sukcesie albumu "Dreams" muzycy wracają z doskonałymi taneczno-popowymi piosenkami na krążku "Rules" Jak mówią, przy tworzeniu "Rules" mieli w głowie jedną nadrzędną zasadę: sprawić by ludzie tańczyli. Obok subtelnych bujanych rytmów równie istotne są tu jednak melancholijne melodie śpiewane charakterystycznym głosem Erlenda.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;Muzyka The Whitest Boy Alive doskonale nadaje się zarówno do radosnego skakania jak i relaksu na sofie, jednak w porównaniu z debiutem nowe piosenki są, w opinii muzyków, "mniej indie, bardziej disco". Trudno się nie zgodzić, słuchając choćby "High On The Heel" czy w "Time Bomb", gdzie dominuje świetny rytm perfekcyjnie wygrywany przez sekcję Maschat / Marcin Oz. Warto pamiętać, że ten ostatni - gdy odkłada bas -- doskonale radzi sobie na scenie klubowej jako DJ Highfish. TWBA stawiają jednak na "organiczne brzmienia" w miejsce syntetycznych beatów. A w ich muzyce słychać entuzjazm spontanicznych zabawy podczas koncertów. W końcu w ostatnich dwóch latach zagrali ich ponad 100 na całym świecie.&lt;br /&gt;&lt;br /&gt;The Whitest Boy Alive działają zgodnie z własnymi zasadami: czterech kolesi w jednym pokoju, żadnych studyjnych tricków, żadnych maszynek. Muzykę nagrywają live, w jednym podejściu -- na tzw" setkę". Na płycie nie pojawia się żaden dźwiek, którego Berlinczycy wspólnie z wokalistą Erlendem Oye nie mogliby zagrać "na żywo". Nowy krążek powstawał w ich własnym studio "Glass Cube" w Meksyku, w domu położonym tuż przy plaży. I ten luz oraz witalność, swobodną nadmorską aurę słychać na "Rules".&lt;br /&gt;W przerwach miedzy sesjami muzycy zwykle surfowali lub delektowali się nadmorskimi smakołykami. Ten dobry klimat jest tu obecny. Choć nie brakuje też dyscypliny grania i uważnej troski o każdy dźwięk. W końcu by nagrać 11 kompozycji na "Rules" w studio potrzebowali aż trzystu podejść. Efekt jest jednak doskonały i świadczy o tym, że The Whitest Boy Alive to nie tylko side project dla poszczególnych członków ale jeden, doskonale zgrany organizm. Tworząc "Dreams" grupa dopiero docierala się tak w studio jak i na scenie. Po 120 koncertach na całym świecie i niemal tysiącu prób zespół, Berlińczycy wiedzą już jednak, na co ich stać i potrafią rozruszać każdy tłum. Efektem jest krążek bardziej taneczny, wzbogacony o brzmienia klawiszy&lt;br /&gt;Daniela Nentwiga, który został stałym członkiem kolektywu. Delikatny głos i inteligentne teksty Erlenda Oye ubogacaja te urokliwe piosenki a nostalgic
